Jak opublikować stronę WWW stworzoną przez Claude Code albo Codex — bez programowania

2026-06-09 • Robert Szewczyk • AI po polsku •tutorial •waga 4/5 •16 min czytania

Kompletny, bezkodowy poradnik: jak wgrać stronę wygenerowaną przez Claude Code lub Codex na hosting przez GitHub i włączyć automatyczne wdrażanie zmian przez GitHub Actions. Dla osób bez wiedzy technicznej.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Autor odpowiada na pytanie powtarzające się w komentarzach: co zrobić ze stroną wygenerowaną przez Claude Code lub Codex, która działa tylko na lokalnym komputerze.
  2. Wyjaśnia najczęstszą pułapkę początkujących — utożsamianie hostingu z WordPressem — i tłumaczy różnicę między statyczną witryną a systemem zarządzania treścią.
  3. Kluczowa metafora: strona z AI to ulotka, a WordPress to cały sklep z magazynem i kasą; do powieszenia jednej ulotki nie otwiera się sklepu.
  4. Pokazuje zakup hostingu (Hostinger — partner kanału, trzy plany różniące się liczbą witryn) i zabezpieczenie domeny przy zamówieniu.
  5. Zakładanie bezpłatnego konta na GitHubie i tworzenie prywatnego repozytorium, do którego trafi projekt.
  6. Łączenie folderu ze stroną z repozytorium za pomocą agenta AI, ze słowniczkiem: commit, push, pull.
  7. Pierwsze wdrożenie: dodanie „niestandardowej strony” w panelu Hostinger, integracja Git, zbudowanie projektu i wdrożenie z gałęzi deploy.
  8. Druga ścieżka: domena zarejestrowana u innego dostawcy — skierowanie jej na hosting przez serwery nazw.
  9. Konfiguracja GitHub Actions i czterech sekretów FTP, dzięki którym każda zmiana w kodzie trafia na stronę automatycznie.
  10. Podsumowanie: certyfikat SSL włącza się zwykle sam, a całość działa bez pisania ani jednej linijki kodu.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Hosting i WordPress to nie to samo — i to jest źródło większości zamieszania

Na czym polega: Przez lata wielu ludzi myślało, że hosting „równa się” WordPress. Tymczasem strona zbudowana przez Claude Code, Codex czy inne narzędzie AI to zwykle statyczny zbiór plików — serwer tylko wydaje je odwiedzającym. WordPress to zupełnie inna kategoria: baza danych, panel logowania, wtyczki, strona sklejana od nowa przy każdym wejściu.

Jak stosować: Zanim zaczniesz cokolwiek publikować, zadaj sobie pytanie autora: po co otwierać cały sklep, żeby powiesić jedną ulotkę? Do witryny z AI wybieraj zwykły hosting, a nie instalację WordPressa.

Na co uważać: Nie przenoś nawyków z WordPressa (szukanie panelu administracyjnego, wtyczek). One tu nie istnieją i nie są potrzebne.

2.Zwykły hosting w zupełności wystarczy — nie przepłacaj

Na czym polega: Dla strony w HTML, CSS, JavaScript czy React buildzie zwykły hosting pokrywa potrzeby w stu procentach. Wyższe plany różnią się głównie liczbą witryn, jakie możesz na nich postawić.

Jak stosować: Na start autor poleca plan średni (u Hostinger: Biznes — do 50 stron, 50 GB szybkiej pamięci, pięć skrzynek pocztowych na rok, codzienne kopie zapasowe). Dłuższy okres abonacyjny oznacza niższą cenę miesięczną, a przy roku dochodzi darmowa domena.

Na co uważać: Oferty promocyjne bywają ograniczone czasowo — jeśli cena jest dla ciebie istotna, nie odkładaj decyzji w nieskończoność.

3.GitHub to pomost między agentem AI a hostingiem

Na czym polega: Platforma powstała dla programistów, ale przy pracy z narzędziami agentowymi (Claude Code, Codex) staje się magazynem twojego projektu: agent wysyła tam pliki, a hosting pobiera je stamtąd przy wdrożeniu.

Jak stosować: Załóż bezpłatne konto, utwórz repozytorium, a potem — zamiast klikać samodzielnie — poproś agenta, żeby połączył projekt z repozytorium. Agent zrobi to za ciebie i przy okazji wytłumaczy, jak całość działa.

Na co uważać: Możesz poprosić agenta o wyjaśnienie mechaniki GitHuba „dla nieprogramisty” — warto z tego skorzystać, zanim przejdziesz do konfiguracji.

4.Repozytorium zakładaj jako prywatne

Na czym polega: Podczas tworzenia repozytorium GitHub pyta o widoczność. Opcja prywatna sprawia, że kod twojej strony nie jest dostępny dla przypadkowych osób w internecie.

Jak stosować: Przy tworzeniu repo w polu widoczności wybierz „Private” — autor podkreśla, że to „mega ważna rzecz”. Dopiero potem klikasz utworzenie i kopiujesz link do repozytorium.

Na co uważać: Repozytorium publiczne oznacza, że każdy może przejrzeć twoje pliki — w tym rozwiązania, których nie chcesz ujawniać.

5.Wystarczą ci trzy pojęcia: commit, push i pull

Na czym polega: Commit to zatwierdzenie zmiany — sygnał „zapamiętaj tę wersję”. Push wypycha pliki z twojego komputera na GitHuba. Pull przyciąga zmiany z GitHuba do projektu — przydaje się, gdy pracujesz na kilku komputerach lub z innymi osobami.

Jak stosować: W praktyce nie musisz znać nic więcej: prosisz agenta o „commit i push”, a pliki lądują w repozytorium. Cała reszta dzieje się w tle.

Na co uważać: Jeśli zapomnisz o push, zmiany zostaną na twoim dysku — repozytorium (i dalej: strona) ich nie zobaczą.

6.Bez zbudowania projektu zobaczysz biały ekran

Na czym polega: Kod źródłowy wygenerowany przez AI (zwłaszcza w React) nie uruchomi się na hostingu sam z siebie. Najpierw trzeba zrobić build — spakować projekt do plików, które przeglądarka potrafi wyświetlić. Autor na własnej skórze sprawdził, że bez tego kroku zamiast strony widać tylko pustą kartę.

Jak stosować: Poproś agenta: „Zrób build tej strony i przygotuj ją pod publikację na hostingu”. Agent zbuduje projekt, uruchomi testy i zacomituje gotowe pliki.

Na co uważać: Build trzeba powtarzać po większych zmianach — chyba że zautomatyzujesz ten proces (patrz punkty 9 i 10).

7.Wdrażaj z gałęzi deploy — to jednorazowa konfiguracja

Na czym polega: Po połączeniu projektu z GitHubiem warto ustawić w repozytorium automatyzację, która przy każdym pushu sama odtwarza specjalną gałąź deploy — czyli gotową do publikacji wersję strony. W panelu Hostinger wdrożenie robisz właśnie z tej gałęzi.

Jak stosować: Poproś agenta o przygotowanie takiego przepływu, wypchnij gałąź główną, a potem w integracji Git w Hostingerze wybierz repozytorium, gałąź deploy i kliknij „Wdróż”. To konfiguracja jednorazowa.

Na co uważać: Jeśli wdrożysz z gałęzi głównej zamiast deploy, na stronie może pojawić się wspomniany biały ekran.

8.Domenę z innego dostawcy podłączaj przez serwery nazw

Na czym polega: Gdy hosting masz u jednej firmie, a domenę u drugiej, trzeba skierować domenę na serwery hostingu. Można to zrobić na dwa sposoby: zmianą serwerów nazw albo edycją rekordów DNS — ta druga droga jest trudniejsza.

Jak stosować: Wybierz opcję z serwerami nazw, skopiuj adresy podane przez hosting i wklej je w panelu zarządzania domeną u twojego rejestratora. Potem pozostaje czekać — od kilku minut do nawet 24 godzin, aż ustawienia zaczną działać wszędzie.

Na co uważać: Nie panikuj, jeśli domena nie odpowiada od razu — rozpropagowanie zmian po serwerach na świecie po prostu trwa. Dopóki nie widzisz zielonych wskaźników (weryfikacja, certyfikat, CDN), nic nie majstruj.

9.GitHub Actions plus cztery sekrety FTP equal automatyczna publikacja zmian

Na czym polega: GitHub Actions to wbudowany system automatyzacji, który po każdym commicie sam wykonuje zdefiniowane kroki — na przykład wgrywa pliki na hosting przez FTP. Autor pokazuje, jak dodać do repozytorium cztery sekrety: adres hosta FTP, katalog docelowy (public_html/), nazwę użytkownika FTP i hasło.

Jak stosować: Dane FTP tworzysz w panelu hostingu, a sekrety wpisujesz w ustawieniach repozytorium (sekcja „Secrets and variables” → „Actions”). Potem wystarczy powiedzieć agentowi: „Skorzystaj z GitHub Actions, sekrety są już dodane” — on napisze i skonfiguruje resztę.

Na co uważać: Trzy rzeczy. Po pierwsze, hosting może zmodyfikować nazwę użytkownika FTP (dodać prefiks z cyfr i kropki) — do sekretu kopiuj pełną, finalną nazwę. Po drugie, sekrety to twoje dane dostępowe: nikomu ich nie pokazuj. Po trzecie, nazwy sekretów muszą być zgodne z tym, czego spodziewa się konfiguracja — najbezpieczniej podać je agentowi wprost.

10.Gdy Actions działają, odłącz repozytorium w panelu hostingu

Na czym polega: Gdy automatyzacja przez GitHub Actions ruszy, pierwotna integracja Git w Hostingerze staje się zbędna — a wręcz przeszkadza, bo każde wdrożenie przez nią wymagałoby ponownego budowania strony.

Jak stosować: Po pierwszym udanym uruchomieniu Actions (wpis „Deploy na Hostinger FTP” świeci się na zielono) wejdź w panelu hostingu w zakładkę Git i odłącz repozytorium. Od tej pory publikujesz wyłącznie przez Actions.

Na co uważać: Kolejność ma znaczenie: najpierw przetestuj, czy automatyzacja faktycznie działa (poproś agenta o weryfikację w zakładce Actions), dopiero potem odcinaj stare połączenie.

Redakcyjne tłumaczenie

Strona działa — ale tylko na twoim dysku

Widzicie ten folder? To cała witryna, którą zbudowałem z pomocą Claude Code i Codexa. Wszystko wygląda dobrze, da się klikać, wszystko śmiga — ale tylko u mnie, na moim komputerze. Reszta świata tego nie zobaczy, dopóki pliki nie opuszczą mojego dysku. I dokładnie o to pytacie mnie w komentarzach. Pozwolę sobie sparafrazować wiadomość od Nesco, która brzmiała mniej więcej tak: „Robert, mam stronę z Claude, serwer, domenę, WordPress — i co teraz?”. Dlatego dziś pokażę ci, jak wgrać witrynę stworzoną w Claude Code czy dowolnym innym narzędziu AI do internetu. Przy okazji dowiesz się, jak sprawić, żeby każda zmiana pojawiała się na stronie sama — bez ręcznego przenoszenia plików za każdym razem.

Skąd bierze się panika: ulotka kontra sklep

Zanim cokolwiek zaczniemy, muszę wyjaśnić jedną ważną rzecz. Właśnie ten punkt myli większość początkujących i to on odpowiada za dziewięćdziesiąt procent paniki w komentarzach. Nesco napisał: „Mam WordPress — i co teraz z taką stroną z Claude?”. Klasyka i doskonale to rozumiem. Przez lata w wielu głowach hosting równał się WordPressowi. Tymczasem wpadamy tu w pułapkę.

Statyczna strona stworzona w Claude Code, Codexie czy innym narzędziu AI przypomina ulotkę: drukujesz ją raz, wisisz na słupie ogłoszeniowym i tyle. Serwer po prostu podaje gotowy plik każdemu, kto odwiedzi twoją witrynę. WordPress to z kolei cały sklep — z magazynem, kasą i obsługą: baza danych, panel logowania, wtyczki, a strona jest składana od nowa przy każdym wejściu. Mój dobry znajomy Krzysztof Bohaczyk mówi w takich sytuacjach, że to jak wyjść z armatą na muchę. Po co, skoro mamy łapkę na muchy? Pytanie, które warto sobie zadać, brzmi więc: po co otwierać cały sklep, żeby powiesić jedną ulotkę? Dla strony zbudowanej w HTML-u, CSS-ie, JavaScripcie czy jako React build zwykły hosting wystarczy w stu procentach.

A skoro wiemy już, czym różni się witryna na hostingu od tej na WordPressie, czas pobrudzić sobie ręce.

Krok 1: wybieramy miejsce — hosting

Jeśli chodzi o mnie, niezmiennie polecam hosting WWW od głównego partnera technologicznego mojego kanału, firmy Hostinger. Na stronie czekają trzy plany: Premium, Biznes i Cloud Startup. Różni je cena, ale przede wszystkim liczba witryn, jakie możesz postawić: Premium — trzy, Biznes — do pięćdziesięciu, Cloud Startup — do stu. Na start polecam ci Biznes. Dostajesz w nim 50 GB miejsca na najszybszej pamięci masowej na świecie, pięć bezpłatnych skrzynek pocztowych na rok oraz codzienne kopie zapasowe na żądanie — a te potrafią uratować tyłek.

Sama sprawa jest prosta. Klikasz link z opisu, wybierasz plan — choćby Biznes — a potem okres: im dłużej, tym taniej, najlepsza wartość przy 48 miesiącach, ale dla przykładu weźmy 12. Przy kasie zaznaczasz, że masz kod rabatowy, wpisujesz wielkimi literami hasło promocyjne, klikasz „zastosuj” — i hosting na rok wychodzi ci nieco ponad dwie stówy. Moim zdaniem warto. Korzystając z linku i kodu, wspierasz przy okazji mój kanał, za co bardzo dziękuję. Przy rocznym okresie dochodzi jeszcze darmowa domena na rok — zaraz się przyda — oraz wspomniane pięć skrzynek po jednym gigabajcie każda. Na etapie zamówienia możesz od razu wpisać i zająć nazwę domeny, żeby nikt nie ubiegł cię z pomysłem. Klikasz „kontynuuj”, opłacasz hosting, a wszystko dokończy się automatycznie. Przypomnę tylko, że nic, co dobre, nie trwa wiecznie — oferta jest ograniczona czasowo.

(Informacja dodatkowa: Hostinger jest płatnym partnerem kanału — autor otrzymuje prowizję od zakupów dokonanych przez link i kod z opisu filmu.)

Krok 2: GitHub — bezpłatne konto i prywatne repozytorium

Wracamy do folderu z początku. Witryna leży na dysku — powiedzmy, że śpi — a my chcemy dwóch rzeczy naraz. Po pierwsze, żeby trafiła do internetu i była dostępna dla innych. Po drugie, żeby każda zmiana wprowadzona przez Claude Code albo przez nas samych pojawiała się na niej bez ręcznego wgrywania plików na hosting. Spokojnie: cała konfiguracja zajmie dosłownie kilka minut i nie wymaga żadnej wiedzy technicznej ani programistycznej. Wytłumaczę to tak, że zrozumiałaby to twoja babcia — z pełnym szacunkiem dla babć.

Cały proces podzielimy na dwa warianty. W pierwszym zakładamy, że masz i hosting, i domenę na Hostingerze. W drugim — hosting na Hostingerze, a domenę gdzie indziej.

Pierwsza rzecz do zrobienia: bezpłatne konto na GitHubie. Platforma powstała z myślą o programistach, ale jest bardzo przydatna, gdy korzystasz z narzędzi agentowych pokroju Claude Code czy Codexa. Konto zakładasz za darmo (link w opisie), a następnie tworzymy prywatne repozytorium. Klikasz plusik, „Create new”, wybierasz „New repository”. W polu nazwy wpisujesz cokolwiek sensownego — u mnie to będzie „YouTube test”. W konfiguracji, przy widoczności, zaznaczasz „Private” — to bardzo ważne — i klikasz „Create repository”. Na koniec kopiujesz link do świeżo powstałego repo.

Krok 3: łączymy projekt z repozytorium — z pomocą agenta

Wróć teraz do Claude Code, Codexa czy dowolnego narzędzia, z którego korzystasz, i poproś, żeby połączyło twoje konto GitHub. Najlepiej niech przy okazji wytłumaczy ci, jak w ogóle działa GitHub — z perspektywy osoby, która nie jest programistą. Gdy konta są już połączone, podpinamy repozytorium do projektu, czyli folderu, w którym leży twoja strona. Ja użyję Codexa, ale w Claude Code i innych narzędziach zrobisz to dokładnie tak samo.

Mój prompt brzmiał: „Połącz folder tego projektu z repozytorium na moim GitHubie — link znajdziesz tutaj”. Klikam wyślij i agent robi swoje — repo podpięte. W takim razie proszę o push: „Zrób push tych plików z projektu do repozytorium”.

Tu krótki słowniczek, bo te trzy słowa będą do ciebie wracać. Commit to sygnał „wprowadziłem zmianę” — zatwierdzamy bieżącą wersję plików. Push, czyli dosłownie „wypchnięcie”, przenosi pliki z projektu na twoim komputerze na GitHuba. Pull to kierunek przeciwny: przyciąga zmiany z GitHuba do projektu — przydaje się, gdy pracujesz na innym komputerze albo z innymi osobami i chcesz pobrać ich poprawki. Po chwili widzę komunikaty o komitach, agent robi push — i gotowe. Wchodzimy do projektu na GitHubie i widzimy wszystkie pliki. Czas na kolejny krok.

Krok 4: pierwsze wdrożenie w panelu Hostinger

Jesteśmy w moim panelu Hostinger. Przechodzimy do zakładki „Strony internetowe”, klikamy „Dodaj nową stronę” i wybieramy „Niestandardowa strona internetowa PHP/HTML”. W tym miejscu wskazujesz domenę — zakładamy, że wybrałeś ją przy zakupie hostingu — klikasz „dalej” i czekasz chwilę, aż system sam skonfiguruje witrynę.

Gdy hosting z domeną już działają, w wyszukiwarce panelu wpisujesz „git” i przechodzisz do „Zaawansowane Git”. Klikasz „Kontynuuj z GitHub” — u mnie konto jest już połączone, ty będziesz musiał się zalogować. I na tym etapie wracasz do narzędzia, z którego korzystasz. Ja poprosiłem Codexa tak: „Zrób build tej strony i przygotuj ją pod publikację na hostingu Hostinger”. Bo uwaga — w pierwszej podejściu zamiast strony miałem biały ekran. Projekt w formie źródłowej musi zostać zbudowany, inaczej po wejściu na adres nie zobaczysz nic.

(Informacja dodatkowa: build, czyli zbudowanie aplikacji, to spakowanie kodu źródłowego do plików, które przeglądarka potrafi wyświetlić — bez tego kroku strona pokaże pustą kartę.)

Codex buduje projekt, testy przechodzą na zielono, zmiana jest komitowana. Następnie wypycham gałąź główną tak, żeby na GitHubie powstał przepływ automatyzacji, który od teraz będzie sam odtwarzał gałąź deploy — gotową do publikacji wersję strony. To jednorazowa robota, ale ta gałąź jest kluczowa. Komendę i prompt, którego tu użyłem, przekażę w opisie.

Deploy jest już na GitHubie, więc wracamy do Hostinger, odświeżamy widok, znajdujemy repozytorium „YouTube test”, wybieramy gałąź deploy i klikamy „Wdróż”. Pojawia się wdrożenie z GitHuba, podgląd aplikacji — i mik. Nasza strona jest gotowa. Wygląda dokładnie tak, jak powinna, ma certyfikat SSL, ma naszą domenę, wszystko działa.

Jeśli jesteś w mojej zamkniętej społeczności Operatorzy AI, wrzucę tę instrukcję krok po kroku wraz z publikacją odcinka. Tam lądują też wszystkie moje skille i rzeczy pokazywane na kanale — link ze specjalną ceną znajdziesz w opisie.

Wariant drugi: domena u innego dostawcy

Czas na drugą ścieżkę — sytuację, w której hosting masz na Hostingerze, ale domenę gdzie indziej. Klikasz „Dodaj stronę”, potem znowu „Niestandardowa strona internetowa”, tak jak wcześniej, i wpisujesz nazwę domeny. U mnie to będzie misjaai.pl, którą posiadam. System pyta: „Jesteś właścicielem tej domeny. Użyj jej”. Dostajesz informację, że domena jest zarejestrowana u innego dostawcy i żeby połączyć ją ze stroną, musisz zweryfikować własność. Klikasz „dalej”, po chwili inicjalizacji czeka nas kilka prostych kroków.

Domenę możesz skierować na Hostinger na dwa sposoby: przez serwery nazw albo przez rekordy DNS. Ta druga opcja jest trochę trudniejsza i bardziej skomplikowana, więc wybieramy serwery nazw. Z listy wskazujesz swojego dostawcę — ja nie korzystam z żadnego z podanych, więc wybieram „inny dostawca”. Hostinger pokazuje, które serwery masz zaktualizować. Kopiujesz pierwszy adres, przechodzisz do zarządzania DNS-ami swojej domeny i zamieniasz dotychczasowy serwer nazw nr 1 na podany. Wracasz, kopiujesz drugi, wklejasz w odpowiednie miejsce i klikasz „zmień serwery DNS”. Teraz pozostaje czekać — od kilku minut do nawet 24 godzin, aż ustawienia rozejdą się po serwerach na całym świecie. Wtedy całość zaświeci się na zielono.

Gdy wszystko się skonfiguruje, powinieneś zobaczyć to, co ja: zielony ptaszek weryfikacji, zielony certyfikat, zielony CDN. Gdyby certyfikat nie wstał, kliknij go — obok jest poradnik, jak zainstalować go tak, żeby odnawiał się automatycznie i za darmo. My tego nie robimy, bo w większości przypadków, jak mówiłem, zadziała samo.

GitHub Actions: każda zmiana ląduje na stronie sama

Na początku filmu złożyłem ci pewną obietnicę: da się ustawić tak, żeby po wdrożeniu dowolnej zmiany w kodzie — czy zrobisz ją ty, czy twój agent — zmiana automatycznie pojawiała się na stronie i użytkownicy od razu ją widzieli. Właśnie tym się teraz zajmiemy, a narzędziem będzie GitHub Actions.

(Informacja dodatkowa: GitHub Actions to wbudowany w GitHub system automatyzacji — po każdym commicie potrafi sam wykonać zdefiniowane kroki, na przykład wgrać pliki na hosting.)

Zanim wejdziemy w zakładkę Actions, musimy dodać do repozytorium tzw. sekrety. W ustawieniach repozytorium przechodzisz do sekcji bezpieczeństwa, znajdujesz „Secrets and variables”, potem „Actions” — i tam „Repository secrets”. Klikasz zielony przycisk i dodajesz. Co dokładnie? Już tłumaczę.

Równolegle w panelu Hostinger wpisujesz w wyszukiwarkę „FTP” i otwierasz zakładkę „Konta FTP”. Tworzymy cztery sekrety:

  • FTP_HOST — adres hosta FTP (IP lub nazwa hosta) skopiowany z panelu;
  • FTP_SERVER_DIR — katalog docelowy, czyli „public_html/”;
  • FTP_PASS — hasło nowo utworzonego konta FTP;
  • FTP_USER — nazwa użytkownika tego konta.

Konto FTP tworzysz w tym samym miejscu: wpisujesz np. „Robercik1996”, kopiujesz wygenerowane hasło i klikasz „utwórz”. I tu ważny szczegół: Hostinger nie zostawi twojej nazwy w spokoju. Otrzymasz ciąg cyfr, kropkę i dopiero potem „Robercik” — więc pełną, finalną nazwę użytkownika kopiujesz właśnie stąd, nie wymyślasz jej sam. Sekrety to twoja prywatna sprawa — nie pokazuj ich nikomu. Ja usuwam je na potrzeby filmu.

Gdy sekrety siedzą w repozytorium, wracasz do Claude Code albo Codexa, mówisz, żeby skorzystał z GitHub Actions, i dodajesz: sekrety są już dodane. On skonfiguruje resztę.

U mnie całość wyglądała tak. Zmieniłem kolorystykę witryny na zieloną — sam projekt powstał wcześniej, a odcinek o tym, jak tworzyliśmy tę stronę, pojawi się u Norberta; ja poprawiałem szczegóły. Najpierw poprosiłem Codexa, żeby sprawdził, czy GitHub Actions już działają. Przechodzimy do zakładki „Actions” i po chwili powinno tam coś pojawić, jeśli wszystko zagrało. Wracamy do Codexa — widzimy, że potok wystartował, a w Akcjach pojawia się wpis „Deploy na Hostinger FTP”. Całość świeci się na zielono, czyli działa.

Ostatni ruch: wracamy do Hostinger, wpisujemy „git”, wchodzimy w zakładkę Git i odłączamy nasze repozytorium. Od tego momentu wszystkie zmiany będziemy wdrażać przez GitHub Actions, a nie przez bezpośrednią integrację — dzięki temu nie musimy za każdym razem budować strony od nowa. Właśnie tak wdrażałem dosłownie wszystkie poprawki na tej witrynie: kolory, linki, choćby politykę prywatności — wszystko z poziomu Claude Code, z aktualizacją przez Actions, bez wrzucania czegokolwiek ręcznie.

Podsumowanie

Małe podsumowanie na koniec. Pamiętaj, że strona stworzona z pomocą AI to najczęściej statyczny build — nie potrzebujesz tu WordPressa, wystarczy zwykły hosting, tak jak zrobiliśmy to w filmie. Poznałeś dwie ścieżki: albo masz wszystko na Hostingerze i nie musisz konfigurować DNS-ów, albo podpinasz domenę z zewnątrz, tak jak pokazałem. Kłódka SSL włącza się z automatu, a jeśli nie — załatwisz ją jednym kliknięciem.

Daj znać, czy taki format ci odpowiada — zawsze czytam wasze komentarze, a ten film, jak widziałeś, również powstał na ich bazie. Jeśli materiał był dla ciebie wartością, będzie mi miło, gdy zostawisz łapkę w górę: nic cię to nie kosztuje, a w ten sposób wspierasz kanał — filmy docierają do większej liczby osób, którym realnie mogą pomóc, a ja mam większą motywację do tworzenia. Jeśli jesteś tu nowy, zachęcam do subskrypcji, żeby nie przegapić kolejnych materiałów o praktycznym wykorzystaniu AI i automatyzacji w codziennym życiu i pracy — pojawiają się średnio co kilka dni. Wszystkie najważniejsze linki wraz ze specjalnym kodem i zniżką od głównego partnera technologicznego kanału znajdziesz w opisie. To by było na tyle. Dziękuję za uwagę i do zobaczenia w kolejnym odcinku. Cześć!