Claude Fable 5 to nie to, co myślisz…

2026-06-10 • Mikołaj Abramczuk • AI po polsku •opinia •waga 4/5 •13 min czytania

Anthropic pokazał Claude'a Fable 5 — nowy najlepszy model: drogi, okrojony i otoczony marketingowym szumem. Autor wyjaśnia, komu się opłaca, dlaczego 22 czerwca znika z subskrypcji i kiedy zostać przy Opusie 4.8.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Anthropic zaprezentował dwa modele: Claude Fable 5 — nowy najlepszy model na rynku — oraz Claude Mytos 5, jego mniej okrojoną wersję.
  2. Fable 5 pochodzi z „niebezpiecznej” rodziny Mytos, ale został mocno ograniczony: tematy cyberbezpieczeństwa i biologii są automatycznie przekierowywane do innych, słabszych modeli.
  3. Dostęp do Mytosa 5 mają wyłącznie uczestnicy projektu Glasswing — selekcyjnego programu współtworzonego z rządem Stanów Zjednoczonych.
  4. Na benchmarkach Fable 5 wyprzedza Opusa 4.8, GPT 5.5 i Gemini 3.1 Pro; to też model „szeroki” — nie tylko kodowanie, ale zadania prawne i biologiczne.
  5. Model pracuje na pięciu poziomach myślenia — od niskiego po maksymalny — różniących się skutecznością i kosztem.
  6. Jego realną mocną stroną są godzinne pętle autonomiczne: potrafi samodzielnie iterować do skutku, na przykład wygenerować działającą grę z jednego prompta.
  7. Cena to główny problem: Fable 5 jest dwa razy droższy od Opusa 4.8, a dwa prompty w Claude Code kosztują w przeliczeniu na API 8,20 dolara.
  8. 22 czerwca Fable 5 znika z subskrypcji na czas nieokreślony — potem zostaje tylko drogie API.
  9. Autor ostrzega przed dwoma rzeczami: przed hype’em na Twitterze („klon Lovabla z dwóch promptów”) oraz przed „IPO maxingiem”, czyli marketingową narracją grozy przed wejściem Anthropic na giełdę.
  10. Praktyczny wniosek: przetestuj Fable’a na własnych zadaniach, a jeśli nie poczujesz różnicy — zostań przy Opusie 4.8 i buduj własny projekt.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Wykresy mówią „rewolucja”, codzienne użycie mówi „ewolucja”

Na czym polega: Fable 5 dominuje na benchmarkach, ale w zwykłej rozmowie w aplikacji różnica względem poprzednika jest subtelna — widać więcej inteligencji i wszechstronności, bez wielkiego skoku.

Jak stosować: Oceniaj nowy model na własnych zadaniach, nie na wykresach producenta. Zanim zmienisz workflow, przeprowadź rozmowę testową na realnym problemie z Twojej pracy.

Na co uważać: Decyzja o migracji podejmowana wyłącznie na podstawie tabel wyników to najczęściej stracone pieniądze i czas.

2.Godzinne pętle autonomiczne to jego prawdziwa specjalizacja

Na czym polega: Fable 5 potrafi dostać zadanie (np. „zrób grę i iteruj, dopóki nie będzie działać”) i samodzielnie pracować nad nim kilka godzin — 5,5 godziny w pokazanym przykładzie — aż do działającego efektu.

Jak stosować: Wyznacz jasne kryterium ukończenia i pozwól modelowi iterować w zamkniętej pętli. To narzędzie dla długich, dobrze zdefiniowanych zadań, nie dla drobnych poprawek.

Na co uważać: Efekt bywa „slopowy” — istnieje i działa, ale jakością nie dorównuje pracy zespołu ludzi. Prototyp z prompta to nie produkt.

3.Policz koszt zapytania, zanim cokolwiek wdrożysz

Na czym polega: Dwa prompty w Claude Code — dyskusja o zmianach w projekcie i prośba o wdrożenie jednego dokumentu HTML — kosztują w rozliczeniu API 8,20 dolara, czyli około 30 złotych. To dwukrotność stawek Opusa 4.8.

Jak stosować: Testuj w ramach subskrypcji, ale zawsze przelicz, ile to samo kosztowałoby przez API. Przy długich pętlach liczba zapytań szybko rośnie.

Na co uważać: Godzinna pętla autonomiczna to setki wywołań — przy tych stawkach jeden eksperyment może zjeść budżet tygodnia.

4.Zrób test porównawczy na własnym repozytorium

Na czym polega: Autor rekomenduje prostą metodę: wejdź do Claude Code i sprawdź, jak Fable 5 radzi sobie z zadaniami, przy których wcześniej używałeś Opusa 4 — co wychodzi lepiej, co gorzej.

Jak stosować: Wybierz 3–5 powtarzalnych zadań ze swojej pracy, wykonaj je na obu modelach i porównaj wynik oraz koszt. Wyrób sobie własną „samoświadomość” modelu.

Na co uważać: Pojedyncze wrażenie bywa mylące — jeden udany lub nieudany przypadek nie jest podstawą do decyzji.

5.Brak odczuwalnej różnicy? Zostań przy tańszym modelu

Na czym polega: Reguła z filmu: jeśli po pracy nad własnym projektem masz wrażenie, że korzystasz po prostu z „nieco nowszego Opusa”, odpuść Fable’a i poczekaj na tańszego Opusa 4.9.

Jak stosować: Traktuj Fable 5 jako narzędzie weryfikacji — raz przetestuj, porównaj i zapamiętaj wynik. Wróć do niego, gdy Twoje zadania staną się na tyle złożone, że różnica będzie realna.

Na co uważać: Fable 5 jest dla zaawansowanych zastosowań. Jeśli używasz go do prostych rzeczy, płacisz za inteligencję, której nie wykorzystujesz — jak „wyśrodkowanie kwadracika” Mytosem.

6.22 czerwca Fable znika z subskrypcji — zaplanuj ten dzień

Na czym polega: Model zostaje usunięty z subskrypcji na czas nieokreślony; po tej dacie zostaje wyłącznie płatne API, czyli stawki rzędu 8,20 dolara za dwa zapytania.

Jak stosować: Dokończ przed 22 czerwca pilne eksperymenty i testy, zapisz wnioski. Na co dzień wróć do Opusa 4.8 i dopracuj jego prompty — wyciśnij z niego maksimum.

Na co uważać: Dwa tygodnie dostępności „w pakiecie” to klasyczny haczyk: najpierw przyzwyczajenie, potem płacenie. Świadomie rozdziel testy od pracy produkcyjnej.

7.Filtruj demonstracje z Twittera przez własne kryteria

Na czym polega: Po premierze sieć zalewają posty w stylu „dwoma promptami stworzyłem klona Lovabla”. Autor przypomina, że prawdziwy software to praca setek ludzi, a zagotowanie wody nie czyni nikogo szefem restauracji z gwiazdką Michelin.

Jak stosować: Każdą wiralową demonstrację potraktuj jako hipotezę do sprawdzenia na własnych zadaniach — nie jako dowód jakości modelu.

Na co uważać: Efekt „demo” i produkt różnią się skalą trudności. Jeden imponujący wynik nie znaczy, że model sprzedażnie zastąpi zespół.

8.Wersja dostępna dla wszystkich jest okrojona — miej plan B

Na czym polega: Pytanie badawcze z zakresu onkologii („dziesięć najważniejszych pytań bez odpowiedzi w badaniach nad rakiem”) zostaje uznane za potencjalnie niebezpieczne i przekierowane do gorszego modelu. Pełna wersja trafia tylko do wybrańców z programu Glasswing.

Jak stosować: Przy tematach z pogranicza biologii czy cyberbezpieczeństwa świadomie projektuj zapytania i przewiduj, że część z nich spadnie do słabszego modelu. Dla krytycznych zastosowań miej alternatywną ścieżkę.

Na co uważać: Przekierowanie może nastąpić bez wyraźnego ostrzeżenia — łatwo nie zauważyć, że odpowiedź pochodzi z tańszej, gorszej wersji.

9.Narrację o „niebezpieczeństwie” czytaj przez pryzmat giełdy

Na czym polega: Anthropic przygotowuje wejście na giełdę, więc cała otoczka wokół Glasswinga, Mytosa 5 i zagrożeń cybernetycznych może być elementem „IPO maxingu” — budowania wrażenia, że firma dysponuje wyjątkowo groźną, a więc wyjątkowo wartościową technologią.

Jak stosować: Odróżniaj twarde fakty (benchmarki, ceny, terminy, zasady dostępu) od narracji marketingowej i na pierwszych opieraj decyzje.

Na co uważać: Groza sprzedaje się lepiej niż tabela wyników — nie myl jednego z drugim.

10.Najcenniejszy ruch: wyłącz social media i buduj

Na czym polega: Główny wniosek autora: obecny poziom dostępnej inteligencji wystarcza, żeby zbudować naprawdę dużo — pod warunkiem skupienia i wejścia głęboko w temat, zamiast rozpraszania się każdą premierą.

Jak stosować: Po testach wróć do jednego projektu: zdefiniuj powracający problem i zbuduj na niego rozwiązanie z modelami, które masz dziś pod ręką.

Na co uważać: Wieczne śledzenie „co nowego wyszło” to najdroższa forma prokrastynacji — kosztujesz czasem, nie pieniędzmi.

Redakcyjne tłumaczenie

Nowy model i za dużo szumu

Anthropic pokazało światu nowy model — Claude Fable 5, najmocniejszego przedstawiciela rodziny Mytos. A ja nie mogę tego już słuchać. Szumu wokół premiery narosło tyle, a bzdur padło — zwłaszcza na Twitterze — że pozostaje tylko szok i niedowierzanie. W tym krótkim, celowo „nieprzehajpowanym” materiale opowiem wszystko, co najważniejsze o nowej rodzinie modeli: o Fable 5 i Mytos 5.

Dwa modele: okrojony Fable i niedostępny Mytos

Najprościej rzecz biorąc: Claude Fable 5 to model z rodziny Mytos — tych uchodzących za mitycznie przerażające, „cybernetycznie niebezpiecznych” modeli Anthropic — tyle że w wersji, powiedzmy brutalnie, wykastrowanej. Za każdym razem, gdy rozmowa zbliża się do cyberbezpieczeństwa albo biologii, Fable 5 wyrzuca Cię z sesji i przekierowuje zapytanie do innego modelu. W założeniu jest bowiem zbyt mocny, żeby wypowiadać się na takie tematy.

Obok niego pokazano Claude Mytos 5 — de facto ten sam model, ale z mniejszymi ograniczeniami i, co oczywiste, niedostępny dla wszystkich, tylko dla wybrańców. Skoro dostępu do niego praktycznie nie mamy, nie będę o nim wiele mówił.

Benchmarki: nowy król bez niespodzianki

Zacznijmy od oczywistości. Po pierwsze, Fable 5 imponuje wynikami na benchmarkach. Jeśli wejdziesz do aplikacji Claude na planie Pro, wybierzesz Fable 5 i z nim pogadasz, zobaczysz, że jest po prostu trochę lepszy — wielkiego przeskoku nie doświadczysz od razu (za chwilę wyjaśnię dlaczego), ale widać, że jest bardziej inteligentny i wszechstronny. Anthropic podkreśla w materiale premierowym, że to model szeroki, holistyczny: nie skupiali się już tylko na agentowym kodowaniu i pisaniu oprogramowania, ale też na przykład na zadaniach prawnych czy biologicznych. Po prostu idą szerzej.

I oczywiście bije wszystkich konkurentów na głowę: nie daje mu rady ani Opus 4.8, ani GPT 5.5, ani Gemini 3.1 Pro. Jest nowy król — Fable 5. Nie ma w tym żadnej rewelacji: wiadomo było, że na benchmarkach poradzi sobie lepiej i że będzie modelem SOTA (state of the art), czyli po prostu najlepszym, jaki istnieje. A komuś, komu mało samych liczb, pokazano jeszcze dwa dodatkowe wykresy: jak znakomicie model radzi sobie w kodowaniu oraz jak poszczególne poziomy myślenia wypadają względem kosztów. Bo Fable 5 przychodzi w pięciu odsłonach — niskiej, średniej, wysokiej, ekstra wysokiej i maksymalnej.

Godzinne pętle i gra z jednego prompta

Druga zauważalna rzecz: Fable 5 dobrze radzi sobie w pętlowych zadaniach długoterminowych. Na Twitterze co chwilę pojawiają się takie wyzwania — nie mam pojęcia, po co: „stwórz mi grę, ma być taka i taka, zapętlaj się, dopóki jej nie skończysz”. I daje radę. Trwa to pięć i pół godziny, ale gra powstaje. Co prawda raczej „slopowa”, ale istnieje, da się w nią zagrać, a zrobił ją w całości sam Fable 5.

(Informacja dodatkowa: „slop” to potoczne określenie masowo generowanej, bezrefleksyjnej treści AI — technicznie działającej, ale pozbawionej wartości artystycznej.)

I nie wiem, co powiedzieć. No, fajnie. Ale czy ci ludzie są w ogóle świadomi, jak powstają gry? Naprawdę myślą, że grę zrobioną jednym promptem uda się sprzedać albo że ktokolwiek będzie w nią grał „na serio”? Nie o to chodzi. Gra, która trafia do użytkownika końcowego, to efekt pracy setek, a nawet tysięcy ludzi — ich ciężaru, ich historii, ich własnych smaczków — a nie jednego prompta Claude’a Fable 5. Jeśli jednak nie chcesz się wygłupiać na Twitterze, a faktycznie wykonujesz długoterminowe, pętlowe zadania i wiesz, jak je wykorzystać — Fable 5 jest jak najbardziej warty rozważenia.

Przypomnę jeszcze raz: Fable ma swojego brata, Mytosa 5 — mniej okrojony model, z którym można rozwijać tematy cyberbezpieczeństwa czy biologii. Tyle że dostępny jest wyłącznie dla osób, które trafiły do projektu Glasswing: selekcyjnego programu współtworzonego z rządem Stanów Zjednoczonych, którego uczestnicy otrzymują dostęp do najnowszych i najbardziej niebezpiecznych modeli Anthropic.

Problem pierwszy: cena inteligencji

Oczywistości mamy za sobą, czas na problemy — bo one są najciekawsze. Po pierwsze, Fable 5 jest niesamowicie drogi. W filmie premierowym podkreślano, że to ogromne osiągnięcie, bo model ma kosztować tylko połowę ceny pierwotnego Claude Mytos Preview — tego tajemniczego modelu, wokół którego było tak głośno w kwietniu. Prawda jest jednak taka, że jest dwa razy droższy od Opusa 4.8.

Weź przykład z Claude Code — najlepiej to widać w VS Code. Dwa prompty. Pierwszy: prośba o brainstorming, żeby model przedyskutował ze mną, co zmieniłby w moim obecnym projekcie, tym, nad którym pracowałem z Claude’em 4.8. Drugi: zwykłe „okej, zrób to i wdróż”. Efekt: jeden dokument HTML. Gdybym nie był na subskrypcji, w rozliczeniu przez API kosztowałoby mnie to 8,20 dolara — około 30 złotych. Tutaj już chyba nikt nie zdoła twierdzić, że cena inteligencji nie jest problemem: dla większości jest po prostu poza zasięgiem. To horrendalne pieniądze jak na dwie wiadomości do AI.

A odpowiedź? Choć miała być dla mnie prostym „mockupem” — chciałem tylko podejrzeć, jak to wygląda — nie była aż tak fenomenalna, jak przypuszczałem. Najpierw przedyskutowaliśmy zmiany na podstawie plików, do których model ma dostęp, potem kazałem mu je wprowadzić. (Akurat buduję interaktywny kurs aplikacji do nauki Claude Code — zapraszam na listę oczekujących, link w opisie i w komentarzach.) Nie powaliło. Ale to zresztą dość normalne: jeśli pracujemy nad czymś, co nie jest specjalnie skomplikowane — mamy taki żarcik, że używamy Mytosa do wyśrodkowania kwadracika — to ten model najpewnie nie jest dla nas. Fable 5 jest dla najbardziej zaawansowanych użytkowników, którzy wiedzą, co robią, i potrafią wykorzystać pełen potencjał tej inteligencji.

Z tego wynika prosta zasada: jeśli użyjesz Fable 5 we własnym projekcie i nie zobaczysz wielkiej różnicy — jeśli poczujesz się, jakbyś korzystał z „jakiegoś Opusa 4.9” — odpuść go na ten moment i poczekaj na Opusa 4.9, który będzie cenowo przystępniejszy.

22 czerwca model znika z subskrypcji

Do ceny dochodzi coś jeszcze: 22 czerwca Fable 5 znika z subskrypcji na czas nieokreślony. W aplikacji Claude widać to czarno na białym — 22 czerwca model przestaje być dostępny. Anthropic będzie się starał przywrócić go najszybciej, jak to możliwe, ale w międzyczasie zostaje wyłącznie API, czyli fizyczne płacenie tych horrendalnych stawek — choćby 8,20 dolara za dwa zapytania. Przez te dwa tygodnie postarają się nas jak najbardziej uzależnić, a potem: płać, człowieku, płać. Trzeba być tego świadomym, uważać — i po prostu wycisnąć maksimum z Opusa 4.8: lepiej go promptować, lepiej wykorzystywać. A Fable 5 niech na razie pozostanie ciekawostką, jeśli nie mamy zbyt zasobnego portfela.

Problem drugi: hype, którego nie da się słuchać

Kolejny problem jest trywialnie prosty i pewnie wielokrotnie przebijał się już w moich wypowiedziach: Fable 5 jest niesamowicie przehejpowany. Błagam, nie wchodźcie teraz na Twittera — tam nie da się wytrzymać. Ilość postów typu: pan Riley Brown, który dwoma promptami stworzył klona Lovabla i jest tym niesamowicie podekscytowany, jest po prostu przerażająca. Nie da się tego słuchać. Ludzie nie są świadomi, jak działa software. Jak to pięknie podsumował jeden z użytkowników: ktoś zagotował wodę i zachowuje się, jakby prowadził restaurację z gwiazdką Michelin. Nie o to chodzi.

(Informacja dodatkowa: Lovable to popularne narzędzie do budowania aplikacji „z opisu”, bez pisania kodu; Riley Brown to znany z X twórca z obszaru no-code i AI.)

Patrzmy na to racjonalnie. To jest lepszy model — naprawdę imponujący — ale trzeba umieć z niego korzystać, a nie robić tego, co robi obecnie większość Twittera.

Problem czwarty: zamknięty model i nowy porządek

Punkt czwarty: Fable 5 jest po prostu zamknięty i być może wprowadza nowy porządek. Razem z premierą mamy bowiem coś, czego wcześniej nie było — najwyższy poziom inteligencji dostępny tylko dla wybranych. Przeciętny użytkownik AI przestaje mieć dostęp do najlepszych istniejących modeli. Możemy jedynie zadowolić się wersją wykastrowaną — taką, przy której wystarczy zapytać na przykład o dziesięć najważniejszych pytań pozostających bez odpowiedzi w badaniach nad rakiem, na które znalezienie odpowiedzi mogłoby doprowadzić do opracowania potencjalnych metod leczenia, a zostaniemy przerzuceni do gorszego modelu, bo zapytanie zostanie oznaczone jako potencjalnie niebezpieczne.

Nic nie mówię, nic nie komentuję. Po prostu pokazuję: Fable 5 jest zamknięty i tyle. Nie wiem, co z tym zrobimy, nie wiem, jak na to patrzeć — bo potencjalne niebezpieczeństwa są pewnie realne i większe, niż nam się wydaje. Ale taka jest prawda. Tak to obecnie wygląda.

Problem piąty: prawda czy „IPO maxing”?

Na koniec wisienka na torcie, a zarazem jeden z powodów mojego sceptycyzmu: nie wiadomo, co jest prawdą, a co tak zwanym „IPO maxingiem”. Anthropic, firma stojąca za Fable 5, planuje wejście na giełdę. Nie możemy więc być pewni, czy wszystko, co robi — cała wydmuszka wokół projektu Glasswing, wokół Mytosa 5 i Fable 5, wokół potencjalnych zagrożeń w cyberbezpieczeństwie — nie jest po prostu marketingowym szumem mającym podbić wycenę przed debiutem giełdowym. Trzeba być bardzo, bardzo sceptycznym.

(Informacja dodatkowa: „IPO maxing” to potoczne określenie działań nastawionych na maksymalizację wyceny spółki przed pierwszą ofertą publiczną — tutaj: kreowania wrażenia, że firma kontroluje wyjątkowo groźną, a więc wyjątkowo wartościową technologię.)

Wniosek na dziś: przetestuj sam i wróć do pracy

Główny wniosek jest jeden: przetestuj Fable’a sam. Wejdź do aplikacji Claude i porozmawiaj z nim. Wejdź do Claude Code i zobacz, jak radzi sobie z zadaniami, przy których wcześniej korzystałeś z Opusa 4 — co wychodzi lepiej, co gorzej, co jest fajniejsze, a co słabsze. Wyrób sobie własną samoświadomość na temat tego modelu.

A potem wyłącz Twittera, wyłącz media społecznościowe, które robią wokół premiery niesamowity hałas, i zacznij pracować nad własnym projektem. Mamy obecnie taki poziom inteligencji, że jesteśmy w stanie zrobić naprawdę, naprawdę dużo. Musimy się tylko skupić i wejść głęboko w temat, zamiast rozpraszać się ciągle tym, co nowego wyszło, co kto powiedział i jakie modele są planowane. Skupmy się na tym, co jest już dostępne, i zbudujmy projekt, który siedzi nam gdzieś w głowie. Zbudujmy rozwiązanie problemu, który ciągle powraca. Przestańmy zajmować się marketingowym, pieniężnym, kapitalistycznym szumem. Po prostu działajmy, róbmy coś dobrego, zmieniajmy świat na lepsze.

Bardzo dziękuję za dzisiejszy materiał. A jeśli chcecie poczytać więcej o zmienianiu świata na lepsze, rozwiązywaniu własnych problemów i skupianiu się na obecnym stanie technologii, zapraszam do mojego newslettera „Chłopski Rozum” — w ostatnim wydaniu właśnie o tym pisałem. Do zobaczenia w przyszłym odcinku.