O czym jest ten film
- Zestawienie sześciu darmowych, otwartych projektów dla Claude Code, Codexa i innych agentów AI — od projektowania, przez planowanie i bezpieczeństwo, aż po montaż filmów.
- OpenDesign: lokalna, darmowa alternatywa dla chmurowego narzędzia projektowego Anthropic; blisko 70 tys. gwiazdek na GitHubie; działa z dowolnym agentem i na własnym komputerze.
- OpenDesign łączy się z agentem przez serwer MCP, ma dołączoną paczkę skilli i pozwala podpiąć klucze API (ElevenLabs, GPT Image 2) do efektów dźwiękowych oraz grafiki.
- Paczka skilli Matta Pokoiko (ok. 140 tys. gwiazdek): grillme, grillwithdocs, toPRD i toissues wymuszają przemyślenie planu, zanim powstanie pierwsza linijka kodu.
- grillme potrafi mocno palić tokeny — autor zaleca używać go tylko tam, gdzie brakuje jasności co do zakresu prac.
- AgentScan Skill Inspector: skanowanie paczek skilli przed instalacją pod kątem prompt injection, kradzieży sekretów czy zaciemnionego kodu; w teście wykrył 7 z 9 zagrożeń w spreparowanej paczce.
- Ponytail, skill „leniwego seniora”: średnio o połowę mniej kodu i tańsze tokeny; ryzyko to niekompletne rozwiązania i agent „odmawiający” pracy.
- Samoorganizujący się drugi mózg: Obsidian + Claude Code, lokalne pliki Markdown, pamięć między sesjami i wyszukiwanie BM25 na modelu uruchomionym lokalnie.
- Palmier Pro: otwarty edytor wideo sterowany agentem przez MCP; po polsku wymaga zewnętrznej transkrypcji; agent ciął poprawnie, ale kwadrans zamiast pięciu minut.
- Główna rada autora: wybrać jeden projekt, który rozwiązuje dzisiejszy problem, i przetestować go na własnej pracy zamiast kolekcjonować zakładki.
10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania
1.Projektuj lokalnie, z agentem, którego już masz
Na czym polega: OpenDesign to darmowa, lokalna alternatywa dla chmurowego narzędzia projektowego Anthropic. Aplikacja na macOS i Windows, bez konfiguracji serwerów i bez zakładania kont w chmurze — dane zostają na twoim dysku. Zamiast narzucać własny model, pozwala podpiąć interfejs, na którym już pracujesz: Claude Code, Codex, Gemini CLI i ponad kilkanaście innych.
Jak stosować: zainstaluj aplikację, w ustawieniach wskaż swojego agenta z listy lokalnych CLI, doinstaluj paczkę skilli z repozytorium — i generuj prezentacje, prototypy stron czy dashboardy zwykłym promptem.
Na co uważać: opcjonalny „mózg” AI od OpenDesign jest dodatkowo płatny, więc nie daj się złapać na pozornie pełną ofertę; projekty generowane z poziomu agenta zużywają tokeny z twojego planu.
2.Serwer MCP: jedno narzędzie, wiele wejść
Na czym polega: OpenDesign udostępnia serwer MCP, więc można nim sterować nie tylko z aplikacji, lecz także z poziomu rozmowy z agentem w terminalu czy środowisku programistycznym. Autor zainstalował to połączenie w Codexie samą prośbą z linkiem — agent wygenerował prezentację, przeszukał internet po zdjęcia, zmienił fonty i dodał efekty dźwiękowe.
Jak stosować: podeślij agentowi link do instrukcji instalacji MCP, a resztę zrobi sam; potem wystarczą zwykłe polecenia typu „zrób prezentację o X i dodaj dźwięki”. Efekty eksportujesz jednym kliknięciem do PDF, PPTX albo HTML.
Na co uważać: klucze API do usług multimedialnych (ElevenLabs, OpenAI) podpinasz na własną odpowiedzialność — trzymaj je poza repozytoriami i dzielonymi projektami.
3.Grilluj pomysł, zanim powstanie kod
Na czym polega: Skill grillme z paczki Matta Pokoiko działa jak adwokat diabła: przesłuchuje pomysł niewygodnymi pytaniami i pyta „a co, jeśli…”, dopóki plan nie przestanie się sypać — czyli wtedy, gdy zmiana kosztuje sekundę, a nie dzień. Nie ogranicza się do programowania; przydaje się przy każdym przedsięwzięciu, a przy okazji podpowiada rozwiązania.
Jak stosować: na starcie projektu opisz agentowi pomysł i poproś o gruntowne przesłuchanie; jeśli chcesz, by ustalenia nie przepadły, użyj grillwithdocs — decyzje od razu trafią do dokumentacji projektu.
Na co uważać: długa wymiana zdań realnie zżera tokeny. Na niższych planach odpalaj grillowanie tylko tam, gdzie naprawdę brakuje jasności co do zakresu; przy drobnostkach typu „dodajmy przycisk” — odpuść.
4.Z rozmowy zrób brief, a z briefu zadania
Na czym polega: toPRD zamienia luźną rozmowę w pisemny brief (po co, jakie decyzje, co w zakresie), a toissues tnie go na drobne, samodzielne zadania domykane testami. Zamiast jednego wielkiego „przebuduj wszystko” powstaje lista kroków, które da się odhaczać i cofać. Autor dzięki temu zaplanował aplikację w godzinę i dostał działające MVP.
Jak stosować: po grillowaniu poleć „zrób z tego dokument”, zaakceptuj brief, a następnie poproś o pocięcie go na zadania; pracuj krok po kroku i nie ruszaj dalej, dopóki test nie zaświeci na zielono.
Na co uważać: to dyscyplina, nie magia — jeśli będziesz przymykać oko na czerwone testy, niedomknięte sprawy i tak się nazbierają.
5.Skill to kod z internetu — instaluj świadomie
Na czym polega: skille dają agentowi dostęp do komputera, a większość ludzi wgrywa je kompletnie w ciemno. Groźne jest zwłaszcza prompt injection ukryte w dokumentacji, przez które można stracić hasła lub klucze API. Autor sam o mało nie padł ofiarą takiego ataku — agent skopiował zainfekowaną instrukcję ze strony znalezionej w sieci.
Jak stosować: traktuj instalację skilla jak instalację programu z nieznanej strony: sprawdź autora, rzuć okiem na zawartość paczki i przeskanuj ją przed wgraniem.
Na co uważać: żaden skaner nie zastąpi ostrożności — to kask na budowie, nie bunkier. Nie wgrywaj paczek, których przeznaczenia nie potrafisz chociaż z grubsza ocenić.
6.AgentScan Skill Inspector — skan przed instalacją
Na czym polega: narzędzie w wersji przeglądarkowej i wiersza poleceń analizuje repozytorium albo paczkę z dysku pod kątem dziewięciu obszarów bezpieczeństwa: kradzieży sekretów, wycieku danych na zewnątrz, reverse shella, podejrzanych webhooków, prompt injection i obfuskacji kodu. W teście na spreparowanej paczce wykryło siedem z dziewięciu zagrożeń.
Jak stosować: przed każdą instalacją wklej link do repozytorium lub przeciągnij paczkę do skanera; raport z poziomami zagrożeń możesz też zamówić zwykłą rozmową z Claude Code czy Codexem.
Na co uważać: czysty wynik to pierwszy filtr, nie wyrok uniewinniający — projekt bez wykrytych flag wciąż zasługuje na zdrowy rozsądek.
7.Naucz agenta lenistwa — Ponytail i zasada YAGNI
Na czym polega: skill nadaje agentowi osobowość leniwego seniora: zanim cokolwiek napisze, pyta, czy kod w ogóle musi istnieć i czy nie załatwią go standardowa biblioteka, natywne API albo już zainstalowana zależność. Benchmarki twórców mówią o średnio 54% mniej kodu, ok. 20% tańszych tokenach i ok. 27% szybszej pracy.
Jak stosować: włącz skilla przy typowych zadaniach i porównaj objętość oraz jakość kodu z wynikami bez niego; najwięcej daje tam, gdzie agent zwykle przesadza z instalowaniem bibliotek i budowaniem zbędnych warstw.
Na co uważać: przy złożonej architekturze z ustalonymi wzorcami potrafi być kontrproduktywny — zdarza mu się wygenerować kod niekompletny albo „odmówić” pracy z lenistwa. Najpierw przeskanuj skilla, potem oceń na własnym projekcie, zamiast ufać internetowym zachwytom.
8.Drugi mózg, który sam ogarnia notatki
Na czym polega: otwarty projekt łączący Obsidiana z Claude Code: wrzucasz materiały, agent je czyta, tworzy powiązania i odkłada wszystko w jednym grafie wiedzy — w zwykłych plikach Markdown, którymi jesteś właścicielem. Wszystko lokalnie, z pamięcią między sesjami i sprzątaniem martwych linków na autopilocie.
Jak stosować: zacznij od wrzucenia kilku źródeł i odpytywania komendą ask; wyszukiwanie BM25 na lokalnie uruchomionym modelu znajdzie właściwe notatki, a agent sam zwróci uwagę na niedomknięte tematy. Jeśli dopiero zaczynasz, wklej link do repozytorium Claude’owi — poprowadzi cię.
Na co uważać: projekt opiera się na konkretnej filozofii pracy z notatkami (wzorzec LLM Wiki Andreja Karpathy’ego) — jeśli masz własny system, wdrażaj wybiórczo, a nie hurtem.
9.Montaż wideo przez agenta — działa, ale powoli
Na czym polega: Palmier Pro to otwarty edytor wideo (na razie tylko macOS) z dostępem agenta do osi czasu przez MCP: mówisz „przytnij i wytnij cisze”, a klip fizycznie zmienia się na osi. W teście Claude poprawnie wyciął znaczniki i pauzy, łącząc detekcję ciszy z FFmpeg z transkrypcją z dokładnością do słowa.
Jak stosować: połącz edytor z agentem przez MCP; dla polskiego podepnij zewnętrzną transkrypcję (AssemblyAI albo lokalny Whisper), bo edytor sam jej nie obsługuje.
Na co uważać: proste cięcie zajęło agentowi około kwadransa — tego, co zrobisz sam w pięć minut, dziś nie opłaca się delegować. Sens rośnie dopiero przy długich materiałach analizowanych w tle.
10.Wybierz jedno narzędzie pod realny problem
Na czym polega: sześć projektów nie zrobi nic, jeśli zostanie na liście zakładek. Wartość pojawia się dopiero przy wdrożeniu — najlepiej tego projektu, który rozwiązuje problem, z którym mierzysz się właśnie dzisiaj.
Jak stosować: wybierz jedną pozycję z zestawienia, podepnij do swojego agenta i przetestuj na własnym projekcie; dopiero po praktyce decyduj, czy zostaje w warsztacie.
Na co uważać: nie instaluj wszystkiego naraz — każde rozszerzenie to nowe zależności i zużycie tokenów. Lepszy jeden sprawdzony skill niż sześć przetestowanych pobieżnie.
Redakcyjne tłumaczenie
Wstęp: perełki, które giną w tłumie
Ekosystem wokół Claude Code i Codexa doczekał się prawdziwej powodzi wtyczek, narzędzi i skilli — czyli pakietów rozszerzających możliwości agenta, instalowanych mniej więcej tak samo jak dodatki do przeglądarki. W tym tłumie sporo otwartych perełek przepada bez rozgłosu. Zebrałem sześć projektów, które ostatnio trafiły mi w ręce: jedne po prostu robią robotę, inne są warte przetestowania, a jeszcze inne mają dopiero potencjał. Wszystkie są darmowe, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować od razu. Przejdziemy przez projektowanie, programowanie, bezpieczeństwo, a nawet montaż filmów. Pierwsza pozycja to coś, czego nie spodziewałbym się dostać za darmo.
1.OpenDesign — projektowanie bez chmury i bez przymusu jednego modelu
Być może pamiętasz mój odcinek o Claude Design, narzędziu Anthropic do generowania prezentacji, prototypów stron, aplikacji, a nawet animacji wideo. Wszystko w nim działa, ale ma dwie wady. Po pierwsze, wymaga płatnej subskrypcji Claude — często planu Pro, na którym szkoda przepalać tokeny. Po drugie, to rozwiązanie chmurowe, zamknięte na modele jednej firmy. A teraz wyobraź sobie, że ktoś usiadł i powiedział: zbudujmy darmową, lokalną wersję, do której użytkownik podepnie dowolny model. Brzmi dobrze, prawda? Właśnie tak powstał OpenDesign.
To repozytorium na GitHubie zdobyło blisko 70 tysięcy gwiazdek — i to naprawdę dużo. (Informacja dodatkowa: gwiazdki na GitHubie to odpowiednik polubień; pokazują, jak projekt przyjął się w społeczności.) Zasada działania jest ta sama, którą znasz od Claude, ale projekt jest otwarty na każdy model i każdą maszynę.
Instalacja jest banalna. Pobierasz aplikację (macOS i Windows), instalujesz, odpalasz — i masz gotowe środowisko projektowe. Zero konfiguracji serwerów, zero kont w chmurze, wszystkie dane zostają u ciebie.
Kluczowa sprawa: OpenDesign nie narzuca własnego „mózgu” AI. Taka oferta istnieje, ale jest dodatkowo płatna. Całość opiera się na czymś innym — podpinasz agenta, którego już używasz. W ustawieniach, w zakładce z lokalnymi interfejsami CLI, wybierasz jedną z ponad szesnastu pozycji: Claude Code, Codex, Gemini CLI, OpenCode, Hermes, Antigravity… Masz już swój zestaw narzędzi? OpenDesign dokładasz jednym kliknięciem, dosłownie w minutę.
W ustawieniach warto też zajrzeć do zakładki dostawców multimediów. Tam podpinasz klucze API — choćby do ElevenLabs, żeby generować efekty dźwiękowe, albo do OpenAI, żeby korzystać z GPT Image 2 lub DALL·E 3 (polecam raczej to pierwsze). Zapowiedziano też narzędzia do generowania muzyki i wideo.
Druga rzecz, która zasługuje na uwagę: serwer MCP, dzięki któremu łączysz OpenDesign bezpośrednio ze swoim narzędziem agentowym — w terminalu, środowisku programistycznym czy aplikacji desktopowej, jak Claude Code albo Codex — i korzystasz z niego z poziomu rozmowy z agentem, a nie z poziomu samej aplikacji. (Informacja dodatkowa: MCP, Model Context Protocol, to otwarty standard łączenia modeli AI z zewnętrznymi narzędziami i danymi.) W repozytorium znajdziesz też paczkę skilli, które polecam zdecydowanie doinstalować — agent będzie tworzył jeszcze lepsze rzeczy.
Jak to wygląda w praktyce? Zainstalowałem to połączenie w Codexie, specjalnie po to, żeby pokazać, że nie jest to ekosystem zamknięty. Wystarczyła prośba — „Pomożesz mi ogarnąć MCP do OpenDesign?” — i link. Codex sam wszystko zainstalował i zaczął operować narzędziem. Jednym promptem wygenerował prezentację o Nintendo, a potem, na moje życzenie, poprawił ją: przeszukał internet, wstawił zdjęcia w odpowiednich miejscach, zmienił fonty na ośmiobitowe i dorzucił efekty dźwiękowe z ElevenLabs.
Co z tego wychodzi? Prototypy stron, aplikacje mobilne, dashboardy, prezentacje, obrazy, a nawet filmiki — krótkie animacje renderowane z HTML-a i CSS-u wprost do pliku MP4, wszystko z jednego prostego briefu tekstowego. Na koniec eksportujesz całość jednym kliknięciem do PDF, PPTX albo HTML. Każdy podgląd działa w izolowanej ramce na twoim ekranie i nic nie leci na żadne zewnętrzne serwery. Jeśli chcesz osobny, dłuższy odcinek o OpenDesign — daj znać w komentarzu.
Przerwa sponsorska: serwer pod agentów i automatyzacje
Krótki fragment sponsorski: do uruchamiania n8n, Claude Code czy przeróżnych aplikacji open source polecam hosting od Hostingera, partnera kanału. Sam korzystam z planu KVM2 — na tyle taniego, że nie rujnuje miesięcznego budżetu, i na tyle mocnego, że wszystkie automatyzacje śmigają na najwyższych obrotach. Przekonały mnie dwie rzeczy: instalacja n8n i innych narzędzi jednym kliknięciem oraz cotygodniowe, bezpłatne kopie zapasowe, za które gdzie indziej musiałbym dopłacać. Z kodem rabatowym serwer na dwa lata wychodzi niecałe 1000 zł; oferta działa na planach rocznych i dwuletnich, ale jest ograniczona czasowo.
2.Skille Matta Pokoiko — myślenie przed klepaniem
Projektowanie mamy ogarnięte. Ale co z etapem, zanim w ogóle zaczniesz coś budować? Fajnie byłoby, gdyby ktoś zadał ci trudne pytania i zmusił do myślenia, żeby powstał lepszy plan i lepsze efekty. Dokładnie to robi druga pozycja zestawienia — paczka skilli, z których korzystam przy każdym nowym projekcie.
Trochę kontekstu: od ponad miesiąca buduję ThumbForge, aplikację do generowania miniaturek na YouTube — i nie napisałem przy niej ani jednej linijki kodu; commity powstawały w całości po stronie agenta. Pomysł wziął się z jednego z moich sobotnich live’ów, a Bartek, stały bywalec tych spotkań, podlinkował mi wtedy paczkę skillów Matta Pokoiko. Zacząłem z niej korzystać, zanim w projekcie powstała pierwsza linia. Paczka ma na GitHubie blisko 140 tysięcy gwiazdek — dwa razy więcej niż OpenDesign. Swoją drogą, jeśli interesuje cię moja droga do aplikacji bez kodowania, piszę o niej w darmowym newsletterze Techletter.
Najczęściej sięgam po: grillme, handoff, grillwithdocs, toPRD i toissues. Żeby wytłumaczyć, o co chodzi, poprosiłem Claude’a, żeby przejrzał historię commitów i opisał prostym językiem — także dla nieprogramistów — jak z tej paczki korzystam. Claude ujął to tak: wyobraź sobie czterech współpracowników, których wołasz po kolei, przeprowadzając jeden pomysł przez kolejne etapy.
Grillme — adwokat diabła. Mówisz mu, co chcesz zrobić, a on cię przesłuchuje: zadaje niewygodne pytania, szuka dziur w planie, dopytuje „a co, jeśli…”, dopóki plan nie przestanie się sypać. Zamiast od razu pisać kod, najpierw oberujesz wszystkimi pytaniami, które i tak dopadłyby cię później — tylko teraz, gdy zmiana kosztuje sekundę, a nie dzień. Ten skill nie ogranicza się do kodowania, od razu to zaznaczam: sprawdzi się przy każdym projekcie. I co ważne, nie tylko gryzie — podpowiada też rozwiązania. Moim zdaniem właśnie dzięki niemu moja aplikacja nie posypała się po dodawaniu kolejnych funkcji.
Grillwithdocs — to samo przesłuchanie, tylko z protokolantem. Identyczne grillowanie, ale ustalenia na bieżąco trafiają do dokumentów projektu. U mnie taka rozmowa zakończyła się commitem, który zaktualizował słownik projektu i listę pomysłów na przyszłość. Decyzja nie ucieka z głowy — od razu ląduje na papierze. Jeśli budujesz z AI aplikację, stronę czy narzędzie, dostajesz podwójną korzyść: z jednej strony trudne pytania, z drugiej dokumentację, na której wszystko się opiera.
toPRD — z gadania robi się brief. Po rozmowie mówisz „zrób z tego dokument” i powstaje plan na piśmie: po co to robimy, jakie decyzje zapadły, co jest w zakresie. Mój folder przypomina notes z kilkunastoma takimi briefami, każdy z datą — to moment, w którym luźna rozmowa zamienia się w konkretne zlecenie. Kiedy zaczynałem pracę nad ThumbForge, planowanie z Claude’em z pomocą tego skilla zajęło mi około godziny. Efekt? Działające MVP, co widać było na streamie.
toissues — plan cięty na drobne zadania. Skill bierze brief i dzieli go na małe, samodzielne zadania, które odhaczasz jedno po drugim. Zamiast jednego wielkiego „przebuduj wszystko” masz listę drobnych kroków — każdy osobno działa i da się cofnąć, a każdy domyka test jednostkowy. Zapali się na zielono — jedziemy dalej; na czerwono — wracamy i naprawiamy, aż problem znika. Żadnych luźnych, niedomkniętych drobiazgów. Dzięki temu, gdy coś się zepsuje, szybko znajduję źródło awarii i po prostu je cofam.
Jednym zdaniem: ta paczka grilluje pomysł, aż przestanie się sypać; spisuje go do dokumentu; tnie dokument na małe zadania — i dopiero wtedy pada pierwsza linijka kodu. Całość pilnuje, żeby myślenie szło przed klepaniem, a nie w jego trakcie. Skillów jest tam więcej i Matt dokładnie opisuje je na swoim kanale. Polecam przejrzeć paczkę, wkleić do Claude’a i zapytać, co może się przydać akurat tobie.
I jeszcze jedno, uczciwe ostrzeżenie: jeśli korzystasz z Claude Code albo Codexa na niższym planie, uważaj z grillme, bo potrafi palić tokeny. Długa wymiana zdań z agentem to realne zużycie limitów. Nie odpalaj go do byle pierdoły typu „dodajmy przycisk”. Używaj tam, gdzie naprawdę brakuje ci jasności co do zakresu prac — wtedy ten skill zwróci się z nawiązką. Małe rzeczy po prostu pomijaj.
3.AgentScan Skill Inspector — sprawdź paczkę, zanim ją wgrasz
Plan gotowy, projekt zrobiony. Ale skoro instalujemy nowe zabawki z GitHuba, warto się upewnić, że nie wciągamy kota w worku.
O bezpieczeństwie skillów mówi się zdecydowanie za mało — ani na YouTube, ani na LinkedInie. Skill to po prostu kod z internetu. Kod, któremu dajesz dostęp do swojego komputera. A większość z nas instaluje go totalnie w ciemno. Jasne, skille dają agentom niesamowite możliwości, ale w tym całym pędzie łatwo opuścić gardę i nadzieć się na minę w postaci prompt injection. (Informacja dodatkowa: prompt injection to atak polegający na przemyceniu szkodliwych instrukcji w tekście, który czyta agent — na przykład w dokumentacji albo na stronie internetowej.) Konsekwencje? Wyciek haseł czy kluczy API. To nie są bajki. Sam miałem kiedyś sytuację, w której Claude mielił jedno zadanie zdecydowanie za długo. Okazało się, że o mało nie padłem ofiarą ataku — agent skopiował zainfekowany prompt ze strony, którą znalazł w sieci.
Rozwiązanie znalazłem w poście Krzysztofa „Chrisa” Bohaczyka — to on zainspirował mnie do pokazania tego narzędzia. Nazywa się ono AgentScan Skill Inspector i pozwala w łatwy i szybki sposób przeskanować dowolne repozytorium ze skillami albo paczkę z twojego dysku — jeszcze przed instalacją. Działa w wersji przeglądarkowej i z wiersza poleceń, a więc także z poziomu zwykłej rozmowy z Claude Code, Codexem czy każdym innym agentem: wystarczy komenda albo wklejenie linku, a agent zainstaluje skaner u ciebie.
Jak to wygląda? Najpierw test na realnej paczce: wziąłem repozytorium Matta, skopiowałem link do jego skillów, wkleiłem do skanera i kliknąm. Po chwili widzę strukturę paczki i wynik kontroli dziewięciu obszarów bezpieczeństwa: wszystkie markery kompletne, nic nie znaleziono.
Co konkretnie wyłapuje narzędzie? Po pierwsze kradzież sekretów, czyli próby dobrania się do plików z kluczami — choćby SSH. Po drugie eksfiltrację danych: skrypcik, który po cichu wysyła twoje pliki na zewnątrz. Poza tym reverse shell — ukryty kanał pozwalający obcej stronie wykonywać polecenia na twoim komputerze — podejrzane webhooki, prompt injection ukryty w dokumentacji oraz obfuskację, czyli celowe zaciemnianie kodu.
Żeby pokazać, że to naprawdę działa, poprosiłem Claude’a o spreparowanie fałszywej paczki skillów z ukrytym prompt injection i zapisałem ją w Pobranych. Przeciągam plik do skanera i… siedem z dziewięciu czerwonych lampek: prompt injection, nieprawidłowa obsługa poświadczeń i kilka innych rzeczy. Widzę, co jest krytyczne, co ma status wysoki, a co średni; mogę sobie o tym poczytać i się doszkolić. I najważniejsze: wszystko to sprawdziłem, zanim paczka wylądowała w projekcie. Moja rada jest prosta — każdą taką paczkę sprawdzaj przed instalacją. Pamiętaj tylko, że Skill Inspector to raczej kask na budowie niż bunkier atomowy, więc ostrożność i tak obowiązuje. Alternatywnie sięgnij po paczkę skillów od Chrisa i obejrzyj jego obszerny odcinek na ten temat.
4.Ponytail — leniwy senior siedzi w twoim agencie
Skoro bezpieczeństwo mamy pod kontrolą, czas zająć się czymś, co boli chyba każdego, kto buduje z AI: ścianą kodu, którą agent wypluwa tam, gdzie wystarczyłoby pięć linijek.
Ktoś wpadł na genialny pomysł — dać agentowi osobowość leniwego seniora — a wyniki w benchmarkach są, delikatnie mówiąc, zdumiewające. Na marginesie: nie jestem programistą, jestem gościem, który uczy się wszystkiego sam, między innymi od was, z komentarzy i wiadomości na live’ach. Powołam się na post Bartka Marczuka, czyli tego samego Saska, który polecił mi skilla Matta. Bartek napisał: „Twój agent znów wygenerował 500 linii kodu do zadania na pięć linijek. Znalazłem na to sposób.” Chodzi o to, że zamiast korzystać z gotowych, wbudowanych możliwości, sztuczna inteligencja często od razu instaluje nowe biblioteki, buduje skomplikowane warstwy pośrednie i tworzy architekturę, która od pierwszego dnia jest długiem technologicznym. I tu wchodzi Ponytail — projekt, którego, jak pisze Bartek, brakowało asystentom kodu.
Ponytail uczy agenta najważniejszej zasady: najlepszy kod to ten, którego w ogóle nie napisano. Wymusza korzystanie ze standardowych bibliotek i natywnych rozwiązań, zanim agent napisze cokolwiek własnego. Brutalnie ucina zapędy do bezsensownego instalowania paczek i zależności, a przez to drastycznie redukuje objętość kodu — twórcy deklarują od 80 do 94% mniej linii, co przekłada się na tańsze i wielokrotnie szybsze działanie. Projekt wszedł na GitHuba szturmem: w nieco ponad tydzień zdobył blisko 45 tysięcy gwiazdek, a na anglojęzycznym YouTube pojawiła się cała fala materiałów na ten temat.
Mechanika jest prosta i bardzo elegancka. Zanim agent cokolwiek napisze, zadaje sobie serię pytań. Po pierwsze: czy to w ogóle musi istnieć? To zasada YAGNI — nie buduj tego, czego nie potrzebujesz. (Informacja dodatkowa: YAGNI to skrót od „You Aren’t Gonna Need It”, klasyczna dewiza inżynierii oprogramowania.) Jeśli musi — czy załatwi to standardowa biblioteka języka, bez instalowania czegokolwiek? A może jest natywne API? Może mamy już zainstalowaną zależność, która to ogarnie?
Liczby z benchmarków mówią same za siebie: średnio 54% mniej kodu w teście agentowym; w praktyce tokeny tańsze o jakieś 20%, a robota idzie 27% szybciej. W dokumentacji znajdziesz też zmianki o redukcjach rzędu 80–90%, ale sam autor zaznacza, że to stare testy jednostkowe. Ja w tych tematach dopiero raczkuję, więc podaję to raczej jako ciekawostkę.
Warto też wiedzieć, że Ponytail wywołuje dyskusję wśród programistów, bo agent potrafi przesadzić z lenistwem. Serio — przy złożonej architekturze, gdzie obowiązują ustalone wzorce, bywa po prostu kontrproduktywny. Zdarza mu się wygenerować niekompletny kod albo zignorować szerszy plan („a po co to w ogóle budować?”). W komentarzach ludzie piszą, że agent odmówił im pracy. Z lenistwa. Naprawdę. Dlatego mogę doradzić jedno: zainstaluj tego skilla samodzielnie — uprzednio przepuszczając go przez skaner z poprzedniego punktu — i oceń, czy w twoim przypadku robi robotę. Zawsze polecam sprawdzać takie rzeczy na własnej skórze, zamiast ślepo ufać internetowym zachwytom. Podsumowując: Ponytail ma generować mniej kodu, a więcej sensu.
5.Drugi mózg w Obsidianie, który porządkuje się sam
Mamy już narzędzia do projektowania, audytu i odchudzania kodu — czas na notatki, temat, który chyba najbardziej elektryzuje moich stałych widzów.
Około dwa miesiące temu nagrałem poradnik o połączeniu Obsidiana z Claude Code — o zbudowaniu drugiego mózgu, czyli miejsca, w którym trzymasz notatki i ważne dla siebie rzeczy, a potem rozmawiasz z nimi i porządkujesz je agentem. Film poszedł świetnie, ma już ponad 14 tysięcy wyświetleń. Ale tamten materiał pokazywał, jak ja organizuję swoje notatki. Projekt, o którym opowiadam teraz, odwraca to do góry nogami. Jego filozofia brzmi: wrzuć materiał i zapomnij — Claude ogarnie resztę.
Opis repozytorium mówi sam za siebie: samoorganizujący się drugi mózg AI dla Obsidiana i Claude Code. Wrzucasz dowolne źródła, Claude je czyta, tworzy powiązania i odkłada wszystko w jednym, połączonym grafie wiedzy — w postaci zwykłych plików Markdown, których jesteś właścicielem. Całość działa lokalnie, na twoim komputerze. Hasła reklamowe: AI do robienia notatek, zarządzanie wiedzą osobistą (PKM), otwartoźródłowa alternatywa dla Notion. Fundamentem jest wzorzec LLM Wiki Andreja Karpathy’ego — człowieka, który współtworzył OpenAI i autopilota Tesli, a teraz współpracuje z Anthropic.
To świetna propozycja dla osób, które chciałyby zacząć przygodę z Obsidianem i Claude Code, ale nie mają pojęcia jak. Podstawy opisałem w tamtym poprzednim filmie, który będzie dobrym punktem wyjścia. Choć szczerze mówiąc, wystarczy skopiować link do repozytorium i wkleić go Claude’owi — dostaniesz instrukcję krok po kroku. Autorzy dodali też demo pokazujące, jak system działa.
Co znajdziesz w środku? Autoorganizację notatek. Pamięć między sesjami — agent pamięta ustalenia z wcześniejszych rozmów. Nie musisz ręcznie tworzyć żadnych plików, notatki same trafiają na właściwe miejsce. Dalej: utrzymanie skarbca notatek na autopilocie, czyli pozbywanie się martwych linków i łatanie luk w wiedzy, a także autonomiczny research. Projekt korzysta ze znanych metodologii budowania drugiego mózgu — znawcy na pewno rozpoznają nazwy; ja w tym temacie jestem świeży. Do tego obsługa wielu modeli: Claude, Gemini, Codex, Cursor, Windsurf — oraz wizualne kanwy i pełna instrukcja.
U siebie wdrożyłem część tych rozwiązań do systemu z tamtego filmu. Mam na przykład komendę ask, którą odpytuję swój drugi mózg — na przykład: „Co wiesz o delegowaniu?”. Claude korzysta wtedy z BM25, klasycznego algorytmu wyszukiwania (odpalanych jest 25 zapytań, a model wybiera te pliki, w których najprawdopodobniej leży odpowiedź), i działa na lokalnym modelu AI uruchomionym przez Ollamę — przy czym sam go zainstalował, trzymając się instrukcji z repozytorium. (Informacja dodatkowa: Ollama to popularne narzędzie do uruchamiania modeli lokalnie, na własnym komputerze.) Efekt? Dostałem trzy źródła, a przy okazji informację, że niemal identyczne pytanie zadałem trzynaście dni wcześniej — i agent miał rację, bo wtedy właśnie instalowałem i testowałem to repozytorium. Na koniec zwrócił mi uwagę na otwarte pętle z kwietnia, czyli tematy, które zostawiłem nieuzupełnione, i zaproponował, żeby je domknąć. Tak to wygląda w praktyce.
Jeśli temat cię kręci, zajrzyj do tego repozytorium — może ulepszysz swój obecny sposób pracy. A jeśli jesteś w temacie zupełnie zielony, to moim zdaniem znakomity punkt startowy. Koło na nowo wynajdować nie trzeba.
6.Palmier Pro — montaż wideo głosem agenta
Na deser pozycja, którą traktuję trochę jako ciekawostkę — ale z ogromnym potencjałem. Dziś może nie działa idealnie, jednak warto rzucić na nią okiem, bo to zupełnie inne spojrzenie na to, do czego można zagonić agenta.
Wyobraź sobie, że mówisz do swojego agenta w Claude Code albo Codexie: „Przytnij ten klip o dwie sekundy i zwolnij tempo”. I patrzysz, jak klip na osi czasu fizycznie się zmienia. Bez dotykania myszki, bez klawiatury, bez szukania opcji w menu. Agent robi to za ciebie, bo przez protokół MCP ma dostęp do osi czasu. Czy tak wygląda przyszłość montażu? Nie wiem, choć się domyślam.
Narzędzie nazywa się Palmier Pro i przedstawia się jako edytor wideo zbudowany dla AI. Na ten moment jest dostępny za darmo — cen na stronie nie musisz brać poważnie — ale tylko na macOS, więc posiadacze systemu z okienkami muszą obejść się smakiem. To projekt otwarty: repozytorium na GitHubie ma w chwili nagrania około 4,5 tysiąca gwiazdek i pełną dokumentację. Poza tym można generować obrazy bez wychodzenia z edytora (podpinasz własne klucze API do modeli takich jak Veo czy Grok, albo bierzesz ich subskrypcję), a sam edytor przypomina CapCuta czy Final Cuta i pozwala eksportować projekty do Premiere i DaVinci. Najciekawsze jest jednak połączenie z agentami przez MCP. W Palmierze wystarczy wejść w pomoc, wybrać instrukcje MCP i połączyć się z Claude — po instalacji narzędzie jest dostępne jako konektor w Claude Code.
Przeprowadziłem test. Nagrałem klip ze słownymi znacznikami cięcia — „arbuz, arbuz, arbuz… przyciął tu do tego miejsca… brzoskwinia, brzoskwinia… i tyle” — wrzuciłem go do projektu „Test YouTube” i poprosiłem Claude’a: znajdź projekt, zrób transkrypt, wytnij długie cisze, zostaw słowa między znacznikami. I koniecznie zadbaj o idealnie zachowaną oś czasu, bo inaczej zrobimy to źle.
I tu zła wiadomość: Palmier nie obsługuje natywnie języka polskiego, bo przy montażu opiera się na transkrypcji. Da się to obejść. Podpiąłem AssemblyAI, usługę transkrypcyjną z API, którą i tak używam do transkryptów filmów na etapie researchu — został mi tam kredyt z dawnej promocji, którego nie jestem w stanie wydać. Równie dobrze sprawdzi się lokalny Whisper albo dowolny model transkrypcyjny znający polski.
Claude zabrał się do pracy z ciekawą strategią: sięgnął po dwa niezależne źródła, żeby oś czasu była idealna. FFmpeg — biblioteka montażowa, na której pracują DaVinci i Premiere — wykrywa ciche pauzy na podstawie rzeczywistego poziomu dźwięku, niezależnie od języka, czyli najlepiej nadaje się do „wytnij długie cisze”. AssemblyAI daje natomiast znaczniki czasu z dokładnością do słowa: treść, słowne znaczniki cięcia oraz pewność, że cisze tną się między wyrazami, a nie w połowie słowa. Po drodze agent musiał rozstrzygnąć konflikt: FFmpeg widział ciszę tam, gdzie transkrypcja twierdziła, że w 18,3 sekundy pada zdanie. Sprawdził nagranie i stwierdził, że zdania tam jednak nie ma. Nie podpowiadałem mu nic — chciałem pokazać, jak to wygląda naprawdę.
Efekt po około kwadransie: trzy cięcia wykonane dokładnie tak, jak chciałem — znaczniki i pauzy wycięte poprawnie. Agent mógłby też dorzucić muzykę czy wyrównać dźwięk, więc zapowiada to się naprawdę fajnie.
Moja opinia? W języku polskim działa na razie średnio. To fajna ciekawostka z dużym potencjałem — o ile projekt i całe to podejście się rozwiną. Na ten moment większość rzeczy, które agent robił piętnaście–dwadzieścia minut, ogarnąłbym sam w pięć. Przy dłuższym materiale, który agent mógłby analizować w tle, sens byłby większy. Czy montażyści mogą czuć się zagrożeni? Raczej nie. Czy mogą się tym niezwykle wspierać w pracy? Też raczej nie — przynajmniej na razie. Odpowiedz sobie sam, czy oszczędzony czas jest wart czekania. Narzędzie jest darmowe i otwarte, więc przetestuj je samodzielnie i podziel się opinią w komentarzu.
Zamiast podsumowania: wybierz jedno i przetestuj
Dostałeś właśnie listę sześciu ciekawych repozytoriów do Claude’a, Codexa i innych agentów AI — od projektowania, przez planowanie i bezpieczeństwo, odchudzanie kodu, po osobisty drugi mózg i montaż wideo. Prawda jest jednak taka, że samo obejrzenie materiału i kliknięcie linków nic ci nie da. Coś da ci dopiero to, że wybierzesz choć jeden projekt, podepniesz go do swojego agenta i przetestujesz w praktyce. Jeśli mam doradzić, od czego zacząć: wybierz to, które rozwiązuje problem, z którym mierzysz się dzisiaj. Daj znać w komentarzu, która pozycja najbardziej przypadła ci do gustu — albo podeślij swoje polecenia, których tutaj zabrakło. Chętnie je sprawdzę. Jeśli materiał był pomocny, łapka w górę i subskrypcja pomagają kanałowi rosnąć — a najważniejsze linki, jak zwykle, znajdziesz w opisie.