Rok na Mounjaro: minus 34 kg. Odstawiam lek — mój plan, obawy i plan awaryjny

2026-08-16 • Moja podróż z Mounjaro • Zdrowie i energia •opinia •waga 3/5 •16 min czytania

Autor zszedł ze 115 do 81 kg i postanowił odstawić Mounjaro — stopniowo, co cztery tygodnie, z zapasowym penem i zgodą lekarza na ewentualny powrót. Praktyczna lektura dla osób na GLP-1 rozważających zejście z leku.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Dokładnie rok temu autor rozpoczynał kurację Mounjaro z wagą 115 kg — dziś waży 81 kg, a jego BMI (24,5) mieści się w normie.
  2. Wcześniejsze próby odchudzania — rozmaite diety, keto, post przerywany, ćwiczenia — zawsze kończyły się efektem jo-jo: waga wracała po kilku miesiącach.
  3. Autor doszedł do dawki 5 mg; testowo używał przez kilka tygodni 7,5 mg, ale nie widział różnicy i wrócił do „piątki”.
  4. Najbardziej będzie mu szkoda korzyści pozawagowych leku: wyciszenia natrętnych myśli o jedzeniu, lepszej motywacji, korzyści dla serca i mniejszego stanu zapalnego.
  5. Przez rok przebudował nawyki: zdrowa dieta bez fast foodów, dużo chodzenia i biegania, a po kilku miesiącach trening siłowy trzy razy w tygodniu.
  6. Osobny apel do widzów: nie tylko kardio — mięśnie regulują metabolizm i apetyt, zwłaszcza po odstawieniu GLP-1.
  7. Największe obawy: powrót wagi, wytrwałość w nawykach i alkohol. Autor ma za sobą 26 dni pełnej abstynencji, bo to właśnie wieczorne drinki prowadziły dawniej do podjadania.
  8. Decyzja: odstawić lek, przynajmniej spróbować. Po rozeznaniu (m.in. ChatGPT i kanały z USA oraz UK) wie, że relacje o utrzymaniu wagi po odstawieniu są mocno podzielone.
  9. Plan zejścia: redukcja dawki co cztery tygodnie drobnymi krokami (5 → 4 → 3 → 2,5 → 1,5 → 1 → 0 mg), z dzielenia posiadanych penów.
  10. Plan awaryjny: jeden pen zostaje w lodówce „na czarną godzinę”, a lekarz i apteka potwierdziły e-mailem możliwość powrotu do terapii (od 2,5 mg) albo przejścia na doustne tabletki podtrzymujące, gdy trafią do sprzedaży w UE.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Trening siłowy dokładaj od razu, nie po kilku miesiącach

Na czym polega: Autor dopiero po kilku miesiącach kuracji wprowadził trening oporowy (trzy razy w tygodniu po godzinie–półtorej) i przyznaje, że gdyby wiedział, jak bardzo zmieni to działanie leku, sylwetkę i apetyt, zacząłby od pierwszego dnia.

Jak stosować: Do chodzenia czy truchtu dołóż dwie–trzy sesje siłowe tygodniowo. Nie rezygnuj przy tym z kardio — szybki spacer w pełni się w nie wlicza.

Na co uważać: Apetyt na GLP-1 nie znika całkowicie. Mięśnie będą regulowały go zwłaszcza po odstawieniu leku — to najlepsza „polisa” na okres po terapii.

2.Rok na leku to czas na naukę, nie tylko na deficyt

Na czym polega: Najtrwalszym efektem kuracji okazała się edukacja: wiedza o białku, węglowodanach i składzie produktów zostaje z człowiekiem, gdy lek już nie działa.

Jak stosować: Już w trakcie terapii naucz się czytać składy i komponować posiłki z optymalną ilością białka oraz pozostałych makroelementów — to przygotowanie do pełnej samodzielności.

Na co uważać: Ogólna intuicja to za mało. Bez konkretnej wiedzy łatwo po odstawieniu wrócić do starych schematów jedzenia.

3.Z leku schodzi się tak samo powoli, jak się na niego wchodziło

Na czym polega: Odstawienie z dnia na dzień to zły scenariusz. Autor przy zmniejszaniu dawki stosuje te same czterotygodniowe odstępy, co przy jej zwiększaniu.

Jak stosować: Rezygnuj z leku stopniowo — autor schodzi mikrokrokami 5 → 4 → 3 → 2,5 → 1,5 → 1 → 0 mg, by organizm „powolutku” oduczył się jego obecności.

Na co uważać: Tak drobne stopnie wymagają dzielenia penów i konsultacji lekarskiej; tempo redukcji trzeba dobrać indywidualnie.

4.Zanim odstawisz, przygotuj plan awaryjny

Na czym polega: Zapasowy pen w lodówce i pisemna zgoda lekarza na powrót do terapii pełnią rolę podpory psychicznej — i to właśnie ona pozwala w ogóle podjąć decyzję.

Jak stosować: Z wyprzedzeniem ustal, co zrobisz, gdy kilogramy ruszą w górę: odłóż jedną jednostkę lewu „na czarną godzinę” i miej potwierdzone, że możesz wrócić do lekarza.

Na co uważać: Plan B to siatka bezpieczeństwa, a nie przyzwolenie na luzowanie nawyków — czarny scenariusz ma pozostać scenariuszem.

5.Ustal warunki powrotu do leku, zanim jeszcze go odłożysz

Na czym polega: Autor z BMI 24,5 obawiał się, że przy prawidłowej wadze nikt nie przepisze mu GLP-1 ponownie. Rozmowa z lekarzem i apteką rozwiała ten lęk.

Jak stosować: Zapytaj wprost, czy i na jakich zasadach możesz wrócić do terapii (u autora: restart od 2,5 mg) i poproś o potwierdzenie e-mailem, żeby mieć je „na piśmie”.

Na co uważać: Zasady sprzedaży się zmieniają; to, co obowiązuje dziś, nie musi obowiązywać za rok.

6.Maksymalna dawka nie jest obowiązkowa

Na czym polega: Po kilku tygodniach na 7,5 mg autor nie dostrzegł różnicy względem 5 mg — i wrócił do „piątki”, przy której waga utrzymuje się stabilnie.

Jak stosować: Obserwuj swoje reakcje na kolejne stopnie dawek; jeśli wyższy nic nie wnosi, niższy może w zupełności wystarczać.

Na co uważać: To obserwacja jednej osoby, nie reguła; o zmianie dawki zawsze decyduj razem z lekarzem.

7.Alkohol bywa ukrytym wyzwalaczem regresu

Na czym polega: Z dawnych prób odchudzania autor pamięta mechanizm: wieczorny drink, potem frytki z serem i utrata kontroli. Na Mounjaro ochota na alkohol niemal znikła; dziś ma 26 dni pełnej abstynencji, ale nie wie, czy to zasługa leku, czy silnej woli.

Jak stosować: Jeśli po alkoholu tracisz panowanie nad tym, co i ile jesz, rozważ rezygnację z niego całkowicie — przynajmniej na okres odstawiania leku.

Na co uważać: Odpowiedź, co naprawdę działa, pojawi się dopiero po odstawieniu. Miej gotową strategię na wypadek powrotu starych odruchów.

8.Porównaj koszty różnych form leku

Na czym polega: Doustne tabletki GLP-1 (na razie dostępne tylko w Wielkiej Brytanii) są drogie i nie da się ich podzielić; pen można rozłożyć na mniejsze dawki i wychodzi to wyraźnie taniej.

Jak stosować: Przy terapii podtrzymującej licz koszt pojedynczej dawki, a nie całego opakowania — dzielona „piętnastka” Mounjaro wypada według autora całkiem przyzwoicie.

Na co uważać: Ceny i dostępność w Unii Europejskiej zmieniają się dynamicznie; tabletki dopiero wchodzą na rynek.

9.Traktuj lek jako okno na przebudowę stylu życia

Na czym polega: Autor opisuje Mounjaro jako „drugą szansę”: lek wyciszył apetyt i natrętne myśli o jedzeniu, a w tej przestrzeni zbudował dietę, trening i wiedzę, które zostaną z nim na stałe.

Jak stosować: Wykorzystaj okres kuracji na trwałe zmiany — to one, nie sam lek, zdecydują o utrzymaniu wagi.

Na co uważać: Nawyki nie zakorzeniają się same. Relacje osób po odstawieniu GLP-1 są podzielone, więc bez świadomej pracy kilogramy mają tendencję do powrotu.

10.Decyzję podejmuj z konsultacją, rozeznaniem i wsparciem

Na czym polega: Zanim zdecydował się odłożyć lek, autor konsultował plan z lekarzem i apteką, śledził kanały z USA i UK, pytał ChatGPT i czytał komentarze widzów.

Jak stosować: Zbieraj różne doświadczenia i dokumentuj własną drogę — to pomaga i tobie, i osobom w identycznej sytuacji.

Na co uważać: Cudzy sukces lub porażka nie przesądzają twojego przypadku; każdy organizm reaguje inaczej, a ostateczne słowo należy do lekarza.

Redakcyjne tłumaczenie

Rok na Mounjaro w liczbach

Kilka dni temu minął dokładnie rok, odkąd jestem na Mounjaro (Informacja dodatkowa: Mounjaro to nazwa handlowa tirzepatydu — leku z grupy agonistów receptora GLP-1, stosowanego w leczeniu otyłości i cukrzycy typu 2). Zaczynałem z wagą 115 kilogramów, dziś ważę 81. Moje BMI mieści się w normie i staję przed jednym z największych dylematów, jakie mają zapewne wszyscy użytkownicy leków GLP-1 — niezależnie od tego, czy mówimy o Wegovy, Zepbound czy Mounjaro. A mianowicie: co dalej? Co robić po osiągnięciu prawidłowej wagi?

W tym odcinku opowiem o moim planie na czas po roku kuracji, o moich obawach oraz o planie awaryjnym na wypadek, gdyby okazało się, że nawyki nie wytrzymają próby, a kilogramy zaczną wracać.

Zanim był lek: koło jo-jo

Krótko dla tych, którzy są tu pierwszy raz albo nie śledzili kanału od początku. Podejmowałem wielokrotnie próby zbijania wagi — różne diety, ćwiczenia, wszystko, co było dostępne, łącznie z postem przerywanym i dietą keto. Wszystkie te próby kończyły się porażką. Nigdy nie udało mi się utrzymać efektu dłużej niż kilka miesięcy: waga wracała niemal od razu po zakończeniu diety. Wtedy usłyszałem o lekach GLP-1 i po długim namyśle postanowiłem spróbować Mounjaro. Mogę dziś powiedzieć, że ten lek naprawdę odmienił mi życie.

W skrócie: waga startowa 115 kg, obecnie 81 kg, i ten poziom utrzymuje się w miarę stabilnie. Doszedłem do dawki 5 mg. Przez kilka tygodni używałem 7,5 mg — to była najwyższa dawka w całej mojej kuracji — ale nie widziałem żadnej różnicy w porównaniu z „piątką”, więc do niej wróciłem.

Jeśli oglądaliście odcinek o moich przemyśleniach — jeszcze raz dziękuję za całe wsparcie. Jesteście niesamowitymi ludźmi i częścią tej podróży; bez was nie zaszedłbym tak daleko. Wiem, że wielu z was zaczynało mniej więcej w tym samym czasie co ja, więc i wy zbliżacie się do tego samego rozstaju dróg. Przez głowę przebija się wtedy mnóstwo argumentów, pozytywnych i negatywnych: co dalej, czy odstawiać, czy zostać przy leku.

Co będzie mi najtrudniej oddać

Moje obawy są spore, ale najbardziej będzie mi szkoda wszystkich korzyści, które GLP-1 daje poza samą redukcją wagi. Chodzi o wyciszenie tzw. food noise — natrętnego myślenia o jedzeniu — a także o bardzo pozytywny wpływ na moją motywację, na zdrowie serca i na zmniejszenie stanu zapalnego w organizmie. To ogromny plus, zwłaszcza dla osób w moim wieku.

Rok, który przebudował nawyki

W tym roku nie zmieniła się tylko liczba na wadze. Po pierwsze, kompletnie przestawiłem się na inny sposób odżywiania — zdrowo i, nazwijmy to, rozsądnie, z głową. Fast foody, smażone i niezdrowe jedzenie odeszły na bok.

Po drugie, zmieniłem styl życia pod względem ruchu. Już na starcie kuracji dodałem bardzo dużo aktywności: chodzenie, bieganie, trucht. Po kilku miesiącach dołożyłem trening oporowy — ćwiczenia siłowe, które do dziś wykonuję trzy razy w tygodniu po godzinie, godzinie i pół. To naprawdę zmieniło to, jak Mounjaro zaczęło na mnie działać, jak zmieniła się kompozycja mojego ciała — a nawet sam apetyt. Bo apetyt na Mounjaro istnieje i nie dajcie sobie wmówić, że znika całkowicie; u mnie też kompletnie się zmienił.

Gdybym wcześniej wiedział, jak wielkie korzyści da dodanie treningu siłowego, zacząłbym od razu. I tu apeluję do wszystkich, którzy na GLP-1 robią dużo kardio: kardio jest potrzebne, absolutnie, ale mięśnie są niezastąpione, jeśli chodzi o nasz metabolizm. Zwłaszcza po odstawieniu GLP-1 to właśnie ich prawidłowa ilość będzie regulować apetyt. Nie musicie zamieniać kardio na siłownię — ja wciąż szybko spaceruję i zaliczam to jako cardio. Ale dodajcie trening oporowy i zobaczycie, co naprawdę potrafi wasz organizm.

Edukacja, która zostanie na zawsze

Trzecim niezastąpionym elementem tego roku była edukacja. Będąc laikiem, nie miałem pojęcia, co to jest białko, a co węglowodany — no, jakieś ogólne rozeznanie miałem, ale nie jeśli chodzi o poszczególne składniki odżywcze i produkty. Przez ten rok wyedukowałem się naprawdę porządnie: wiem, jakie składniki zawierają dane produkty, czego unikać, jak układać posiłki, żeby zachować optymalną ilość białka, ale też węglowodanów i innych niezbędnych elementów. Teraz naprawdę wiem, co jem — z czego składa się mój posiłek, co warto do niego dodać, a co odjąć.

To bardzo ważna sprawa dla każdego użytkownika GLP-1 — Wegovy, Mounjaro czy Ozempic — bo trzeba się przygotować zwłaszcza na odstawienie. Mając tę wiedzę, łatwiej utrzymać prawidłową ilość kalorii i po prostu sensownie się odżywiać.

Suplementacja

Przez cały rok się suplementowałem. Nie będę się tu rozwodził — to nie jest żadna reklama, każdy dobiera według siebie. Ja znalazłem produkty bardzo dobrej jakości i się ich trzymam: białko treningowe, omega-3 oraz taki kompleks o nazwie „daily basic” — proszek przyjmowany raz dziennie, który ma zaspokajać wszystkie potrzeby składników odżywczych organizmu.

Trzy obawy: waga, nawyki i alkohol

Zanim przejdę do planu zejścia z leku, opowiem o obawach — myślę, że wiele osób się w nich rozpozna. Pierwsza sprawa to oczywiście waga: czy po odstawieniu kilogramy zaczną wracać? Bezpośrednio wiąże się to z utrzymaniem nawyków. Mam nadzieję, że przez ten rok zakorzeniły się wystarczająco głęboko, żeby przetrwały także po zakończeniu kuracji — zarówno te żywieniowe, jak i treningowe.

W moim przypadku dochodzi jeszcze alkohol. Z poprzednich prób odchudzania pamiętam, że wystarczył wieczorny drink i hulaj dusza, piekła nie ma: zaczynało się podjadanie, robienie sobie frytek z serem — i to w dużej mierze mnie wtedy zgubiło. Jedna z moich największych obaw dotyczy więc tego, czy po odstawieniu wróci ochota na alkohol. Na Mounjaro — jak wielokrotnie wspominałem — takiej potrzeby nie mam, pojawia się bardzo sporadycznie. Ale pytanie zostaje: czy po odłożeniu leku nie wrócę na stare tory? Znów wszystko sprowadza się do nawyków, choć wiem, że w przypadku alkoholu bardzo dużą robotę robiło samo Mounjaro.

Rozwiązanie wymyśliłem sobie takie — napiszcie w komentarzach, czy macie lepszy pomysł, bo przyznam, że tutaj trochę tracę głowę. Skoro nie potrafię po alkoholu kontrolować ani tego, co jem, ani ilości, może po prostu całkowicie z niego zrezygnować i żyć bez niego? Wiem, że się da — zwłaszcza obecnie abstynencja staje się coraz popularniejsza. Dziś mija dwudziesty szósty dzień bez ani kropli. Jest mi okay, ale z tyłu głowy wciąż siedzi pytanie, czy to zasługa Mounjaro, czy mojej silnej woli. Dopóki używam leku, bardzo trudno wykluczyć jedno albo drugie — przekonam się dopiero po odstawieniu.

Decyzja: odstawiam

Jaki więc mam plan? Po osiągnięciu prawidłowej wagi i BMI, po roku na Mounjaro, zdecydowałem się lek odstawić. Przynajmniej spróbować — sprawdzić, czy jestem w stanie utrzymać kilogramy i jak to naprawdę będzie wyglądać.

Nie było to łatwe. Jeśli borykasz się z tym samym dylematem, jeśli chodzi ci on po głowie, pocieszę cię: nie jesteś w tym sam i nie masz monopolu na rozterki. U mnie było dokładnie to samo — sprawa nie dawała mi spać. Robiłem własne rozeznanie, pytałem ChatGPT, oglądałem inne kanały z Ameryki i Wielkiej Brytanii. Zdania są podzielone. Sporo osób dokumentuje, że nie udało się utrzymać wagi; druga połowa pokazuje, że wszystko jest w porządku — niektórzy nawet chudną. Wszystko zależy od organizmu, każdy jest inny. Po długim namyśle zdecydowałem, że jednak spróbuję.

Co konkretnie pomogło mi podjąć tę decyzję?

Po pierwsze, mam jeszcze trzy peny: dwie „dziesiątki” i jedną „piętnastkę”. Piętnastkę będę używał do zejścia z leku — za chwilę wyjaśnię, jak. Ale jeden pen zostawiam sobie jako wsparcie emocjonalne: będzie leżał w lodówce na wypadek naprawdę dziwnej sytuacji, gdyby kilogramy wracały jak szalone. Wiem, że brzmi to trochę głupio, ale daje mi to ogromny komfort psychiczny.

Po drugie, rozmowa z moim lekarzem i apteką. Obawiałem się, że skoro mam BMI 24,5, nikt nie sprzeda mi leku GLP-1 — że usłyszę: „przecież masz normalną wagę, po co ci to?”. Po rozmowie lekarz i apteka zapewnili mnie, że zasady się trochę zmieniły i w każdej chwili mogę wrócić. Jeśli odłożę lek i zobaczę, że waga bardzo szybko idzie w górę, wystarczy do nich napisać. Jedyny warunek: będę musiał zacząć od nowa, od 2,5 mg — ale to dla mnie bez znaczenia.

Zaproponowano mi też tabletki doustne do fazy podtrzymującej wagi (tzw. maintenance). Tabletki nie są jeszcze dostępne, ale mam nadzieję, że Unia Europejska trochę się ruszy i za kilka miesięcy będą w sprzedaży — i będzie można je stosować właśnie do utrzymania wagi. Sytuacja cenowa jest jednak dość dziwna: Mounjaro wychodzi dużo taniej, bo pen można podzielić na kilka dawek, a tabletek podzielić się nie da. Dlatego gdybym miał kontynuować, zdecydowałbym się znowu na Mounjaro — dzielona „piętnastka” naprawdę nie wychodzi aż tak tragicznie. Nie mam zresztą problemu z robieniem zastrzyków: robię je od roku i to już automatyzm.

Tak wygląda mój plan awaryjny: jeden pen w lodówce oraz e-mail z zapewnieniem lekarza, że mogę wrócić w razie przykrych scenariuszy. Choć takich nie planujemy, wszystko ma być zapięte na ostatni guzik.

Jak będę schodził z leku

Tego leku nie można odłożyć z dnia na dzień. Cztery tygodnie, które stosuje się jako odstęp przy zwiększaniu dawki, działają tak samo przy jej zmniejszaniu. Jestem obecnie na 5 mg i będę schodził o stopień co cztery tygodnie. Ponieważ mam w lodówce kilka penów, zaplanowałem kroki niestandardowe — nie „5 mg, potem 2,5 i koniec”, tylko bardzo drobne schodzenie: z piątki na czwórkę, z czwórki na trójkę, potem 2,5, 1,5, 1 i zero.

Wiem, że to się rozciągnie w czasie. Wiem też, że wielu z was czeka, żeby zobaczyć, co się wydarzy, gdy odłożę lek — bo sami stajecie przed tym samym dylematem. Robiąc rozeznanie i czytając sporo na ten temat, natrafiałem na wielu lekarzy i wielu byłych użytkowników GLP-1, którzy mówili, że właśnie powolne oduczanie organizmu od obecności leku to bardzo dobry sposób.

Teraz zaczyna się prawdziwe odchudzanie

To mój plan i moje obawy. Mam nadzieję, że się uda. Coś mi podpowiada, że dopiero teraz rozpocznie się prawdziwa walka — że to teraz zaczną się prawdziwe odchudzanie. Lek mi pomógł, dał mi wielkiego kopa, wyedukował mnie, pozwolił zmienić styl życia. Teraz walka będzie toczyć się o utrzymanie tego wszystkiego: stylu życia, kilogramów i życia w takim rytmie, jaki mam dziś.

Osobom, które stoją w tym samym miejscu co ja — przed decyzją o porzuceniu leku albo pozostaniu przy nim — powiem tyle: potrzebujecie, tak jak ja, jakiegoś wsparcia emocjonalnego. Czegoś, co stanie się planem zastępczym na wypadek, gdyby zaczęło się dziać źle, czyli gdyby wróciły kilogramy. Mając taki plan przygotowany, znacznie łatwiej podjąć decyzję. Zauważyłem to po sobie: na początku się motałem i naprawdę nie wiedziałem, co robić, a teraz — wiedząc, że mogę wrócić, że mam pen w lodówce i że lekarz przepisze kolejny w razie czarnego scenariusza — czuję ogromny komfort psychiczny. I to daje mi wielką motywację do kontynuowania. Szczerze? Jestem nawet podekscytowany i sam chcę się sprawdzić, zobaczyć, jak to będzie wyglądać.

Nie powiem — będzie mi szkoda Mounjaro. Stan zapalny, serce, motywacja: ten lek zmienił bardzo wiele poza samą wagą, a wiadomo, że ma spore korzyści zdrowotne. To argument przeciw odstawieniu, bo szkoda będzie tego stracić. Mam jednak nadzieję, że przy prawidłowo utrzymanej wadze mój organizm poradzi sobie bez GLP-1. Taki właśnie plan awaryjny da wam więcej pewności siebie przy odstawianiu leku.

Co mi dało Mounjaro poza kilogramami

Na koniec krótko o tym, co mi dało Mounjaro oprócz wagi: kompletnie zmieniło moje życie. Patrzę na to jak na kolejną szansę, na drugie życie. Nie tylko dlatego, że jestem szczupły, czuję się fantastycznie i miło mi się patrzy w lustro — dzięki ćwiczeniom moje ciało wygląda zupełnie inaczej niż na początku terapii. Lek dał mi też edukację, o której mówiłem na początku: dużo się nauczyłem o sobie, o organizmie, o jedzeniu i diecie. A to jest coś, co po odstawieniu nie zniknie. Ta wiedza zostanie — będę wiedział, co wkładam do przewodu pokarmowego — i właśnie ona powinna zwiększyć moje szanse na utrzymanie zdrowej wagi, na to, żebym nie wrócił do 115 kg. I mam nadzieję, że dzięki temu pożyję dłużej.

Będę to oczywiście dokumentował, bo to ważne. Jest mnóstwo osób na GLP-1 z tymi samymi dylematami i tymi samymi problemami, a wokół tego kanału stworzyliśmy naprawdę fantastyczną społeczność — trochę już się wzajemnie rozpoznajemy. Szkoda tylko, że w komentarzach nie da się podpisywać imion; wielu używa pseudonimów i czasami fajnie byłoby wiedzieć, kto kryje się za nickiem typu „789435”. Jeszcze raz wielkie dzięki wam wszystkim za zaangażowanie, pomoc i wsparcie — jesteście wielką częścią tego kanału i mojej podróży z Mounjaro. Ukłony dla was.

GLP-1 to temat, który interesuje mnie na co dzień i o którym czytam codziennie — więc jeśli pojawią się nowości, wrócę do was i chętnie o nich opowiem. Zapraszam do komentowania, a jeśli uważacie, że mówię z sensem i ma to wartość merytoryczną — subskrypcja i łapka w górę pomogą temu kanałowi dotrzeć do większej liczby osób.

Tak więc: rok, 115 do 81 kilogramów, i teraz powoli zjeżdżamy ze stężenia GLP-1 w organizmie. Zobaczymy, co dalej. Nie mogę się doczekać, jak to będzie wyglądać. Mam nadzieję, że pozytywnie — a w ostateczności mogę wrócić na Mounjaro i kontynuować. Pozdrawiam wszystkich serdecznie, miłego weekendu i dnia.