O czym jest ten film
- Po czternastu miesiącach terapii Mounjaro autor zszedł ze 115 na 80 kg i od 1 września stopniowo obniża dawkę — po czterech tygodniach na 2,5 mg przechodzi właśnie na 1,25 mg.
- Waga jest stabilna: 79–80 kg, bez skoków; wahania rzędu jednego kilograma autor nazywa „falami Dunaju”.
- Trzy treningi siłowe tygodniowo po półtorej godziny przynoszą efekty: mięśni przybywa, tłuszczu ubywa.
- Lek kumuluje się w organizmie (okres półtrwania około 5 dni), więc stężenie odpowiadające nowej dawce ustala się dopiero po około trzech tygodniach.
- Apetyt lekko rośnie między piątym a siódmym dniem po iniekcji, ale trudno oddzielić ten efekt od wpływu treningu i autosugestii.
- Na mniejszej dawce wróciła akceptacja smażonych potraw i przekąsek — „hamulec” się poluzował, ale bez objadania się.
- Sen pozostał bez zmian; autor przypomina, że niedospane noce podbijają apetyt następnego dnia nawet mimo leczenia.
- Dziesięć tygodni (70 dni) bez alkoholu — bez wzmożonej ochoty nawet po obniżeniu dawki; rolę „nagrody” przejęło piwo bezalkoholowe.
- Powraca dylemat, czy odstawiać lek całkowicie, skoro korzyści GLP-1 dla serca, wątroby czy trzustki znikają po zakończeniu terapii.
- Wstępne badania na myszach sugerują możliwe wydłużenie życia o około 12% — autor zapowiada osobny odcinek na ten temat.
10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania
1.Schodź z dawki tak samo powoli, jak się na nią wchodziło
Na czym polega: Producent zaleca redukcję według tego samego schemamu co zwiększanie dawki — w odstępach nie krótszych niż cztery tygodnie. Autor przeszedł z 5 mg na 2,5 mg, a po miesiącu schodzi na 1,25 mg.
Jak stosować: Ustal kalendarz iniekcji (co siedem dni) i plan redukcji o jeden stopień co najmniej cztery tygodnie; notuj daty i dawki, żeby nie zgubić rytmu.
Na co uważać: Nie przyspieszaj „żeby już było po wszystkim” — każdy nagły skok dawki to szok dla organizmu i utrudnia ocenę, co naprawdę czujesz.
2.Nową dawkę czujesz naprawdę dopiero od czwartego tygodnia
Na czym polega: Okres półtrwania leku to około pięciu dni, a kolejne iniekcje się kumulują. Po przejściu z 5 mg na 2,5 mg organizm przez blisko trzy tygodnie utrzymuje stężenie wyższe, niż wynikałoby z samej mniejszej dawki.
Jak stosować: Po każdej zmianie odczekaj trzy–cztery tygodnie, zanim ocenisz efekty (apetyt, samopoczucie) i podejmiesz kolejną decyzję.
Na co uważać: Pierwsze dni po obniżeniu dawki niczego nie dowodzą — przez ten czas „działa” jeszcze stara, wyższa porcja leku.
3.Waga to średnia z pomiarów, nie pojedynczy wynik
Na czym polega: Autor waży się trzy razy w tygodniu i liczy średnią; wahania wokół 79–80 kg, plus minus kilogram, traktuje jako normalne „fale Dunaju”, a nie sygnał alarmowy.
Jak stosować: Wybierz stałe dni pomiaru (np. poniedziałek, środa, piątek), rano, w podobnych warunkach, i oceniaj trendy tygodniowe oraz miesięczne.
Na co uważać: Przy treningu siłowym masa może stać w miejscu albo rosnąć mimo spadku tłuszczu — sama waga nie pokazuje składu ciała.
4.Trenuj siłowo, żeby organizm spalał tłuszcz, a nie mięśnie
Na czym polega: Leki GLP-1 tłumią apetyt, wyciszają natrętne myśli o jedzeniu i spowalniają trawienie, przez co przy odchudzaniu łatwo o utratę mięśni. Trening z obciążeniem daje organizmowi sygnał, że mięśnie są potrzebne.
Jak stosować: Wprowadź trening oporowy, zanim zaczniesz schodzić z leku — autor ćwiczy trzy razy w tygodniu po około półtorej godziny i widzi wyraźną poprawę sylwetki.
Na co uważać: Zacznij od intensywności dostosowanej do siebie i skonsultuj plan z lekarzem, zwłaszcza przy przewlekłych schorzeniach.
5.Na poluzowany „hamulec” odpowiedz planem, nie zakazami
Na czym polega: Po zejściu do 2,5 mg autorowi wróciła akceptacja smażonych potraw i przekąsek — ale zamiast objadania się wybiera świadome, małe porcje (kebab bez frytek i sosów, garść chipsów zamiast całej paczki).
Jak stosować: W momencie słabości decyduj z góry o wielkości porcji i uzupełnij ją warzywami; traktuj taki odstęp jako element planu, nie porażkę.
Na co uważać: „Mogę sobie pozwolić” łatwo przechodzi w „skoro już złamałem, to dorzucę dokładkę” — obserwuj częstotliwość takich decyzji.
6.Oceniając apetyt, oddzielaj sygnał od szumu
Na czym polega: Autor zauważa więcej głodu w dniach piątym–siódmym po iniekcji, ale od razu wskazuje zakłócenia: trening sam w sobie podbija apetyt, a nadmierna samoobserwacja potrafi „wyprodukować” objaw.
Jak stosować: Prowadź prosty dziennik: dzień cyklu iniekcji, czy był trening, jak spałeś, ocena apetytu. Dopiero miesiąc takich zapisów daje podstawę do wniosków.
Na co uważać: To obserwacja jednoosobowa i subiektywna — nie przenoś jej wprost na siebie.
7.Sen to trzeci filar odchudzania, obok diety i ruchu
Na czym polega: Dyskusje o redukcji wagi krążą wokół białka i treningu, a sen — który bezpośrednio wpływa na apetyt w kolejnym dniu — wciąż bywa pomijany. Autor śledzi „gotowość” organizmu zegarkiem i widzi zależność: słaba noc to silniejszy głód, nawet na GLP-1.
Jak stosować: Ustal stałą porę snu i wstawania; jeśli masz zegarek lub aplikację, sprawdzaj jakość snu, a nie tylko aktywność. Zanim zaczniesz poprawiać dietę, napraw sen.
Na co uważać: Efekty uregulowanego snu widać w trendach, nie z dnia na dzień — nie zniechęcaj się po tygodniu.
8.Eliminując używki, zastąp rytuały nagrody
Na czym polega: Po 70 dniach bez alkoholu największym wyzwaniem okazała się nie ochota na drinka, lecz pustka po rytuale („kończę sezon — whiskey i film”). Jedno piwo bezalkoholowe wystarczyło, żeby zwyczaj odtworzyć.
Jak stosować: Przygotuj zamiennik na okazje, po których zwykle sięgałeś po używkę — wersję 0%, ulubiony napój, inny rytuał — i miej go pod ręką z wyprzedzeniem.
Na co uważać: Zamiennik ma być symboliczny, nie pretekstem do starych nawyków; po odstawieniu leku system nagrody wróci do normy i lepiej wtedy mieć plan gotowy.
9.Przed całkowitym odstawieniem zrób bilans korzyści — z lekarzem
Na czym polega: Korzyści GLP-1 dla serca, wątroby czy trzustki (a według nowych doniesień także przy bezdechu sennym) częściowo wynikają z samego działania leku i znikają po jego odstawieniu — niezależnie od utrzymanej wagi.
Jak stosować: Decyzję o zakończeniu terapii omów z lekarzem, biorąc pod uwagę własne ryzyko sercowo-naczyniowe i metaboliczne, a nie tylko liczbę na wadze.
Na co uważać: Sporo publikacji sponsoruje producent leku — czytaj doniesienia krytycznie i nie traktuj prasówek jako rozstrzygnięcia.
10.Objawy „miękkie” oceniaj w trendzie i w kontekście życia
Na czym polega: Autor od kilku tygodni nie czuje porannej „jasności umysłu”, ale całe lato pracował po dwanaście godzin, sześć dni w tygodniu — nie da się rozstrzygnąć, czy winna jest dawka, czy zwykłe zmęczenie.
Jak stosować: Zanim przypiszesz objaw lekowi, sprawdź trzy inne wyjaśnienia: sen, obciążenie pracą, porę roku. Ważne decyzje odkładaj do momentu, gdy wypoczniesz.
Na co uważać: Zbieżność czasowa to nie przyczyna — pojedyncza obserwacja nie jest dowodem.
Redakcyjne tłumaczenie
Wstęp: rok pracy, 35 kilogramów mniej, czas zejść z leku
Witajcie ponownie na kanale „Moja podróż z Mounjaro”. Nazywam się Piotrek. Dzięki lekowi z grupy GLP-1 (Informacja dodatkowa: Mounjaro to nazwa handlowa tyrozepatydu, leku działającego na receptory GLP-1 i GIP, stosowanego w terapii otyłości i cukrzycy typu 2.) oraz całorocznej, codziennej pracy zszedłem ze 115 do 80 kilogramów. Jeśli oglądacie mnie regularnie, wiecie, że jestem właśnie w fazie powolnego odstawiania leku. Zacząłem 1 września od obniżenia dawki, więc dziś mogę podsumować prawie cztery tygodnie od momentu, gdy zredukowałem ją z 5 mg do 2,5 mg — a jutro czeka mnie kolejna iniekcja i znowu przecięcie dawki na pół. W tym odcinku opowiem, jak minęły te cztery tygodnie po osiągnięciu celu wagowego: czy wrócił mi apetyt albo wilczy głód i czy kilogramy zaczęły wracać. Jeśli interesują was działania leku, moje sukcesy i zmagania — zapraszam do subskrypcji. Zaczynamy.
Droga do decyzji: dlaczego schodzę powoli
Pierwszą iniekcję 2,5 mg przyjąłem 1 września. Dla nowych widzów przypomnę historię: przez ponad rok terapii najwyżej byłem na dawce 7,5 mg — i to tylko przez cztery tygodnie, bo nie widziałem żadnej różnicy między 7,5 a 5 mg. Wróciłem więc na 5 mg i to właśnie ona była w praktyce moją dawką przez cały okres leczenia. Po czternastu miesiącach osiągnąłem cel wagowy. Ważę obecnie 80 kg, czasem 79, i postanowiłem stopniowo redukować dawkę, żeby spokojnie rozstać się z Mounjaro. Staram się to robić rozsądnie i racjonalnie, a nie w trybie „skoczmy na szybko i zobaczmy, co się stanie”. Przeglądając dostępne materiały, doszedłem do wniosku, że warto schodzić powoli. Producent zaleca redukcję według tego samego schematu co zwiększanie dawki, czyli w odstępach nie krótszych niż cztery tygodnie. I tak z 5 mg przeszedłem na 2,5 mg — cztery iniekcje za mną, cztery tygodnie zamknięte. Jutro znowu zmniejszam dawkę o połowę, do 1,25 mg, i zobaczymy, co z tego wyniknie.
Waga i skład ciała: spokojnie, bez rewolucji
Jak po tych czterech tygodniach na mniejszej dawce — czyli w samym środku procesu redukcji — wygląda moja waga? Nie zauważyłem żadnych większych skoków. Jak zapewne wiecie, waga faluje. Ważę się trzy razy w tygodniu i liczę średnią. Wcześniej informowałem, że zszedłem do 79 kg; teraz jest 80 kg. Trudno powiedzieć, czy to skutek niższej dawki, czy po prostu kolejna z tego, co nazywam „falami Dunaju” (Informacja dodatkowa: autorskie określenie autora na łagodne, naturalne wahania wagi wokół ustalonego poziomu.). Muszę dodać dla nowych widzów, że jakiś czas temu zacząłem intensywnie ćwiczyć. Skład ciała pokazuje regularny przyrost masy mięśniowej — choć liczby na wadze skaczą w zależności od dnia tygodnia. Trendy tygodniowe, miesięczne i kwartalne mówią za to jednoznacznie: tłuszczu ubywa, mięśni przybywa.
Trening siłowy: żeby organizm sięgał po tłuszcz, a nie po mięśnie
Ćwiczę trzy razy w tygodniu po około półtorej godziny — intensywny trening siłowy. Zmiany w sylwetce są już tak widoczne, że mogę powiedzieć: trening działa. Ale najważniejszy cel, który mi przyświecał — i za którym idzie większość osób na GLP-1, niezależnie od tego, czy biorą Mounjaro, Wegovy, Ozempic czy Saxendę — to nie stracić mięśni razem z tłuszczem. Leki te, jak wiadomo, wyciszają hałas jedzeniowy, czyli natrętne myśli o jedzeniu, tłumią apetyt i spowalniają trawienie. Właśnie dlatego przy odchudzaniu bardzo często ubywa nam również mięśni. Stąd tak wielka rola treningu oporowego. Obciążenia dają mięśniom i całemu organizmowi sygnał: te mięśnie są nam potrzebne. Dzięki temu podczas redukcji wagi ciało czerpie energię z zapasów tłuszczu, a nie z mięśni, bez których nie da się normalnie funkcjonować na co dzień.
Matematyka kumulacji: dlaczego dopiero teraz czuję dawkę 2,5 mg
Przy redukcji dawki trzeba pamiętać — i byłem tego świadomy — o efekcie kumulacji. Okres półtrwania tego leku wynosi około pięciu dni, więc każda kolejna iniekcja podnosi stężenie substancji we krwi do pewnego poziomu. Dokładnie to samo dzieje się przy zmniejszaniu dawki: przechodząc z 5 mg na 2,5 mg, po pierwszej iniekcji nadal miałem w organizmie wyższy poziom leku, niż wynikałoby z samej mniejszej porcji. Musiałem odczekać co najmniej trzy tygodnie, żeby stężenie spadło do poziomu utrzymywanego przez 2,5 mg. Mam tu notatki: przez niemal rok na dawce 5 mg maksymalny poziom tuż po iniekcji wynosił około 7 mg, a w dniu przed kolejnym zastrzykiem — bo stężenie z czasem naturalnie spada, właśnie dlatego iniekcje robi się co tydzień, co siedem dni — około 4 mg. Teraz, po czterech tygodniach na 2,5 mg, maksimum to 3,5 mg, a minimum 1,8 mg (Informacja dodatkowa: to szacunki autora oparte na farmakokinetyce leku, a nie pomiary laboratoryjne.). Mogę więc powiedzieć, że po czwartym tygodniu poziom się unormował i dopiero teraz realnie czuję efekty dawki 2,5 mg.
Koniec sezonu: żniwa za mną
Wspominałem na początku, że sezon letni uważam za zamknięty. Robiłem ostatnio zdjęcia w przepięknym miejscu — w King’s College w Cambridge. To lokalizacje, które zapierają dech w piersiach, i piękne zamknięcie sezonu 2026. Teraz będę miał trochę więcej czasu; muszę tylko ogarnąć wszystko, co się nazbierało. Czasem żartuję, że pracuję jak rolnik: całe lato żniwa, a zimą mogę sobie pozwolić na odpoczynek. W okresie wakacyjnym nie miałem żadnej przerwy. Czas poleciał tak szybko, że trudno mi uwierzyć, iż to już prawie koniec września.
Przechodzę więc do momentu, na który czekaliście: jak się czuję po przejściu z 5 mg na 2,5 mg. To o połowę mniej, więc teoretycznie różnica powinna być spora. Ale czy rzeczywiście odczuwam dużą zmianę w kwestii głodu, myślenia o jedzeniu albo tego, jak trzymam się swojego stylu życia?
Apetyt: dni piąty–siódmy delikatnie głośniejsze
Po pierwsze waga — ale jak mówiłem na początku, wahała się między 79 a 80 kg i tak jest nadal. Żadnych rewelacji, realnie nic się nie zmieniło. Oczywiście za wcześnie jeszcze, by ogłaszać, że jest świetnie i że da się funkcjonować bez GLP-1. Masa mięśniowa rośnie mi powoli, ale systematycznie, więc liczby raz spadają, raz idą w górę — zależnie też od tego, czy danego dnia ćwiczyłem albo czy jestem tuż po treningu. Trudno tu o twarde wnioski; najwięcej pokaże najpewniej moment całkowitego odstawienia leku. Dopiero wtedy zobaczę, jak duży wpływ na moją wagę miało Mounjaro.
Jeśli chodzi o głód: najbardziej czuję apetyt w dniach od piątego do siódmego i zdecydowanie mocniej niż na dawce 5 mg. Ale od razu zastrzeżenie: trudno to ocenić jednoznacznie, bo trenuję, a w dni treningowe apetyt miałem spory nawet następnego dnia po iniekcji — nawet na 5 mg. Poza tym jestem z natury osobą, która dużo siebie obserwuje, a kto zbyt mocno się przygląda i rozmyśla, ten potrafi sam siebie do różnych rzeczy przekonać. To zatem subiektywny odczutek. Mimo wszystko widzę, że po dniu piątym, między piątym a siódmym, apetyt lekko rośnie.
Schabowy wraca do gry: hamulec poluzowany, ale nie zniesiony
Najbardziej wyraźna zmiana, którą chcę opisać, dotyczy jedzenia. Wcześniej smażone i niezdrowe rzeczy po prostu nie istniały w mojej głowie — mogły stać przede mną i nic mnie nie kusiło. Na dawce 2,5 mg zauważyłem, że znów nie stanowi dla mnie problemu na przykład schabowy. Do niedawna zupełnie tego unikałem, bo było smażone; wiecie to z moich filmów — odkąd zacząłem leczenie, smażone jedzenie mnie wręcz odpychało. W praktyce dla mnie nie istniało. Nawet gdy ktoś coś takiego proponował, odmawiałem: po pierwsze nie miałem cienia ochoty, po drugie wiedziałem, co będzie dalej — taki schabowy „nosiłbym” w sobie cały dzień, czułbym go aż do następnego. Teraz schabowy znów nie jest problemem — i inne smażone rzeczy; traktujcie go jako symbol wszystkiego, co przygotowuje się na patelni, na oleju. Mogę to zjeść, bez żadnego oporu.
Widzę też, że gdy syn otwiera paczkę chipsów albo innych przekąsek, spokojnie mogę sięgnąć po garść. Kiedyś to mnie w ogóle nie interesowało — mogły leżeć tuż przede mną i nawet na nie nie patrzyłem. Teraz, na 2,5 mg, drobna przekąska nie jest dla mnie wyzwaniem. Ale nie tak, że pochłaniam całą paczkę, objadam się schabowymi i dokładam. Raczej powiedziałbym, że hamulec, który wcześniej zadziałał, trochę się poluzował: pozwalam sobie na odrobinę. Przyznam nawet, że w piątek kupiłem sobie małego kebaba. Oczywiście bez frytek, z sałatkami, bez sosów — ale wcześniej mój mózg w ogóle nie poszedłby w tę stronę, wybrałbym coś innego. Tym razem sobie na to pozwoliłem.
Moim zdaniem to jednoznacznie efekt niższego poziomu GLP-1 i GIP. Mój umysł wraca — może nie do starych nawyków, to za mocne słowo — do punktu, w którym mogę pozwolić sobie na rzeczy, które na Mounjaro były absolutnie nie do pomyślenia.
Sen: bez zmian, a właśnie w nim tkwi niewykorzystany potencjał
Jeśli chodzi o sen, tu na pewno nic się nie zmieniło. Budzę się o 6:00, czasem wcześniej, czasem później — wygląda to dokładnie tak samo jak wcześniej. Znów trudno powiedzieć, na ile to rutyna: chodzę spać punktualnie o 22:00, w tygodniu wstaję o 6:00, a gdy przychodzi weekend i nie muszę nigdzie iść, i tak budzę się o szóstej. Wygląda na to, że większą rolę gra tu mój zegar biologiczny niż Mounjaro. Zmian nie notuję.
Chciałbym natomiast wykorzystać moment i przypomnieć, jak ważny jest sen. Mówiłem o tym wielokrotnie i zachęcam, żebyście przyjrzeli się własnemu spaniu. Wokół odchudzania, trzymania diety i stosowania GLP-1 narosło mnóstwo treści — wszyscy są dziś oszaleli na punkcie białka, dużo mówi się też o ruchu — ale mało kto wspomina o śnie. A to element ogromnego znaczenia: jak śpimy i ile śpimy, wpływa nawet na apetyt w kolejnym dniu. Niedobór snu bardzo negatywnie odbija się na trzymaniu diety i na poziomie głodu. Ma to związek z hormonami, ale nie będziemy wchodzić w szczegóły.
Ja zmieniłem niedawno zegarek na nowszy model z funkcją „gotowości” (ang. readiness) — pokazuje, jak bardzo jestem wypoczęty i gotowy do działania, biorąc pod uwagę jakość snu, wysiłek i aktywność. Śledzę to bardzo dokładnie i — jak wspominałem — zauważyłem, że po nieprzespanej albo słabej nocy następnego dnia, mimo że jestem na GLP-1, apetyt gdzieś rośnie. Wwas fuck — a więc: śledźcie swój sen, sprawdźcie ten element. To bardzo duży kawałek całej układanki utrzymywania wagi i odchudzania, który niestety często bywa pomijany, podczas gdy wszyscy trąbią o białku.
Zimno i suchość w ustach: stary rytm tygodnia
Ostatni temat to zimno — moje ulubione albo najbardziej znienawidzone. Jesień za progiem, więc rano trzeba już ubierać się cieplej. Jeśli chodzi o redukcję dawki, moim zdaniem tu zmian nie ma, choć — podobnie jak z apetytem — w piątym dniu po iniekcji uczucie chłodu słabnie, a tuż po zastrzyku, na dzień po nim, pojawia się na wyższym poziomie. Podobnie rzecz się ma z suchością w ustach. Przypomina to schemat z początku leczenia: pierwsze dni — suchość w ustach i uczucie zimna, potem stabilizacja. U mnie wygląda to dokładnie tak samo: iniekcja, chwilowo silniejsze oba odczucia, a później normalizacja.
Gdzieś przepadła „jasność umysłu” — ale czy to wina dawki?
Pamiętacie pewnie, bo powtarzałem to wielokrotnie: odczuwałem taką jasność umysłu, pęd do działania, motywację. Wstawałem rano nakręcony, czasem nawet nie mogłem zasnąć, bo w głowie już pojawiały się myśli i zaczynałem kombinować, działać. Ostatnio zauważyłem, że ten rozpęd — nazwijmy go jasnością umysłu — trochę osłabł. Nie czuję go od kilku tygodni. Czy to skutek zejścia do 2,5 mg? A może tego, że pracowałem całe lato, praktycznie od maja do dziś, bez żadnej przerwy? Często, bardzo często po dwanaście godzin dziennie. Sześć dni w tygodniu to była norma; niedziela jako jedyna dawała wytchnienie. To z pewnością odbija się na samopoczuciu i trudno mi rozdzielić, co pochodzi z niższej dawki Mounjaro, a co ze zmęczenia i poczucia, że dochodzę do kresu sezonu. Takie rzeczy zauważam, ale jak mówię — naprawdę za wcześnie, by cokolwiek stwierdzać wprost. To często bardzo małe zmiany i trudno ocenić, czy wynikają z trybu życia, czy jednak z mniejszej dawki.
Plan na kolejne cztery tygodnie: 1,25 mg
Co dalej? Przez najbliższy miesiąc przecinam dawkę 2,5 mg na pół. Myślę, że wtedy różnica względem dawki 5 mg będzie już wyraźnie widoczna — to będzie dokładnie dwa miesiące od rozpoczęcia redukcji. Powinno więc pojawić się więcej wyraźnych zmian, także w odczuciach głodu, bo to nas najbardziej interesuje. Na pewno będę was na bieżąco informował.
Dziesięć tygodni bez alkoholu
Chciałbym się jeszcze pochwalić: minęło dokładnie 70 dni, czyli dziesięć tygodni bez alkoholu — ani łyka. Czuję się świetnie, zdecydowanie świeższy. Jak dotąd wszystko idzie dobrze, nie mam z tym żadnego problemu, nawet po obniżeniu dawki do 2,5 mg. Wiadomo, GLP-1 bardzo pozytywnie wpływa na spożycie alkoholu, innych substancji, papierosów czy narkotyków — tak jak ucina ochotę na podjadanie i słodycze, tak samo porządkuje kwestie używek. U mnie obniżenie dawki jak dotąd niczego tu nie zmieniło. Kontynuuję i po 70 dniach mogę powiedzieć: nie pojawiła się żadna wzmożona ochota. Nie zmagam się, nie muszę się przymuszać.
Mogę powiedzieć tak: jeśli ktoś zamierza rzucić alkohol, przestać pić — ci, którzy nie piją, pewnie tego nie zrozumieją. Podkreślę raz jeszcze: nie miałem problemu, nie chodzę na mityngi AA, po prostu wyeliminowałem alkohol z życia. Pijałem okazjonalnie, lubiłem whiskey z colą, ale nie tak, żeby pić codziennie albo wpadać w szał, gdy nie było picia.
I właśnie to było moim największym dylematem: czy po odstawieniu leku sięgnę z powrotem po alkohol — bo wtedy opadają hamulce i zaczyna się podjadanie. To był mój największy lęk: przybranie na wadze po zakończeniu terapii. Początkowo trudno mi było to sobie poukładać, zwłaszcza w kontekście nagrody. Mówiłem: skończyłem w niedzielę sezon — co normalnie zrobiłbym? Kupiłbym dobrą whiskey, zrobił drinka, usiadł i obejrzał film. Po rezygnacji pojawiła się pustka: to co teraz? Rozwiązaniem okazało się jedno małe piwo bezalkoholowe — wypiłem je i naprawdę wystarczyło. Nie ma realnej presji, by świętować drinkiem. To znowu kwestia systemu nagrody, którego Mounjaro w moim przypadku na pewno jeszcze pilnuje. Mam nadzieję, że po odstawieniu leku tak pozostanie.
Planuję trzymać się z dala od alkoholu jak najdłużej i coraz wyraźniej widzę, jak bardzo jesteśmy bombardowani. To mnie teraz dosłownie uderza. Wcześniej reklamy jakoś mnie nie ruszały — gdzieś z tyłu głowy i tyle. Teraz je widzę. A najczęściej powtarzająca się reklama to właśnie alkohol. Tak, bombardują nas z każdej strony. Dlatego zrozumiałem, że nie jest tak, iż bez alkoholu nie da się żyć. Podobnie jak ja na początku — nie potrafiłem sobie wyobrazić, co zrobię choćby podczas świętowania. Z czasem jednak zaczyna się widzieć, że niczego nie tracimy. Po prostu ci, którzy to produkują i sprzedają, chcieliby, żebyśmy myśleli dokładnie inaczej. Ale nie zamierzam tu moralizować na temat alkoholu, bo rozmawiamy o Mounjaro.
Dylemat: czy odstawiać lek w ogóle?
Chciałbym się z wami podzielić jeszcze jedną rzeczą: dylematem, czy całkowicie kończyć z Mounjaro, czy nie. Wiadomo, leki GLP-1 dają wiele korzyści zdrowotnych — szczególnie dla serca, wątroby i trzustki. Jest ich mnóstwo i właśnie ukazał się artykuł o tym, że Mounjaro bardzo pozytywnie wpływa na osoby z bezdechem sennym. Tych doniesień przybywa. I dlatego dużo rozmyślam, czy warto odstawiać — i nie chodzi mi o odzyskiwanie wagi; nawet jeśli trochę przybiorę — ale właśnie o te korzyści zdrowotne. Do tej pory sądziłem, że płyną one z faktu schudnięcia: w naturalny sposób dochodzimy do zdrowej wagi, tracimy tłuszcz i ciało zaczyna działać lepiej. Oczywiście tak się dzieje, ale nie sposób pominąć tego, że poza tym sam GLP-1 dostarcza wielu korzyści, które niestety znikają, gdy przestajemy brać lek. I tak rodzi się bardzo duży dylemat, który znowu do mnie wraca. Szczerze mówiąc, trochę mi z tego smutno. Może dlatego, że czytam o tym za dużo — z drugiej zaś strony zdaję sobie sprawę, że sporo tych artykułów sponsoruje producent, któremu bardzo zależy na sprzedaży. W każdym razie im bliżej jestem momentu całkowitego odstawienia, tym mocniej ten dylemat daje o sobie znać.
Najciekawszy artykuł, jaki się pojawił, mówi o wstępnych badaniach — to oczywiście za wcześnie, by to roztrąbiać — sugerujących, że GLP-1 może wydłużać życie. Nie chodzi o dożycie 150 lat, więc nie pokładajmy w tym nadziei. Te wyliczenia pokazały wydłużenie życia o 12 procent. Robiono je oczywiście na myszach — ale cóż, tak zaczyna się większość badań. Jest więc w tym zdecydowanie coś obiecującego w kwestii wpływu GLP-1 na długość życia, ale o tym szerzej w następnym odcinku (Informacja dodatkowa: wyniki badań na zwierzętach to dopiero wstępny sygnał i nie przenoszą się automatycznie na ludzi.).
Podsumowanie i prośba
Dziękuję raz jeszcze za wszystkie komentarze, łapki w górę — i te w dół również, bez problemu. Jestem, działam, pracuję nad tym. Waga wciąż ta sama, plus minus kilogram, ale tak było i wcześniej. Jutro zamiast 2,5 mg — 1,25 mg: znowu tnę dawkę w pół i będę was informował na bieżąco.
Ostatnia mała prośba: pytania zadawajcie w komentarzach. Wiem, że ostatnio zaniedbałem kanał i nie odpisywałem, ale sprawy wyraźnie idą w dobrą stronę. Wiem, że ciągle to powtarzam — ale taki już mój los farmera: żniwa miałem, żniwa skończyłem, więc czasu będzie więcej. Prośba o komentarze wynika z tego, że korzyści z nich ma więcej osób — zamiast pisać maile i kontaktować się ze mną prywatnie, napiszcie pod filmem, a ja pomogę. Jest też sporo ludzi, którzy chętnie odpowiedzą. Społeczność zyska na tym znacznie więcej niż przy moich prywatnych odpowiedziach. A jeśli są kwestie, których nie chcecie omawiać publicznie, mamy grupę na Facebooku „GLP-1 support for obesity treatment” — warto tam zajrzeć, można działać anonimowo. Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam.