15 nowości w Claude, o których warto wiedzieć

2026-10-10 • Mikołaj Abramczuk • AI zagraniczne •nowość •waga 4/5 •18 min czytania

Przegląd trzech miesięcy w świecie Claude: nowe modele Haiku, Sonet i Opus 5.5, artefakty, wtyczka do Google Workspace, Mods i Projects w Claude Code. Dla każdego, kto pracuje z Claude na co dzień.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

O czym jest ten film

  1. Trzy nowe modele — Haiku 5.5, Sonet 5.5 i Opus 5.5 — idą w jednym kierunku: lepsze planowanie dłuższej pracy oraz tańsze i skuteczniejsze jej wykonanie.
  2. Haiku 5.5 pełni rolę taniego wykonawcy dla większych modeli i po raz pierwszy w tak małym modelu można regulować wysiłek myślowy; w praktycznym teście na mailach wypadł wolniej, ale sensowniej niż model Jeff od Typesave AI.
  3. Sonet 5.5 zużywa mniej tokenów, robi mniej zbędnych kroków i ma dawać bardziej dopracowane materiały — prezentacje czy strony WWW wymagające mniej ręcznych poprawek.
  4. Opus 5.5 pracuje samodzielnie bardzo długo (w skrajnych przypadkach około 18 godzin) i wyróżnia się proaktywnością: potrafi zatrzymać użytkownika i powiedzieć, że zadanie albo jego założenia nie mają sensu.
  5. Anthropic ujednolica produkt: Cowork i Claude Design znikają jako osobne byty — Claude sam decyduje, kiedy uruchomić bardziej zaawansowany tryb.
  6. Nowa rodzina artefaktów: dokumenty, prezentacje, płótno projektowe, dashboardy i animowane explainery — Claude chce być jedyną aplikacją, której potrzebujesz.
  7. Oficjalna wtyczka do Google Workspace: panel Claude w Dokumentach, Arkuszach i Prezentacjach, a skille utworzone tam trafiają na konto Claude.
  8. Aplikacja Claude Desktop zyskuje wewnętrzną przeglądarkę, pracę na wielu podagentach, zdalne sterowanie z telefonu i automatyczne wznawianie zadań po zresetowaniu limitów.
  9. Claude Code Mods pozwalają dodawać własne funkcje i zmieniać interfejs narzędzia — od ukrywania wrażliwych danych po bezpiecznik Blast Radius od Anthropic.
  10. Techniczne nowości: computer use działa w tle, komenda /skills doctor porządkuje skille, pojawia się wsparcie dla pliku AGENTS.md i nowe wyzwalacze hooków; Claude Code Projects wychodzi z bety, a przy darmowym planie Team przez Claude for Startups trzeba uważnie czytać regulamin.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Haiku 5.5 — tani wykonawca drobnicy

Na czym polega: Haiku pełni rolę wsparcia dla większych modeli: Opus rozpisuje listę zadań do odhaczenia, a Haiku realizuje pomniejsze punkty. Koszt jest znikomy wobec Soneta i Opusa, a po raz pierwszy w tak małym modelu można regulować wysiłek myślowy, czyli to, ile tokenów zużyje, zanim odpowie.

Jak stosować: gdy tylko zadanie da się rozbić na drobne, powtarzalne kroki, przepuszczaj je przez Haiku z niskim wysiłkiem myślowym — budżet zostaje na trudniejsze etapy pracy.

Na co uważać: szybkość i cena to nie wszystko. W teście na stu ostatnich mailach Haiku był wolniejszy od Jeffa od Typesave AI i niewiele tańszy (około 1,7 raza), ale jego odpowiedzi były wyraźnie sensowniejsze. Prosty egzamin jakości warto robić we własnym zakresie, na swoich danych.

2.Sonet 5.5 — mniej tokenów, mniej poprawek

Na czym polega: to bazowy, środkowy model rodziny. Sprawniej wykonuje powierzone zadania — zużywa mniej tokenów i podejmuje mniej zbędnych kroków. Producent deklaruje też, że wyjściowe prace (prezentacje, strony) mają być bardziej dopracowane i wymagać mniej ręcznej korekty.

Jak stosować: wybieraj jako domyślny model do codziennej pracy generatywnej, tam gdzie liczy się stosunek jakości do kosztu; długie planowanie zostaw Opusowi.

Na co uważać: „dopracowane materiały” to na razie deklaracja. Każdy, kto poprawiał prezentacje po generatorach, powinien zweryfikować tę obietnicę na własnych przykładach.

3.Opus 5.5 — powierzaj mu maratony

Na czym polega: model potrafi pracować samodzielnie bardzo długo — w skrajnych przypadkach nawet około 18 godzin — i nie boi się zadań wymagających długofalowego planowania; potrafi najpierw rozplanować pracę, a dopiero potem ją wykonać.

Jak stosować: zamiast kratkich podpowiedzi powierzaj duże, wieloetapowe zadania i pozwalaj modelowi na własny plan działania.

Na co uważać: kilkunastogodzinna samodzielna praca to również wielogodzinne zużycie tokenów — pilnuj budżetu i sprawdzaj etapy pośrednie.

4.Opus 5.5 mówi „stop”, gdy coś nie gra

Na czym polega: to pierwszy model, z którym autor współpracował, a który wielokrotnie sam go zatrzymał: sygnalizował, że coś nie ma sensu, jest niedokończone, źle zrobione albo że założenia użytkownika wykluczają się nawzajem.

Jak stosować: traktuj Opusa jak partnera do przeglądu koncepcji, nie tylko wykonawcę — opisz założenia i daj mu szansę je podważyć, zanim ruszysz z realizacją.

Na co uważać: modelowy „zdrowy rozsądek” nie zwalnia z własnej weryfikacji; to cenna podpowiedź, a nie audyt.

5.Koniec Coworka — mniej decyzji do podejmowania

Na czym polega: Claude jako produkt jest ujednolicany. Cowork zniknął, Claude Design stał się artefaktem, a o tym, czy uruchomić bardziej zaawansowany tryb pracy, decyduje sam system — nie użytkownik.

Jak stosować: po prostu opisz zadanie w czacie; nie zastanawiaj się już nad wyborem trybu.

Na co uważać: mniej przełączników to mniej kontroli — jeśli zależy ci na przewidywalności, obserwuj, w których momentach Claude włącza cięższy tryb.

6.Artefakty są wygodne, ale zamykają w ogrodzie

Na czym polega: nowe artefakty — dokument, prezentacja, płótno projektowe, dashboard, animowany explainer — mają uczynić Claude jedyną aplikacją, której potrzebujesz, podgryzając Notion, Canvę, Figmę czy PowerPointa.

Jak stosować: testuj śmiało, zwłaszcza dashboardy powiązane z własnymi dokumentami; ale jeśli zależy ci na niezależności, zapisuj pliki w podpiętym folderze zamiast w artefaktach.

Na co uważać: trzymanie całej pracy wewnątrz Claude utrudnia późniejszą przesiadkę na cokolwiek innego — z folderem na dysku możesz bez przeszkód podpiąć pod niego także inne narzędzie, na przykład Codexa.

7.Claude w Dokumentach Google — z przenośnymi skillami

Na czym polega: wtyczka do Google Workspace dodaje panel Claude w Dokumentach, Arkuszach i Prezentacjach. Co ważne, skille utworzone w wtyczce (np. „ładna tabela”) są potem dostępne na koncie Claude, również w aplikacji.

Jak stosować: wykorzystuj do porządkowania surowych tabel i pracy w dokumentach bez przeskakiwania między aplikacjami; raz zdefiniowany styl przenosi się dalej.

Na co uważać: wtyczka działa na twoich plikach i koncie Google — przyznawaj tylko minimalnie potrzebne uprawnienia.

8.Claude Desktop dojrzewa do poważnej pracy

Na czym polega: wewnętrzna przeglądarka z możliwością zalogowania się na dodatkowe konta i researchu na stronach niedostępnych agentowi z zewnątrz; dzielenie ekranu na wiele rozmów z podagentami; zdalne sterowanie rozmowami i folderami z telefonu (o ile komputer działa); po wyczerpaniu limitów — automatyczna kontynuacja po ich zresetowaniu. Claude próbuje też rozsądnie domykać pracę, gdy widzi, że limit się kończy.

Jak stosować: odhacz automatyczną kontynuację przy długich zadaniach, które przekraczają okno limitów; w wbudowanej przeglądarce loguj się na konta robocze i pozwalaj agentowi działać za ciebie.

Na co uważać: nie loguj się tam na główne konta (Instagram, LinkedIn) — sesją dysponuje agent. Zdalne sterowanie działa tylko przy włączonym komputerze.

9.Mods — modyfikuj Claude Code pod siebie

Na czym polega: Claude Code Mods to oficjalna możliwość dodawania własnych funkcji i zmiany interfejsu narzędzia. Wdrożenie jest proste — wystarczy opisać Claude, czego chcemy. Przykłady: ukrywanie wiadomości jednym kliknięciem (przydatne przy nagrywaniu), mini-gra albo „duolingo” wyskakujące, gdy czekamy na odpowiedź. Od Anthropic pochodzi Blast Radius — pokazuje dokładnie, co model zamierza zrobić (np. które pliki usunąć), gdy zbliża się potencjalnie niebezpieczna operacja; jest też coś w rodzaju „teatru powtórki” odtwarzającego krok po kroku zmiany.

Jak stosować: zacznij od małej modyfikacji usuwającej konkretną irytację; inspiracje szukaj pod hasłem „claude code mods” w sieci.

Na co uważać: instalowanie obcych repozytoriów to ryzyko — dokładnie przejrzyj kod, zanim go uruchomisz.

10.Techniczne porządki i dwie wiadomości o dostępie

Na czym polega: computer use działa już w tle, nie przejmując ekranu; komenda /skills doctor wskazuje nieużywane skille, których opisy niepotrzebnie zjadają budżet; bez pliku CLAUDE.md Claude czyta AGENTS.md; doszły wyzwalacze hooków przed i po zmianie modelu oraz (wcześniej) przy dodaniu katalogu roboczego; wysiłek myślowy można ustawić osobno dla każdego subagenta; w Claude Code jest symulator aplikacji iOS. Poza tym: darmowy roczny plan Team przez Claude for Startups ma w regulaminie zapisy o korzystaniu z pomysłów użytkowników, a Claude Code Projects — dzielenie zadania między sesje w chmurze — właśnie wyszło z bety dla planów Pro i Max.

Jak stosować: zrób przegląd skilli przez /skills doctor i usuń te nieużywane; jeśli pracujesz też z Codexem, trzymaj konfigurację w AGENTS.md, którą czytają oba narzędzia.

Na co uważać: „darmowy” plan Team czytaj od deski do deski — zapisy o prawach do pomysłów mogą mieć znaczenie dla startupów z wrażliwą własnością intelektualną.

Redakcyjne tłumaczenie

Trzy miesiące w ekosystemie Claude

W tym materiałem przechodzę przez najważniejsze nowości z ekosystemu Claude — samego asystenta oraz Claude Code — z ostatnich trzech miesięcy. Powiemy sobie, w jakim kierunku zmierzają nowe modele i kiedy warto sięgać po który; jak uniknąć efektu zamkniętego ogrodu (będzie kilka słów o artefaktach); co ciekawego przybyło w aplikacji Claude Desktop; wreszcie — co gra najgłośniej przy ostatniej premierze, czyli Claude Code Mods. Po drodze pojawi się jeszcze sporo tematów pobocznych.

Trzy nowe modele: Haiku, Sonet i Opus 5.5

Na pierwszy ogień trzy modele: Haiku 5.5, Sonet 5.5 i Opus 5.5. Od razu nakreślę główny kierunek zmian: cała trójka lepiej planuje dłuższą pracę i wykonuje ją taniej oraz skuteczniej. Rodzina Haiku–Sonet–Opus współgra ze sobą właśnie po to, żeby ten efekt osiągnąć — na przykład Opus korzysta z mniejszych modeli w roli pomocników, o czym za chwilę.

Haiku 5.5 — pomocnik większych modeli. Wyróżnikiem Haiku jest rola wsparcia: Opus rozpisuje listę zadań, funkcji, rzeczy do odhaczenia, a Haiku realizuje te pomniejsze punkty. Nowością w tak małym modelu jest też regulowany wysiłek myślowy, czyli sterowanie tym, ile tokenów zużyje, zanim odpowie. A koszt? Przy Sonecie i Opusie wręcz śmiesznie niski.

Test na stu mailach: Haiku kontra Jeff. Patrząc na szybkość i cenę Haiku, naturalnym punktem odniesienia jest nowy model Jeff od Typesave AI — model, który nie pisze, tylko podejmuje decyzje na podstawie kontekstu, jaki mu dostarczymy. Jeff jest bardzo szybki i bardzo tani, ale przecież dokładnie taki ma być Haiku. Puściłem więc oba na stu ostatnich mailach z mojej pobocznej skrzynki. Jeff okazał się dużo szybszy, natomiast różnica w cenie wcale nie była kolosalna — około 1,7 raza (miałem jeszcze trzecie podejście, z podniesionym wysiłkiem myślowym Haiku 5.5). Za to w samej jakości różnica była spora już na tak prostym zadaniu: odpowiedzi Haiku są wyraźnie bardziej przemyślane, widać, że „mają ręce i nogi”, podczas gdy odpowiedzi Jeffa — nie za każdym razem. To oczywiście ocena subiektywna i przychodzi mi łatwiej, bo wiem mniej więcej, co to za maile, ale gdybyście przeprowadzili podobny eksperyment, sądzę, że doszlibyście do tych samych wniosków. Porównanie poboczne, ale przy premierze Haiku 5.5 — istotne.

Sonet 5.5 — solidny środek. Tu nie ma co się rozpisywać: to bazowy model pomiędzy Haiku a Opusem. Główny motyw brzmi: sprawniej wykonuje powierzone zadania — zużywa mniej tokenów i podejmuje mniej zbędnych kroków. Anthropic podkreśla w swoich materiałach jeszcze jedno: wyjściowe prace mają być coraz bardziej dopracowane, żebyśmy musieli mniej ręcznie poprawiać — choćby wygląd prezentacji czy strony internetowej. Każdy, kto kiedykolwiek robił prezentację z pomocą AI, wie, ile trzeba po niej poprawiać. Widać, że producent ten problem dostrzega i w Sonecie 5.5 próbuje go rozwiązać.

Opus 5.5 — długodystansowiec ze zdrowym rozsądkiem. Przede wszystkim: bardzo długa, samodzielna praca. W skrajnych przypadkach nawet jakieś osiemnaście godzin. Ale i na bardziej przyziemnych zastosowaniach — na moim własnym przykładzie — widać, że potrafi rozplanować zadanie, spojrzeć na nie długofalowo i nie boi się takich wyzwań. Drugi wyróżnik, który chcę szczególnie podkreślić, to zauważalna proaktywność i — jakkolwiek dziwnie to zabrzmi — zdrowy rozsądek. To pierwszy model, z którym współpracuję, a który wielokrotnie mnie zatrzymał i powiedział, że coś nie ma sensu, że jest niedokończone albo źle zrobione, albo że moje własne założenia wykluczają się nawzajem. Naprawdę to widać i szczerze mówiąc — przyjemnie pracuje się z Opusem 5.5. Model jak najbardziej na plus. Jeśli jeszcze go nie testowaliście, spróbujcie.

Wtrącenie autorskie: premiera kursu

Zanim pójdziemy dalej, wspomnę o premierze nowego, pełnego kursu o Codexie dla nieprogramistów. Na stronie można podejrzeć przykładowe lekcje, quizy oraz zadania z checklistami; przez dziewięć dni obowiązuje cena promocyjna. W pakiecie są pełne kursy z Codexa i Claude Code, zbiór zadań, baza wiedzy i dostęp do społeczności — wszystko na naszej autorskiej platformie. Skoro wypuszczamy kurs o Codexie, gwarantuję czternastodniowy zwrot pieniędzy, gdyby coś się nie spodobało.

Koniec Coworka: Claude jako jeden produkt

Drugą większą rodziną zmian jest ujednolicanie Claude jako produktu. Zauważono po prostu, że funkcji jest za dużo, i zdjęto z użytkownika konieczność decydowania, czy korzysta z Coworka, z czatu, czy z Claude. Komunikat brzmi: po prostu pisz w czacie. Coworka już nie ma — czat i Cowork stały się jednym i tym samym. W aplikacji, po przejściu na górę do czatu, widzimy po prostu Claude: nie ma opcji odhaczenia Coworka. Jeśli wysłane zadanie wymaga czegoś bardziej zaawansowanego, Claude odpali to w tle. Nazwa „Cowork” przestała istnieć — Claude stał się po prostu bardziej wykonawczy. Podobnie zniknął osobny produkt Claude Design, który stał się artefaktem wewnątrz Claude.

Artefakty: mieć ciastko i zjeść ciastko

Trzecia rodzina nowości — artefakty. Trafne podsumowanie tej strategii: Claude chce mieć ciastko i zjeść ciastko. Chce być jedyną aplikacją, jakiej potrzebujesz na komputerze — trochę podgryza Notion, Canvę, Figmę czy PowerPointa, żeby wszystko dało się zrobić natywnie, bez wychodzenia z Claude. Właśnie tym są artefakty: możliwością stworzenia czegoś w obrębie aplikacji.

Po wpisaniu ukośnika widzimy artefakt o nazwie „doc” — dokument, który możemy pisać i w którym bezpośrednio oznaczamy Claude, żeby coś zmienił albo poprawił. To miejsce na współpracę i na przejęcie części tego, co oferuje Notion; po kolejnym ukośniku pojawia się mniej więcej ten sam zestaw funkcji co tam.

Poza dokumentem mamy „slides”, czyli tworzenie i edycję prezentacji bezpośrednio w Claude; „design” — wspomniane otwarte płótno; oraz „dashboard”. Pokazałem na przykładzie dashboardu do analizy danych z YouTube’a: da się zbudować własną, wewnętrzną mini-aplikację, w której można na przykład podejrzeć, z którego fragmentu załączonego dokumentu pochodzi dana liczba. Takie artefakty da się też uruchamiać z Claude Code — wtedy po prostu otwiera się artefakt, który tworzymy.

Sam z tego nie korzystam i świadomie. To uzależnianie się od Claude i zgoda na to, żeby była to jedyna aplikacja, z której korzystamy. Gdyby wszystkie nasze dokumenty i cała twórczość żyły w artefaktach, później bardzo ciężko byłoby się przesiąść na cokolwiek innego. Wolę zapisywać pliki w podpiętym folderze i mieć je niezależnie — wtedy mogę bez przeszkód podpiąć pod ten sam katalog na przykład Codexa i nie jestem niczyim zakładnikiem.

Tymczasem Anthropic promuje artefakty bardzo mocno. Dosłownie dzień przed nagraniem, obok dashboardów, opublikowano możliwość tworzenia animowanych explainerów — czyli wyjaśniania własnych koncepcji krótką animacją wewnątrz Claude. Funkcja jest jeszcze w becie i niepowszechnie dostępna, ale kierunek jest wyraźny.

Wtyczka do Google Workspace

Kolejna spora — i nieco zaskakująca — premiera: rozszerzenie do Google Workspace. Możemy wewnątrz Workspace, na przykład w Dokumentach Google, otworzyć w bocznym panelu Claude, żeby zrobił coś za nas — w dokumentach, arkuszach albo prezentacjach. I muszę przyznać, że działa to naprawdę fajnie. Na przykładowych danych wziąłem bardzo surową tabelę i poprosiłem, żeby ją ładnie doprowadził. Efekt? Naprawdę przyjemny i minimalistyczny. Oczywiście to drobiazg — kto bardziej ode mnie obeznany w arkuszach kalkulacyjnych Google doceni to rozszerzenie jeszcze mocniej. Podobnie w Dokumentach i Prezentacjach Google.

Co ważne — i co sprawdziłem: jeśli stworzymy tam skilla, na przykład „ładna tabela”, będzie on później dostępny w naszej aplikacji, na naszym koncie Claude.

Materiał sponsorowany: Hostinger i jego serwer MCP

(Informacja dodatkowa: ten fragment filmu to płatna współpraca — sekcja sponsora odcinka.)

Standardowa sytuacja, jeśli pracujecie z Claude Code: prędzej czy później potrzebujecie infrastruktury do hostowania stron, aplikacji czy własnych narzędzi. Dla mnie ten etap zawsze był bolączką — dochodziło bezpieczeństwo i konfiguracja serwera, podpinanie rekordów DNS, domena, cała otoczka. Na szczęście dzisiejszy partner odcinka, Hostinger, udostępnił coś, co wyraźnie ułatwia życie: własny serwer MCP, który podpinamy do Claude Code i z poziomu czatu zarządzamy serwerem, stroną oraz domeną. Zamiast ręcznie klikać w panelu, podmieniać kod i poprawiać stronę, otwieramy Claude i piszemy na przykład: „zmień napis w sekcji hero i opublikuj zmiany”. U mnie na testowej stronie tak właśnie dodałem napis „cześć YouTube” — prosto z czatu w Claude Code.

(Informacja dodatkowa: MCP — Model Context Protocol — to otwarty standard łączenia modeli językowych z zewnętrznymi narzędziami i usługami.)

Jeśli macie już konto na Hostingerze, wystarczy zainstalować rozszerzenie: wybieracie Claude Code, klikacie, logujecie się na swoje konto — i jedno kliknięcie otwiera aplikację wraz z poleceniem, które automatycznie doinstalowuje wtyczkę. Jeśli natomiast konta nie macie, można rozważyć plan — na przykład plan bez limitu, który przy zakupie na dwanaście miesięcy daje darmową domenę na rok. W pakiecie nieograniczona liczba stron WWW, codzienne kopie zapasowe i coś, co spodoba się każdemu: trzydziestodniowa gwarancja zwrotu pieniędzy bez zadawania pytań. Im dłuższy okres rozliczeniowy, tym korzystniej, a przy finalizacji warto wpisać kod rabatowy Mikole 10, żeby odjąć dodatkowe dziesięć procent. Dzięki Hostinger za wsparcie tej części — i wracamy do tematu.

Claude Desktop dorasta do poważnej pracy

Piąty punkt, bardziej ogólny: aplikacja Claude Desktop — ta, w której można czatować albo korzystać z Claude Code — robi się z miesiąca na miesiąc zauważalnie lepsza.

Po pierwsze, bardzo mocno rozwijana jest wewnętrzna przeglądarka. Można z niej korzystać jak ze zwykłej i zalogować się na dodatkowe konto — raczej nie polecam logować się na główne, na przykład na Instagrama czy LinkedIna. Pracując z narzędziami webowymi, choćby takimi jak tl;draw, można sprawić, żeby agent coś za nas zrobił, a potem skopiować efekt do prezentacji. Przeglądarka otwiera też drogę do researchu: agent może wejść na strony czy fora, do których normalnie nie miałby dostępu.

Pewnie wiecie, ale łatwo też podzielić pracę między wielu podagentów — na przykład dzieląc ekran na kilka rozmów. Z każdym tygodniem ta aplikacja jest po prostu lepiej przystosowana do jakościowej pracy.

Bardzo fajnie działa też zdalne sterowanie (remote control). Chcesz zarządzać rozmową, projektem czy folderem z telefonu? Wystarczy odhaczyć odpowiednią opcję i urządzenia połączone z tym samym kontem od razu ją widzą. Z telefonu mogę sterować komputerem i folderami na nim — o ile komputer pozostaje włączony — a tak samo z innego komputera.

Drobiazgiem, który wiele wybacza, jest opcja automatycznej kontynuacji zadań po zresetowaniu limitów. U mnie skończyły się limity pięciogodzinne — po odhaczeniu tej funkcji Claude wróci do pracy, gdy budżet się odnowi. W ten sposób radzimy sobie z narzuconym z góry zużyciem tokenów.

I jeszcze jedno w temacie limitów: Claude stara się teraz rozsądnie kończyć pracę. Gdy widzi, że limit bliski wyczerpania, próbuje jakoś sensownie domknąć zadanie, zamiast zostawiać je w połowie.

Claude Code Mods: modyfikuj narzędzie pod siebie

Spora premiera, o której było ostatnio głośno: Claude Code Mods — modyfikacje pozwalające dostosować wygląd i zachowanie Claude Code. Można dodawać nowe funkcje albo zmieniać istniejące. Jednym słowem podsumowania: mega frajda. A wdrożenie nie jest trudne — jak ze wszystkim w Claude, wystarczy powiedzieć, czego chcemy.

Poprosiłem o przygotowanie moda w aplikacji Claude Desktop, który po kliknięciu wybranego słowa chowa daną wiadomość — przydatne, gdy chce się ukryć wrażliwe dane albo cokolwiek, co nie powinno zostać na ekranie podczas nagrywania. Musiałem się trochę nacieszyć i obejść temat z boku, ale finalnie mogę skopiować tekst, wkleić go w odpowiednim miejscu — i wiadomość znika; później odkrywam wszystko i cofam zmianę. Małe dostosowanie, a naprawdę pomaga.

Możliwości jest oczywiście dużo więcej. Można stworzyć sobie grę albo naukę w stylu Duolingo, wyskakującą za każdym razem, gdy Claude pracuje i my czekamy na odpowiedź — taki pop-up i „Duolingo na szybko”. Jedna z funkcji dostarczonych wprost przez Anthropic nazywa się Blast Radius: pokazuje dokładnie, co Claude zamierza zrobić — i pokazuje się tylko wtedy, gdy ma się wydarzyć coś potencjalnie niebezpiecznego, na przykład dokładnie wskazuje, które pliki zostaną usunięte. Jest też coś w rodzaju „teatru powtórki”, który krok po kroku odtwarza, co zostało zmienione i które pliki Claude przeglądał.

Możliwości jest mnóstwo i mam wrażenie, że wkraczamy w bardzo ciekawą erę, w której oprogramowanie można centralnie dopasowywać do własnej pracy. Polecam poszukać na Twitterze hasła „claude code mods” albo po prostu w wyszukiwarce — znajdziecie mnóstwo ciekawych zastosowań. Trzeba tylko uważać przy instalowaniu obcych repozytoriów. A jeśli zależy wam na osobnym filmie o modsach — dajcie znać w komentarzu.

Techniczne smaczki na koniec

  • Computer use w tle. Udostępnianie Claudeowi naszego komputera działa teraz w tle — model nie przejmuje ekranu i nie przeszkadza nam w pracy. Trochę obawiam się oddawać pełen dostęp do maszyny, ale skoro dzieje się to w tle, tematu nie trzeba już pilnować.
  • Komenda /skills doctor. Wewnątrz Claude Code możemy już teraz sprawdzić, które nasze skille są nieużywane, które zajmują za dużo miejsca i które można usunąć — i w ten sposób oszczędzać tokeny, bo opisy skilli po prostu palą budżet.
  • Obsługa AGENTS.md. Jeśli w folderze nie ma pliku CLAUDE.md, Claude sięgnie po AGENTS.md — plik natywny między innymi dla Codexa. Jak najbardziej na plus.
  • Nowe wyzwalacze hooków. Haczyki działają według schematu „jeśli wydarzy się X, zrób Y” — na przykład po skończonym zadaniu odtwórz dźwięk. Do puli wyzwalaczy doszła zmiana modelu: coś może się wydarzyć przed przełączeniem (na przykład z Opusa na Soneta) i po nim — pre- oraz post-model switch. Nieco wcześniej dodano też dodanie katalogu roboczego jako wyzwalacza.
  • Wysiłek myślowy podagentów. Od niedawna można ustawić poziom wysiłku myślowego osobno dla każdego subagenta. Wcześniej można było im przypisać jedynie inny model; teraz również inny poziom myślenia przy danym modelu.
  • Symulator iOS. Funkcja obecna już od dłuższego czasu: symulator aplikacji mobilnej w Claude Code, dzięki któremu można obsłużyć aplikację oczami przyszłego odbiorcy albo wyłapać błędy bezpośrednio w interfejsie.

Darmowy plan Team z gwiazdką i Projects prosto z bety

Wspomnę jeszcze o czymś, o czym ostatnio zrobiło się głośniej: darmowym planie Claude Team, dostępnym pod warunkiem rejestracji przez Claude for Startups. Chcę was po prostu przed tym ostrzec. W regulaminie znajdują się zapisy, że w ramach tego planu firma może korzystać z pomysłów, które tam wykorzystujecie — i tak dalej, i tak dalej. Nie jest to aż tak kolorowe, jak wygląda. Zastanówmy się: po co Anthropic dawałby roczny dostęp do Claude Team kompletnie każdemu w internecie? Jeśli przeczytacie warunki i akceptujecie je — śmiało, można dołączyć i zgarnąć dostęp na rok.

I najświeższy temat, który dosłownie na moment przed nagraniem wyszedł z bety: Claude Code Projects. To właśnie to, co pokazywałem wcześniej przy dzieleniu zadania na pomniejsze kawałki i przypisywaniu ich osobnym sesjom Claude w chmurze. Funkcja jest już dostępna dla każdego z listy oczekujących — dla użytkowników planów Pro i Max. Więcej informacji znajdziecie w powiązanym profilu na Twitterze albo wpisując nazwę w wyszukiwarkę.

(Informacja dodatkowa: „dosłownie na moment przed nagraniem” odnosi się do daty publikacji filmu — 10 października 2026 roku.)

Zakończenie

To by było na tyle. Zapraszam do newslettera oraz na pełny kurs z Claude Code i Codexa — na stronie można podejrzeć przykładowe materiały i sprawdzić, jakie quizy czekają w środku. Dziękuję bardzo za uwagę.