O czym jest ten film
- Teza autora: dotąd używaliśmy AI „w pojedynkę” — każdy budował własnego agenta i własne integracje. Przyszłość to przestrzeń współdzielona, w której ludzie i agenci pracują razem.
- Narzędzie: Kylon — interfejs w stylu Slacka (kanały, rozmowy, wątki), w którym obok siebie siedzą prawdziwi użytkownicy i agenci, w tym subskrypcje Claude Code i Codex należące do różnych osób.
- Agenci potrafią działać z własnej inicjatywy: piszą do siebie, uzgadniają i realizują zadania bez udziału człowieka.
- W kanałach buduje się aplikacje (np. tablica kanban postów na Instagramie z analityką i pipeline’em pomysłów), automatyzacje oraz pliki; publikacja aplikacji wymaga zgody wskazanej osoby.
- Przykładowa automatyzacja: co sześć godzin agent przegląda newsy z branży, tworzy i publikuje markowe karuzele na Instagramie, a potem analizuje wyniki.
- Rozmowy w kanałach rozgałęziają się w wątki, które można zamykać bez utraty historii; całość przypomina Slacka połączony z konfigurowalnymi listami i dashboardami à la ClickUp.
- Rozliczenia: płaci się za przestrzeń roboczą, nie za liczbę członków; panele pokazują zużycie kredytów per osoba i per pokój, a agenci na prywatnych subskrypcjach kredytów nie zużywają.
- Agenci hostowani w chmurze mają poziomy „inteligencji” (fast/pro/max — max działa na modelu Opus); agenci uruchamiani lokalnie odpowiadają tylko przy włączonym komputerze (obejście: VPS lub włączony na stałe Mac mini).
- Metoda wdrożenia: onboarding agenta przez plik briefu wygenerowany z dotychczasowego systemu, podpięcie narzędzi przez OAuth/API oraz profile ludzi i agentów (obowiązki, cele, osobowość, styl wypowiedzi).
- Uczciwa ocena: nic tu nie jest technicznie niemożliwego do zbudowania samemu (np. w ClickUp), ale wymaga to dużo więcej pracy inżynierskiej. Materiał jest sponsorowany przez producenta narzędzia.
10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania
1.AI przestaje być jednoosobowe — budujcie wspólne środowisko, nie dziesiątki osobnych systemów
Na czym polega: Dotąd każdy członek zespołu grał z AI w pojedynkę: stawiał własnego agenta, własne umiejętności i własne integracje. To działa, ale wiedza i połączenia zostają w rękach jednej osoby, a te same rzeczy często robi się kilka razy. Kolejny etap to jedna przestrzeń, w której każdy rozmawia z tymi samymi agentami, a agenci — także ci na prywatnych subskrypcjach — współpracują między sobą.
Jak stosować: Zanim wybierzecie narzędzie, zróbcie przegląd: kto w zespole prowadzi jakie procesy agentowe i gdzie się dublują. Potem wyznaczcie jeden wspólny obszar (np. jeden kanał social media albo newsletter) i tam prowadźcie pilot.
Na co uważać: Wspólna przestrzeń nie oznacza, że wszyscy mają się pozbyć prywatnych kontekstów — osobisty system operacyjny AI nadal ma sens dla wrażliwych spraw.
2.Przynieście własne subskrypcje — agent na waszym Claude Code nie zjada kredytów
Na czym polega: Do Kylona podpina się własne subskrypcje Claude Code i Codex. Taki agent pracuje na koncie użytkownika, więc nie zużywa kredytów platformy, a mimo to jest dostępny dla współpracowników — mogą z nim rozmawiać i korzystać z jego plików czy umiejętności, jeśli dostaną na to zgodę.
Jak stosować: Przy tworzeniu agenta wybierz tryb działania „na twoim komputerze”, przejdź kreator połączenia (dostaniesz gotowy prompt do wklejenia w Claude Code), a potem w ustawieniach zdecyduj, komu udostępniasz dostęp.
Na co uważać: Agent lokalny milczy, gdy komputer jest wyłączony — obejściem jest na przykład VPS lub Mac mini włączony na stałe. Samo udostępnienie subskrypcji to decyzja właściciela konta; nikogo do niej nie zmuszaj.
3.Nowego agenta „wychowajcie” plikiem briefu z dotychczasowego systemu
Na czym polega: Nowy agent nie musi poznawać was od zera. Poproście swojego dotychczasowego AIOS-a o wygenerowanie pliku markdown z całą wiedzą o was i waszym biznesie, a potem wrzućcie go nowemu agentowi z prośbą, by przeczytał i dopytał o braki. Kontekst przenosi się w minuty, nie w tygodnie.
Jak stosować: Po dodaniu agenta opiszcie mu także używane narzędzia, istniejące automatyzacje i bolączki: gdzie coś umyka, co przytłacza, o czym zapomina się z tygodnia na tydzień. Agent sam zaproponuje aplikacje i automatyzacje pod te problemy.
Na co uważać: Brief trzeba odświeżać po każdej większej zmianie procesów — inaczej agent będzie działał na nieaktualnych założeniach.
4.Jeden kanał, jeden cel — struktura przestrzeni decyduje o porządku
Na czym polega: Cała praca jest zorganizowana w kanałach (pokojach), a aplikacje, automatyzacje i pliki są przypisane do konkretnego kanału. Dzięki temu projekt na Instagram nie miesza się z dashboardem dla całej redakcji.
Jak stosować: Strukturę projektujcie wokół procesów lub obszarów, nie wokół osób. Nowy obszar działalności to nowy kanał z własnym zestawem aplikacji i automatyzacji.
Na co uważać: Każdy dodatkowy kanał to kolejne miejsce do pilnowania. Mapę rozszerzajcie dopiero wtedy, gdy pierwszy kanał działa i realnie daje wartość.
5.Rozmowy rozgałęziajcie w wątki i zamykajcie je po skończonej robocie
Na czym polega: Zlecenie w kanale potrafi rozwinąć się w osobny wątek, w którym widać dokładnie, co działo się w tej konkretnej sprawie. Wątek można opuścić — znika z widoku, ale historia zostaje i można do niej wrócić.
Jak stosować: Przyjmijcie zasadę: nowe zlecenie albo nowy proces to nowy wątek. Po zakończeniu zostawcie wątek, żeby kanał nie zarósł starymi rozmowami.
Na co uważać: Opuścenie wątku to nie jego usunięcie — traktujcie to jako archiwum, nie kosz.
6.Aplikacje budujcie razem z ludźmi i agentami, publikujcie po czyjejś zgodzie
Na czym polega: Prostą aplikację (np. tablicę statusów postów z analityką) buduje się bezpośrednio w rozmowie: agent wprowadza zmiany, a do pracy można zaprosić i ludzi, i innych agentów. Przed publikacją wskazuje się osobę, której zgoda uruchamia wdrożenie.
Jak stosować: Przy wspólnej aplikacji — stronie produktu, narzędziu wewnętrznym — zbierzcie w jednym kanale wszystkie role: developera, marketing, decydenta. Zamiast przerzucać się plikami przez maila, każdy poprawia u siebie, a wersja na żywo wchodzi po akceptacji.
Na co uważać: Osoba zatwierdzająca i miejsce publikacji muszą być jasne od początku, inaczej łatwo wypuścić na świat wersję z przypadkowymi poprawkami.
7.Automatyzacje cykliczne mogą obsłużyć cały cykl treściowy
Na czym polega: Przykład z filmu: co sześć godzin agent prowadzi pełny obieg — przegląda newsy z branży, wymyśla temat, tworzy markową karuzelę na Instagram (czasem z materiałem wideo), publikuje i analizuje wyniki. Człowiek nadzoruje i poprawia, zamiast klepać treści ręcznie.
Jak stosować: Zacznijcie od jednego, dobrze znanego procesu treściowego z jasnym rytmem (co 6–24 godziny) i gotowym zestawem wytycznych markowych. Dopiero gdy to działa, rozszerzajcie na kolejne obszary.
Na co uważać: Pełna automatyzacja publikacji wymaga dopracowanych instrukcji co do stylu i brandingu oraz punktu kontroli — na przykład zgody na wersję albo przeglądu analityki — bo jakość bez nadzoru bywa loteryjna.
8.Dopasujcie poziom inteligencji agenta do roli, jaką ma pełnić
Na czym polega: Agenta hostowanego przez platformę konfiguruje się pod względem „inteligencji”: fast (ok. jedna dziesiąta kosztu maksimum) do prostych zadań, pro (połowa) do zadań wymagających myślenia, max do złożonego developmentu — przy czym max działa na najmocniejszym modelu klasy Opus. Łatwo więc obsadzić „etaty”: szybki asystent do administracji, analityk na średnim poziomie, inżynier na najwyższym.
Jak stosować: Twórzcie agentów pod konkretne role, nie jednego na wszystko. Przy każdym zadaniu sprawdzajcie, czy naprawdę potrzebny jest najwyższy poziom.
Na co uważać: Wyższy poziom to nie zawsze lepszy efekt, a już na pewno wyższy rachunek. Różnice testujcie na własnych zadaniach.
9.Kontrolujcie kredyty — w podziale na osoby i kanały
Na czym polega: Platforma rozlicza przestrzeń roboczą, nie liczbę członków zespołu. W panelach widać zużycie kredytów per osoba i per pokój oraz to, które agenci korzystają z prywatnych subskrypcji — i przez to nie kosztują nic.
Jak stosować: Regularnie przeglądajcie rozbicie zużycia. Zadania ciężkie lub bardzo powtarzalne przenoście na agentów subskrypcyjnych, a kredyty zostawiajcie na rzadsze, trudniejsze zlecenia.
Na co uważać: Wiadomości pochłaniają kredyty szybciej, niż się wydaje — bez regularnego wglądu w rozliczenia koniec miesiąca bywa niespodzianką.
10.Wdrażajcie małymi krokami i łapcie szybkie wygrane
Na czym polega: Autor powołuje się na doświadczenia z wdrażania AI w zespołach: przenoszenie dwudziestu osób „na raz” rzadko się udaje. Działa przejście stopniowe — jedna osoba albo jeden mały obszar naraz — i celowanie w szybkie, realne korzyści: np. tracker zobowiązań z wieczornym meldunkiem agenta albo automat, który przypomina właścicielowi o zadaniu, gdy to leży dzień bez ruchu.
Jak stosować: Wybierzcie mały, zamknięty proces z widocznym problemem (nieodhaczane zadania, rzeczy gubiące się przy przekazywaniu) i zbudujcie dla niego prostą aplikację oraz jedną automatyzację. Dopiero po ustabilizowaniu zapraszajcie kolejne osoby i kanały.
Na co uważać: Unikajcie aplikacji i automatyzacji „na zapas” — jeśli po tygodniu o nich zapominacie, to nie była wygrana, tylko balast.
Redakcyjne tłumaczenie
Wspólna przestrzeń ludzi i agentów
Na ekranie widzicie interfejs rodem ze Slacka: po lewej kanały, po prawej rozmowy. Siedzę w kanale AIS Media i rozmawiam z agentem o imieniu Herk — ale nie tylko ja. Cody też do niego pisze, chwilę później dołącza Aiden i wszyscy razem budujemy w tym kanale różne rzeczy: aplikacje, automatyzacje, pliki, bazę wiedzy. Mamy więc przestrzeń, która wygląda jak ClickUp, a jednocześnie jak Claude Code czy Codex — widzę tu bowiem prawdziwych użytkowników: siebie, Aidena i Cody’ego. Gdy otworzę zakładkę z agentami, pojawia się nasz „szef agentów”, subskrypcje Claude Code i Codex należące do Aidena oraz moje własne konta Claude Code i Codex. Wszyscy agenci i wszyscy ludzie mogą teraz pracować razem w jednym środowisku.
Konkretny przykład: budowałem z Herkiem dashboard, po czym podpiąłem do projektu mojego Claude Code i poprosiłem o dopasowanie wyglądu do marki AIS — design od razu się zmienił. Co ciekawsze, agenci potrafią też działać sami z siebie: widziałem, jak mój Claude Code napisał do Herka, Herk mu odpowiedział i obaj ruszyli do pracy, choć ja w tym czasie nie kiwnąłem palcem.
Do każdego kanału można przypisać osobne aplikacje (u nas — dashboard), osobne automatyzacje (u nas — codzienne odprawy) i osobne pliki, zarówno te wygenerowane przez agentów, jak i wgrane przez ludzi.
Od AI w pojedynkę do AI zespołowego
Chcę dziś pokazać, jak zbudować zespół, w którym ludzie i agenci pracują ramię w ramię. Dotąd wszyscy graliśmy z AI w trybie single player — każdy sam, na własnym koncie. Przyszłość to AI w trybie multiplayer: wspólne środowstwo, w którym nie klepiemy już oddzielnych, zamkniętych „systemów operacyjnych AI”.
Uczyłem was tego (i sam tak pracuję): jak za pomocą Claude Code, Grokbota, Codexa, Hermesa czy innych środowisk agentowych pracować wielokrotnie wydajniej i osiągać dziesięciokrotnie więcej niż kiedyś. Polega to na postawieniu własnego systemu operacyjnego AI — swojego „drugiego mózgu” — na tych narzędziach i podpięciu go do wszystkiego, czego używasz: do Slacka, ClickUp, Gmaila, Notion, Skool czy kont bankowych. Budujesz ekosystem, który daje ci w praktyce dwadzieścia rąk do pracy, choć fizycznie jesteś jedną osobą mówiącą do mikrofonu.
W idealnym scenariuszu to samo robi twój zespół. Agenci różnych osób sięgają do tych samych narzędzi: moje agenty i umiejętności wrzucają materiały do Google Drive czy ClickUp, a agenci moich współpracowników pobierają je stamtąd dalej. To działa — narzędzia stają się jednym wspólnym źródłem danych. Problem w tym, że moje umiejętności, moja pamięć i moje podpięte konta pozostają moje i żyją w moim osobnym, zamkniętym świecie. W wielu sytuacjach to dobrze. Bywa jednak tak, że chce się, żeby wszystko było bardziej współdzielone: żeby zamiast budowania integracji i umiejętności przez każdego z osobna — z dublowaniem pracy włącznie — cały zespół wspólnie tworzył agentów, z którymi każdy może rozmawiać, i żeby agenci mogli rozmawiać ze sobą. A jeśli każdy może dodatkowo przynieść własne subskrypcje Claude Code i Codex, robi się naprawdę ciekawie.
Nowe narzędzie: Kylon — i uczciwe zastrzeżenie
Dlatego dziś pokazuję narzędzie o nazwie Kylon. Dla jasności: Kylon sam się do mnie odezwał i zaproponował materiał o swoim produkcie. Przyznam — długo się wahałem. Nie byłem pewien, jak to dokładnie ma działać, i miałem sporo zastrzeżeń co do ceny: po co płacić za Kylona, skoro mam subskrypcję Claude Code, która starcza na dłużej, i tak dalej. Im dłużej jednak rozmawiałem z ich zespołem, tym więcej moich obiekcji odpadało — po kolei pokazywali, jak je rozwiązują. Więc chętnie pokażę wam, co to za narzędzie.
Zacznę jednak od kontekstu: różnica między AI „solo” a AI zespołowym oraz między osobistym a wspólnym systemem operacyjnym AI. U mnie przejście jest ułatwione, bo praktycznie każdy w moim zespole ma już własny AIOS. Jesteśmy małą ekipą, ale dzięki AI rozrosliśmy się na mnóstwo obszarów biznesowych i działamy znacznie szybciej, niż gdybyśmy pracowali po staremu.
Są jednak bolączki. Ktoś musi pilnować, żeby Google Drive było aktualne; trzeba utrzymywać całą masę automatyzacji, które synchronizują dane. Samodzielne budowanie umiejętności i osobnych systemów przez każdego członka zespołu generuje sporo dodatkowej pracy.
W Kylonie mam teraz ekosystem, w którym mogę przedstawić moich agentów zespołowi: „poznajcie Cody’ego” — i mój agent uczy się o nim czegoś nowego. Mogę też prowadzić rozmowy tylko ze swoim agentem albo z „radą”, czyli gronem zaproszonych agentów. W takim pokoju siedzą dziś ja, Aiden, Cody, Herk i mój Claude Code; gdyby Aiden chciał dokooptować swojego Claude Code, nic nie stoi na przeszkodzie.
Instagram prowadzony przez agentów
Nowy interfejs może na pierwszy rzut oka przytłaczać, więc pokażę jeszcze kilka rzeczy, a potem otworzę zupełnie świeże konto, przeprowadzę was przez konfigurację i dam konkretne kroki do powtórzenia z własną ekipą.
Zanim to zrobię, jedna uwaga. Słucham sporo podcastów o tym, jak przenieść duży zespół na tryb „AI-native”, i bardzo trudno powiedzieć dwudziestoosobowej grupie: od jutra wszyscy pracujecie z AI. W praktyce sprawdza się coś innego: przenoszenie pojedynczych osób albo pojedynczych obszarów biznesu. U nas Kylon wchodzi właśnie tak — startujemy nową inicjatywę AIS Media, w praktyce mały, nowy dział, i ja, Cody, Aiden oraz nasz przyszły prowadzący budujemy wszystkie procesy, automatyzacje, arkusze i trackery najpierw w Kylonie. Jak dotąd wychodzi to nieźle i widzę w tym potencjał.
Mam tu osobny pokój: AIS Instagram. W środku jesteśmy tylko my trzej — ja, mój Codex i mój Claude Code. Na dobry początek wrzuciłem im brief dla agenta, bo zresztą codziennie robię to samo ze swoim Claude Code. Ponieważ oba agenty logują się przez moje lokalne subskrypcje, mają już wszystko: zmienne środowiskowe, procesy, umiejętności. Nie musiały się niczego douczać. Upewniłem się tylko, że mają dostęp do potrzebnych kont — X, botów, mojego konta key.ai — i po prostu ruszyły do roboty. Zbudowały mi kilka karuzel i zaczęliśmy testować.
(Informacja dodatkowa: „karuzela” to post na Instagramie złożony z wielu slajdów — popularny format treści edukacyjnych i opiniotwórczych.)
Potem kazałem im zbudować aplikację: tablicę, na której widzę status każdego posta, jego etap i analitykę. Dochodzi do tego pipeline pomysłów — gdy zobaczę coś ciekawego na X albo wpadnie mi do głowy pomysł, wrzucam go tutaj, wysyłam do agenta i ten dopisuje go do produkcji.
Najfajniejsze, że aplikację buduje się bezpośrednio w rozmowie: różni agenci pomagają i wprowadzają poprawki. Można też zaprosić ludzi. Chcesz postawić stronę na premierę produktu? Zapraszasz developera, szefa, dyrektora marketingu — i każdy może coś poprawić. A żeby aplikacja poszła na żywo, wskazujesz osobę, która ma dać ostateczną zgodę.
Całość jest zorganizowana w kanałach: aplikacja w kanale AIS Instagram jest osobna od aplikacji w kanale AIS Media. Dzięki temu pokoje pozostają czytelne i jednolite pod względem celu.
W tym kanale mamy też automatyzacje: co sześć godzin mój Claude Code przegląda wiadomości i wydarzenia z branży, tworzy karuzele i aktualizuje wszystko. Bada, wymyśla, tworzy, publikuje, analizuje — w pętli, co sześć godzin — a ja mogę to wszystko śledzić i modyfikować z poziomu tego panelu. Efekt widać na żywo na Instagramie: gotowa, w pełni markowa karuzela, w tym przykładzie nawet z materiałem wideo, zrobiona dokładnie według procesów i umiejętności, które zdefiniowaliśmy dla tego konta.
(Informacja dodatkowa: Claude Code i Codex to „agensowe” narzędzia programistyczne — odpowiednio od Anthropic i OpenAI — które działają u użytkownika, z dostępem do jego plików i środowiska pracy.)
Wątki zamiast bałaganu w rozmowach
To, co właśnie widzieliście, to wątki wewnątrz kanału. Czasem gdy wysyłasz zlecenie — na przykład prosisz o tablicę kanban — system tworzy z niego osobny wątek; otwierasz go i widzisz dokładnie, co działo się w tej konkretnej sprawie. W kanale masz z kolei skrót wszystkich wątków: możesz wskoczyć do tego o karuzelę — agent ją zrobił, zapytał o zgodę, dostał ją i zameldował publikację. Teraz mogę opuścić wątek, żeby oczyścić widok. Wątek wciąż istnieje i mogę do niego wrócić, gdy tylko zechcę.
Tak to mniej więcej działa. Możesz rozpocząć nową pracę (system sam wybierze pokój albo założy nowy), przejrzeć wszystkie aplikacje, przeszukiwać wątki po własnych wiadomościach. Interfejs okazuje się prosty, gdy zrozumiesz, że widzisz wszystkie pokoje, ostatnie aktywności, nieprzeczytane wiadomości i te, w których ktoś cię oznaczył. Po dłuższym używaniu wrażenie jest jedno: Slack z możliwościami dostosowania znanymi z ClickUp (listy, dashboardy) plus Claude Code i Codex wbudowane w środek.
Konfiguracja od zera: onboarding
Porozmawiajmy o szczegółach technicznych: jak to działa i jak się za to płaci. Otwieram drugą przestrzeń roboczą i pokazuję cały proces od początku.
„Cześć, Nate Herk — jak nazwiemy twój zespół?”. Wpisuję „Up AI” i klikam dalej. „Twoja przestrzeń jest prawie gotowa — kogo jeszcze zaprosić?”. Już na tym etapie zapraszasz współpracowników, a co ważne, Kylon nie rozlicza za osobę — płacisz za całą przestrzeń roboczą. Zaraz pokażę, jak to wygląda, bo w planie zespołowym widać, kto ile kredytów zużył. Na razie wybieram „nie teraz”.
System stawia przestrzeń: sekcja powitalna, pierwszy agent, z którym można od razu rozmawiać — zapyta, co u ciebie, czym się zajmujesz, jak może pomóc. U mnie od razu poprosił o potwierdzenie adresu strony, żeby dopasować pierwsze zadanie do mojego biznesu. Potwierdzam; gdyby adres był zły, po prostu podmieniam.
W ustawieniach członków widać teraz tylko mnie i mojego „szefa agentów”, Herka. Tu dodajesz kolejnych agentów, zapraszasz ludzi albo podpinasz subskrypcje: Claude, Codex czy Devona. W zapowiedziach są też Gemini, Hermes i Grok Build.
Herk pyta: „Zapisałem twoją stronę. Jaką pracę wykonujesz codziennie w Up AI?”. To moment na wdrożenie agenta w kontekst i tu jest mój sprawdzony patent: wejdź do swojego Claude Code albo Codexa — do własnego AIOS-a — i powiedz: „Chcę, żeby nowy agent zrozumiał mnie i mój biznes. Zbierz całą swoją wiedzę o mnie i przygotuj plik markdown, który mu przekażę”. Ten plik wrzucasz do Kylona wraz ze słowami: „Przeczytaj ten brief i dopytaj o wszystko, czego brakuje”. Od razu zaczną spływać propozycje: mogę zbudować aplikację do tego, automatyzację do tamtego.
Następnie agent dopyta o narzędzia codziennej pracy. Ja prowadzę biznes — mam społeczność i sporo ludzi, którzy budują kursy, produkty i wydarzenia — więc u mnie to głównie komunikacja i zarządzanie projektami. Na tej podstawie platforma pomaga podpiąć integracje: w zakładce połączeń znajdziesz Gmail, Google Calendar, GitHub czy Notion, a gdyby czegoś nie było w zestawie, ustawiasz własne API.
Skoro już wiecie, jak działają API: wchodzisz do danej usługi, pobierasz klucz API i wklejasz go tutaj — klucz działa w praktyce jak hasło do tej usługi. A gdybyś utknął, pomoże sam Kylon; z Claude Code jest to banalnie proste, bo po podpięciu klucza agent sam przeczyta dokumentację i wymyśli, jak współpracować z daną usługą. Nie musisz się tym głowiĆ.
Co się dzieje pod maską? Gdy uruchamiasz agenta Kylona, ten przechodzi pełny cykl pracy: przeszukuje istniejące usługi i tak dalej. Po chwili prosi o podpięcie narzędzi. Przy Gmailu klikam „połącz”, pojawia się okno OAuth i loguję się właściwym kontem — dokładnie tak, jak logowałeś się dotąd do różnych usług przy Claude Code czy Grokboce. Wracam do Kylona: „połączono”. Pozostałe usługi pomijam, bo chodziło tylko o pokazanie procesu.
Agenci w chmurze i na twoim komputerze
Najciekawsza część: możliwość wniesienia własnych subskrypcji. Zakładam nowego agenta, nazywam go „Claude Nate’a”, określam specjalizację (spokojnie możesz mieć cały zestaw agentów wyspecjalizowanych w różnych dziedzinach), a potem wybieram sposób działania.
Opcja pierwsza: agent hostowany przez Kylona, działający w ich chmurze. Takie agenty korzystają z mieszanki modeli — trochę GPT, trochę Claude — i w razie potrzeby przełączają się na najsilniejszy model do danego zadania. Do tego wybierasz poziom inteligencji: fast (jedna dziesiąta kosztu maksimum), pro (połowa) oraz max — dla rozbudowanego developmentu i inżynierii. Od zespołu Kylona wiem, że poziom max działa na modelu Opus, dziś w wersji Opus 5.5, moim ulubionym. Czyli agent hostowany na najwyższym poziomie wcale nie jest „gorszy”: siedzi na nim Opus, a nie jakiś Fable czy Astra.
(Informacja dodatkowa: Opus to flagowa rodzina modeli Anthropic; wersja „Opus 5.5” to najnowsza odsłona wymieniona przez autora w momencie nagrania.)
Stąd pomysł, żeby mieć kilku różnych agentów: szybkiego do spraw administracyjnych, „pro” do zadań wymagających rozumowania — takiego mini-działu strategii — i „max” jako motion designera, grafika albo inżyniera. Poziomy inteligencji warto przestawiać i testować.
Jeśli nie chcesz chmury, możesz uruchamiać agentów ze swojego komputera: podpinasz Codexa albo Claude Code. Co ciekawe, Codex może też działać w chmurze Kylona — łączy się wtedy z twoim kontem ChatGPT i pracuje całodobowo, bo jest hostowany u nich. Agenci „z twojego komputera” korzystają natomiast z twoich subskrypcji, co świetnie wygląda w rachunku, ale ma haczyk: gdy komputer jest wyłączony, agent nie odpowie, nawet jeśli masz aplikację mobilną. Są obejścia — VPS, na którym Claude Code chodzi bez przerwy, albo Mac mini stale włączony na biurku — ale domyślnie wygląda to tak: laptop zgaszony, agent milczy do momentu, aż go z powrotem odpalisz. Warto o tym wiedzieć.
Podpinam więc prostego agenta Claude: klikam „dalej” i dostaję gotowy prompt: „Połącz ten komputer z moją przestrzenią roboczą Kylon jako agent Claude Nate’a. Przeczytaj tę dokumentację i zrób dokładnie to, co każe”. Kopiujesz polecenie, otwierasz Claude Code, wklejasz i uruchamiasz — agent wejdzie na dokumentację, wykona instalację i poprosi o zalogowanie. Po powrocie do Kylona widać agenta Claude Nate’a jako połączonego (u mnie połączenie przeszło automatycznie, bo robiłem to już wcześniej). Od tej chwili ten agent działa na mojej subskrypcji Claude Code, a nie na kredytach Kylona.
Ile to kosztuje: kredyty i widoczność wydatków
Jak to rozliczać? Wybierasz plan z pulą kredytów miesięcznie, a kredyty pochłaniają wiadomości — u mnie dziś zeszły trzy. W mojej drugiej przestrzeni, w sekcji rozliczeń, widać rozbicie kredytów, a w zakładce „ludzie” — ile zużyła każda osoba oraz ile kosztuje każdy pokój. Masz więc świetny wgląd w to, które agenci pochłaniają budżet. Od razu widać też, że subskrypcje Claude Code i Codex nie zjadają żadnych kredytów, bo pracują na kontach użytkowników. Taka przejrzystość jest dużo warta.
Jak przenieść zespół, nie zaczynając od zera
Spędziliśmy miesiące na budowę własnych systemów operacyjnych AI — nie namawiam was do rzucania tego i restartu. Macie dobre umiejętności, dobre konteksty; chodzi o to, żeby przenieść je do wspólnego ekosystemu. Zdarzyło wam się pomyśleć: „mój AIOS zna mnie tak dobrze, mówi jak ja, odpowiada jak ja — szkoda, że koledzy z zespołu nie mogą do niego napisać”? Właśnie to robimy. Zapraszam zespół, zakładam rozmowę grupową z moim Claude Code i ich Claude Code — i mogę pisać do cudzego agenta, gdy potrzebuję pliku albo umiejętności, a właściciel akurat nie odpowiada.
Nie musisz też przewracać całego stacku technologicznego. My żyjemy w ClickUp i Google Drive — tam trzymamy komunikację i dane. Pytałem wprost: „czy mam odbudować ClickUp w Kylonie?”. „Skąd, wcale nie — podepnij ClickUp i używaj automatyzacji Kylona, żeby pracować w nim szybciej i porządniej”. Dlatego jedną z pierwszych rzeczy, które tu zbudowałem, był tracker: widzimy w nim tygodniowe zobowiązania naszej małej drużyny i postępy każdego z nas. Automatyzacja ustawiona jest tak, że Herk wieczorem robi z nami odprawę. Bo co się u nas często dzieje? Zadania wykonujemy, ale zapominamy je odhaczyć — i robi się chaos w widoczności: mój AIOS sądzi, że Cody zrobił jedną z ośmiu rzeczy, choć w rzeczywistości zrobił cztery. Agenci, z którymi wszyscy możemy rozmawiać i z którymi wspólnie budujemy aplikacje, trzymają nas w ryzach i pozwalają utrzymywać dane aktualnie, na bieżąco. To duża pomoc.
Budujemy też format programu Humanly Possible, w którym będziemy rozmawiać z członkami naszej społeczności — jeśli chcesz wystąpić, zostań z nami, szczegóły wkrótce. Ten proces to mnóstwo przekazań z rąk do rąk i mnóstwo okazji, żeby coś umknęło. Zbudujemy więc agentów i automatyzacje pilnujące przepływu: gdy coś leży dzień bez ruchu, odpowiednia osoba dostaje sygnał: „to twoje, zajmij się tym”. Będzie to Herk, mój Claude Code albo inni agenci do zarządzania projektami, których stworzymy w tym konkretnym kanale.
Gdy proces dla mnie, Aidena, Cody’ego i prowadzącego się ustabilizuje, dodamy kolejny kanał, zaprosimy kolejne osoby i zbudujemy aplikacje dla jednego wątku pracy — na przykład newslettera, nie całej społeczności AI+.
Profile ludzi i agentów oraz kwestia prywatności
Przy nowych narzędziach i procesach trzeba szukać szybkich wygranych — a nie produkcji aplikacji i automatyzacji „na zapas”, o których tydzień później nikt nie pamięta. Moja recepta: wejdź do Kylona i wytłumacz mu, jak działa twoja praca. Opowiedz o swoim AIOS-ie, o narzędziach, o istniejących automatyzacjach, a potem o bolączkach: gdzie rzeczy umykają, co przytłacza, o czym się zapomina z tygodnia na tydzień. Wyjaśnij, jak pracuje twój zespół — co jest ważne dla montażysty, dla prowadzącego, dla kierownika operacji.
Wtedy każdy agent i każdy użytkownik dostaje w systemie profil. Klikam na Aidena: jego obowiązki, aktualne cele, kontekst pracy. To samo Cody — bo ludzie, wchodząc do platformy, opowiadają, czym się zajmują i w czym są dobrzy. Klikam na agentów: widzę model, poziom rozumowania (i mogę to zmieniać), zużycie limitu u dostawcy, ale też „kim jest” — osobowość, sposób myślenia, głos — i to również poddaje się edycji. To samo z moim Claude na Opusie: poziom domyślny, 97% tygodniowego limitu do dyspozycji.
Aiden nie udostępnił mi jeszcze swojego Claude i Codexa — i to dobrze. Prywatność to jego decyzja: jeśli nie chcesz dzielić się swoją subskrypcją z zespołem, po prostu tego nie rób. A jeśli ktoś udostępni, mogę podejrzeć jego ustawienia, coś zmienić czy napisać do niego bezpośrednio. Robi się to ciekawe zwłaszcza przy wspólnej pracy nad aplikacjami — gdy testujemy różne wersje i wspólnie oglądamy działające efekty.
Czy to w ogóle coś nowego?
Na koniec uczciwie: czy w Kylonie jest coś, czego nie dałoby się zrobić wcześniej? Nie. Wszystko to można zbudować samemu. Eksperymentowałem z agentami w ClickUp, z którymi mogła rozmawiać cała ekipa — i to działa. Tyle że boli: własne aplikacje, mechanizmy odpytywania, szkolenie ludzi, GitHub, deploymenty, wersje. Wychodzi technicznie i mało intuicyjnie. Kylon zrobił to po prostu wygodnie — mały zespół może wejść, szybko zacząć budować i od razu tworzyć aplikacje i przepływy, które realnie zmieniają codzienną pracę.
Wejdźcie, przetestujcie i dajcie znać, jak wam poszło. Ja będę tu dużo budował z zespołem przy nowej inicjatywie AIS Media, a z ekipą Kylona rozmawiam o kolejnych zastosowaniach i o tym, jak sprawić, by całość czuła się „zawsze włączona”. Bo tak to teraz widzę: uwielbiam Grokbota i używam go bez ustanku — a teraz wyobraźcie sobie Grokbota, do którego można zaprosić współpracowników. Rozmawiacie ze sobą, oni z agentami, zakładacie rozmowy grupowe. Dokładnie takie jest dla mnie dziś Kylon. Całe dobre — do zobaczenia w następnym materiale. Jeśli czegoś się dowiedzieliście, zostawcie łapkę, bardzo mnie to wspiera. Dziękuję, że dotrwaliście do końca.