O czym jest ten film
- Teza wyjściowa: jeśli masz abonament Claude, używaj Claude Code zamiast zwykłego czatu — to nie środowisko dla programistów, lecz uniwersalna platforma agentowa działająca bezpośrednio na twoim komputerze.
- Narzędzie przeniosło się z terminala do aplikacji desktopowej; wystarczą polecenia pisane naturalnym językiem, a 99% komend i ustawień można zignorować.
- Agent ma pełny dostęp do plików: autor kazał mu sporządzić prezentację o zawartości dysku, a potem bezpiecznie zwolnić 357 GB — wyręczając płatny program do sprzątania (CleanMyMac).
- Claude Design działa teraz wewnątrz Claude Code: agent projektuje aplikacje webowe i mobilne na tablicy przypominającej Figmę, przyjmuje punktowe uwagi i publikuje stronę na żywo.
- Fragment sponsorowany: wtyczka Hostingera pozwala z poziomu czatu wystawić stronę do sieci, podpiąć domenę, założyć firmową skrzynkę i przejrzeć rozliczenia.
- W Blenderze agent tworzy modele 3D z opisu słownego — sam uruchamia program, robi zrzuty ekranu i poprawia projekt na podstawie tego, co „zobaczył” (demo słuchawek inspirowanych jagodami).
- Montaż wideo: film to plik, a cięcia to akcje zapisywalne jako kod; Claude Code analizuje klatki, transkrybuje nagranie, obsługuje Premiere Pro, DaVinci Resolve i Descript — najsłabiej wychodzi mu projektowanie dźwięku.
- Claude Projects jako warstwa orkiestracji: koordynator rozbija pracę na wątki — sesje lokalne na twoim komputerze albo chmurowe — którymi można sterować choćby z telefonu.
- Claude Code wchłonął funkcje Claude Cowork: łączy się z Google Workspace, Figmą, Canvą, Miro i innymi usługami, tworzy dokumenty i prezentacje, a wszystkie wytwory gromadzi na stronie artefaktów.
- Finał: bez umiejętności programowania autor zbudował firmową „superaplikację” łączącą dziewięć narzędzi SaaS, a przy okazji rozbroił żargon (skills, MCP, /compact, poziomy effort) — większości z niego na start znać nie trzeba.
10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania
1.Claude Code to uniwersalny agent, nie środowisko dla programistów
Na czym polega: Anthropic przeniosło Claude Code z terminala do aplikacji desktopowej. Działa jak zwykły czat, tyle że agent wykonuje zadania na komputerze — od odpowiadania na e-maile po budowanie aplikacji. Zdecydowana większość komend i ustawień jest nieistotna.
Jak stosować: po instalacji pisz polecenia naturalnym językiem („zbuduj aplikację, która…”, „przygotuj arkusz z…”), bez nauki składni. Zacznij od jednego prostego zadania dziennie, żeby oswoić się z nowym trybem pracy.
Na co uważać: interfejs wygląda technicznie i potrafi onieśmielić — to żaden argument, żeby z niego rezygnować. Poradniki pokazujące pracę w terminalu opisują formę sprzed miesięcy, która już nie obowiązuje.
2.Pełny dostęp do plików: agent ogarnie porządki na dysku zamiast płatnych aplikacji
Na czym polega: agent może przeglądać, tworzyć i usuwać pliki. Jednym poleceniem przygotował autorowi prezentację o zawartości dysku i bezpiecznie zwolnił 357 GB, zastępując abonamentowe narzędzie sprzątające.
Jak stosować: formułuj cel wraz z formatem wyniku: „zrób prezentację o tym, co zajmuje miejsce na dysku, z rekomendacją, co usunąć”. Raport najpierw przejrzyj, dopiero potem każ działać — i każ przenieść pliki do kosza, nie usuwać trwale.
Na co uważać: tryb pomijania uprawnień (bypass permissions) wyłącza pytania o zgodę przy każdym kroku. Włączaj go tylko przy zadaniach o ograniczonym ryzyku i zawsze weryfikuj listę plików przeznaczonych do usunięcia.
3.Projektuj na tablicy jak w Figmie i publikuj bez wychodzenia z czatu
Na czym polega: Claude Design zintegrowano z Claude Code. Agent projektuje aplikacje webowe i mobilne, pokazuje je na tablicy zbliżonej do Figmy, przyjmuje uwagi przypięte do konkretnych elementów i nanosi poprawki.
Jak stosować: podrzuć adres istniejącej strony i poproś o „tablicę z nowym projektem, w wersji web i mobilnej”. Uwagi zgłaszaj punktowo — zaznacz element i napisz, co ci nie pasuje — a na koniec każ „uwzględnić wszystkie komentarze”.
Na co uważać: iteracje wciągają w kosmetyczne szlifowanie („niech będzie fajniejsze”). Ustal wcześniej, co ma się zmienić merytorycznie, zanim zaczniesz żonglować fontami i ikonami.
4.Hosting i domena mogą być częścią rozmowy z agentem
Na czym polega: Hostinger wydał darmową wtyczkę do Claude Code: logowanie kontem, bez kluczy API i plików konfiguracyjnych. Z czatu można wypuścić stronę do sieci, podpiąć domenę, założyć firmową skrzynkę i sprawdzić faktury.
Jak stosować: jeśli korzystasz z innego dostawcy hostingu, sprawdź, czy nie ma podobnej integracji z agentami. To coraz silniejszy argument, by traktować hosting jak element „stosu agentowego”, a nie osobny panel administracyjny.
Na co uważać: to fragment sponsorowany — plany, ceny i kod rabatowy pochodzą od reklamodawcy, więc przed zakupem zweryfikuj aktualność oferty samodzielnie.
5.Modele 3D z dyktowania — agent widzi Blendera i sam się poprawia
Na czym polega: model 3D to zwykły plik, więc agent potrafi go „napisać”. Dodatkowo steruje Blenderem: uruchamia go, robi zrzuty ekranu, ocenia efekty i nanosi poprawki. Autor wydyktował kilkoma zdaniami pięć wersji koncepcyjnych słuchawek.
Jak stosować: opisz pomysł własnymi słowami, poproś o kilka wariantów i o otwarcie Blendera do wglądu. Poprawki zgłaszaj głosowo lub tekstem, po jednej cesze naraz (kolor, detal, proporcje).
Na co uważać: przy pierwszym połączeniu agent poprosi o drobne kroki konfiguracyjne — rób dokładnie to, o co prosi, zamiast zgadywać. Przy złożonych modelach licz na kilka rund poprawek.
6.Wideo montowane kodem: analizuje klatki, transkrybuje, renderuje ponownie
Na czym polega: plik wideo i wszystkie operacje montażowe da się wyrazić jako kod albo akcje, które AI wykonuje samodzielnie. Claude Code analizuje każdą klatkę (może do tego użyć umiejętności opartej na Gemini), transkrybuje nagranie i sam decyduje, gdzie ciąć; obsługuje też Premiere Pro, DaVinci Resolve i Descript.
Jak stosować: wrzuć surowe nagrania i powiedz, jaki efekt chcesz osiągnąć („zamontuj z tego najfajniejszy vlog, ma wyglądać tak i tak”) — bez instrukcji „jak”. Gdy dostaniesz render, poprawki zgłaszaj jak autor: wskaż miejsce i problem, a agent poprawi kod i wyrenderuje film od nowa.
Na co uważać: najsłabszym ogniwem pozostaje projektowanie dźwięku — sam autor przyznaje, że tu wymaga nadzoru. Zawsze obejrzyj render przed publikacją i pilnuj praw do materiałów, których agent użyje.
7.Claude Projects: koordynator, który rozdaje zadania sesjom lokalnym i chmurowym
Na czym polega: Claude Projects to warstwa orkiestracji — główny agent (koordynator) rozbija pracę na wątki, z których każdy może być sesją Claude Code: lokalną na twoim komputerze albo w chmurze. Z telefonu można każać odpalić sesję na własnym Macu.
Jak stosować: większe projekty prowadź przez koordynatora („zagęść układ siatki i popraw style”) zamiast wykonywać wszystko w jednym czacie. Sesje lokalne wybieraj przy pracy na plikach z dysku, chmurowe — do zadań w tle.
Na co uważać: w chwili nagrania funkcja nie była jeszcze ogólnodostępna, więc interfejs i nazwy mogą się zmienić. Biegłość w „gołym” Claude Code bardzo ułatwia start — najpierw opanuj podstawy.
8.Wtyczki czynią z Claude Code centrum całego stosu narzędzi
Na czym polega: Claude Code wchłonął możliwości Claude Cowork: łączy się z Google Docs i Drive, Canvą, Adobe, Figmą, Miro czy TL Draw i tworzy każdy typ dokumentu — prezentacje, zwykłe teksty, wykresy.
Jak stosować: wejdź w ustawienia → wtyczki, wpisz nazwę usługi i zaloguj się. Potem zadania formułuj całościowo: „przejdź przez moją pocztę i Slack, wskaż, co wymaga odpowiedzi, i przygotuj szkice najważniejszych”.
Na co uważać: wtyczki dają agentowi dostęp do wrażliwych danych (poczta, kalendarz, pliki). Podpinaj tylko te usługi, których naprawdę używasz, i od czasu do czasu przejrzyj, co agent wysłał w twoim imieniu.
9.Artefakty jako biblioteka wzorców do odtwarzania
Na czym polega: wszystko, co powstanie w Claude Code, ląduje na stronie artefaktów. Udany wytwór można wskazać jako wzorzec („zrób taki jak ten”) i odtwarzać w kolejnych projektach — autor robi tak z prezentacjami i biblioteką grafik animowanych.
Jak stosować: gdy agent wygeneruje coś wartościowego, od razu poproś o zapisanie jako umiejętność (skill) do ponownego użycia. Sprawdzone artefakty podawaj jako punkt odniesienia zamiast każdorazowo opisywać wymagania od zera.
Na co uważać: wzorzec utrwala też wady — błąd lub przestarzały styl odziedziczy każda kopia. Bibliotekę warto co jakiś czas przeglądać i odświeżać.
10.Buduj własne narzędzia, ucząc się po drodze — i nie daj się żargonowi
Na czym polega: autor bez doświadczenia programistycznego zbudował firmową superaplikację (kalendarz, kanban, zakładki z X, analityka YouTube, tablice Excalidraw), po drodze poznając GitHuba i Convexa; bezpieczeństwo zlecił audytowi innego agenta. Większość żargonu — skills, MCP, /compact, poziomy effort — można na start zignorować.
Jak stosować: pytaj agenta o możliwości, nie o instrukcje: „chcę aplikację, która robi to i to — ile z tego zrobisz, w czym muszę pomóc?”. Większość zadań wykona od początku do końca. Poziom staranności modelu (tzw. effort) ustaw raz — wysoko — i skup się na precyzyjnym mówieniu, czego chcesz.
Na co uważać: „nauczę się po drodze” sprawdza się przy narzędziach wewnętrznych, ale przy aplikacjach produkcyjnych nie zastąpi podstaw kontroli wersji i bazy danych — nie odkładaj tych tematów na zawsze.
Redakcyjne tłumaczenie
Teza: masz abonament Claude? To nie używaj Claude
Mam tezę o Anthropic, w którą szczerze wierzę. Jeśli płacisz za abonament Claude, nie powinieneś korzystać ze zwykłego Claude. Powinieneś korzystać z Claude Code. Wiem, że brzmi to absurdalnie, jeśli nigdy nie napisałeś ani jednej linijki kodu, ale Claude Code nie jest narzędziem do programowania. To uniwersalna platforma agentowa, która potrafi zrobić na twoim komputerze właściwie wszystko — i moim zdaniem to dziś najbardziej wartościowe narzędzie AI, jakie warto opanować: do codziennej pracy, tworzenia dokumentów, a od niedawna także montażu wideo. Jeśli chcesz zostać naprawdę zaawansowanym użytkownikiem AI, czas awansować na Claude Code. Oto osiem powodów.
1.To prostsze, niż myślisz
Pierwszy powód: Claude Code wcale nie jest taki trudny do ogarnięcia, jak się wydaje. Oto aplikacja Claude na komputer — i właśnie jej, wedle mnie, nie powinno się używać. Powinno się używać tego, tak się dostaje do Claude Code. Wygląda on nieco bardziej onieśmielająco: jest mnóstwo ustawień, a po wpisaniu ukośnika wyskakuje cała lista komend. I właśnie to chcę ci przez cały ten film wpoić: 99% funkcji Claude Code jest kompletnie nieistotnych.
Tak wyglądała praca z tym narzędziem jakieś siedem miesięcy temu: trzeba było wejść w terminal, wpisać „claude”, stamtąd sterować i odpalać różne komendy. Dla osób bez zaplecza technicznego było to po prostu mylące. Tymczasem Anthropic wzięło całą moc Claude z terminala i zamknęło ją w przystępnej aplikacji desktopowej. Wpisujesz zwykłe polecenia: „zbuduj aplikację”, „odpowiedz na wszystkie moje e-maile”, „zaprojektuj od nowa moją stronę”, „zrób arkusz Google Sheets z naszymi danymi finansowymi”, „zamontuj moje najnowsze wideo”, „zbuduj model 3D do wydruku”, „stwórz narzędzie wewnętrzne dla mojej firmy”. Możesz zlecić każde zadanie, które wymaga komputera — i Claude je wykona. Inni youtuberzy będą przekonywać, że to bardziej skomplikowane. Nie jest.
2.Pełny dostęp do twojego komputera
Druga rzecz, którą musisz wiedzieć: Claude Code ma pełny dostęp do twojego komputera. Przechodzę na najlepszy model, czyli Opus 5.5, i mówię: „Hej, Claude Code, chcę odzyskać miejsce na dysku. Przygotuj prezentację pokazującą, co siedzi na moim komputerze — jakie typy plików, gdzie są itd.”. Odpalam polecenie, a ponieważ agent ma pełny dostęp, dostanę wnikliwy raport o wszystkim, co mam na dysku. Jak pełny dostęp bez klikania „tak, pozwalam” przy każdym kroku? Włączam tryb pomijania uprawnień.
Zwróć uwagę, co robi to jedno polecenie: zastępuje całą płatną usługę. Od dłuższego czasu używam CleanMyMac — abonament za jakieś 50 dolarów rocznie, do tego nie mam nawet pełnej wersji; przycisk „odblokuj pełną wersję” oferuje dokładnie to, co robimy właśnie teraz. Claude Code potrafi to, za co płacisz zewnętrznemu programowi: przejrzeć wszystkie pliki i wskazać, co można usunąć. Czekamy 5–10 minut i dostajemy prezentację przechodzącą przez każdy plik wraz z rekomendacją, co z nim zrobić.
Po około siedmiu minutach mam gotowy materiał i spokojnie go przeglądam. Zajęte: 1,5 terabajta. Wolne: 289 GB. Największy ciężar to folder biblioteki — a w nim najwięcej miejsca porywają dane aplikacji, Xcode i obrazy Dockera. Patrząc na to, przyznaję szczerze, że nigdy wcześniej tego nie robiłem — jest co usuwać. Na końcu dostaję rekomendację: „Usuń te pozycje. 357 GB można bezpiecznie usunąć już dziś”. No to dalej: „Claude Code, usuń wszystko z listy bezpiecznych. Upewnij się, że to na pewno bezpieczne i że niczego nie naruszy. Odzyskujmy miejsce. Daj znać, jak pliki trafią do kosza”.
I gotowe. Otwieram kosz — wszystko tam jest. Rzucam okiem, potwierdzam, że rzeczywiście do wyrzucenia, i opróżniam. Na ekranie widać na żywo, jak rośnie wolne miejsce. Sedno jest takie: Claude Code może tworzyć, edytować i usuwać dowolne pliki na twoim komputerze. To niewiarygodnie przydatne przy zadaniach, do których kiedyś trzeba było ściągać osobną aplikację. Teraz po prostu prosisz.
3.Claude Design w środku: aplikacje i strony z jednego czatu
Trzeci powód: Claude Code jest w pełni zintegrowany z Claude Design, więc możesz budować bardzo ładne aplikacje, także mobilne. Jakieś sześć miesięcy temu Anthropic wydało funkcję, w której na zwykłej karcie czatu klikało się „design” i przechodziło do Claude Design — osobnej, odizolowanej strony do projektowania. Teraz korzysta się z tego bezpośrednio w Claude Code.
Więc: nowy czat (zawsze upewniam się, że włączony jest tryb pomijania uprawnień) i proszę: „Zerknij na moją stronę agentnative.ink. Przeprojektuj ją od nowa i pokaż tablicę z zupełnie nowym projektem w jasnym motywie. Konkretnie stronę główną oraz stronę aktualizacji. Zrób wersje webową i mobilną”. Wystarczy poprosić o projekt i o tablicę — będzie przypominać Figmę — a Claude Code od razu zabrał się do pracy. I proszę: gotowe. Wchodzę w pełny ekran i bez trudu przeglądam projekty przygotowane na podstawie mojej prawdziwej strony.
Poprawki są równie proste. Zaznaczam element, który mi nie leży — nie podoba mi się na przykład to logo — i wysyłam do Claude. Mogę też napisać: „nie podoba mi się ta ikonka”. Albo: „Wybierz inny font i mniej poziomych linii oraz komponentów. Niech będzie fajniejsze”. Krótko mówiąc: mówię, co chcę zmienić, a Claude to robi. Zamykam podgląd i wpisuję: „Uwzględnij wszystkie komentarze i wprowadź zmiany”. I już. Zauważ: pracujemy w Claude Code, ale gdy poprosisz o projekt, pojawi się z boku. A gdy jest gotowy, możemy go od razu wystawić do sieci — bo działamy właśnie w Claude Code. Zmiany widać na żywo.
Strona na internecie jednym zdaniem (fragment sponsorowany)
Mamy projekt całej strony, ale na razie istnieje tylko na moim komputerze. Żeby naprawdę wystawić ją do sieci, trzeba hostingu — i tu idealnie pasuje sponsor tego fragmentu, Hostinger. (Informacja dodatkowa: to materiał reklamowy — plany, ceny i kod rabatowy pochodzą od reklamodawcy.) Hostinger przygotował wtyczkę, która wpina się prosto w Claude Code: dodajesz ją z katalogu wtyczek (wpisujesz „Hostinger”), logujesz się kontem, klikasz „otwórz aplikację desktopową” i połączenie gotowe. Żadnych kluczy API, żadnych plików konfiguracyjnych.
Teraz wystarczy w czacie napisać: „wystaw tę stronę na moim koncie Hostinger i podłącz moją domenę”. Claude daje link, klikam — i widzę stronę na żywo w internecie. Z tego samego czatu mogę zarządzać domenami, założyć firmową skrzynkę e-mail i przejrzeć rozliczenia, nie wychodząc z Claude Code. Przy takiej stronie wybrałbym plan business: codzienne kopie zapasowe, darmowy CDN, szybki dysk NVMe i mocniejsza ochrona przed atakami DDoS. Okres 48 miesięcy blokuje najniższą cenę miesięczną, do tego darmowa domena i firmowy e-mail na pierwszy rok. Sama wtyczka jest darmowa; link w opisie, a kod „Riley” daje dodatkowe 10% zniżki.
4.Modele 3D w Blenderze
Wróćmy do Claude Code. Ma pełny dostęp do komputera, jest scalony z Claude Design i pozwala zamienić projekty w aplikację oraz wystawić ją do sieci bez wychodzenia z okna czatu. Czwarty powód: można w nim tworzyć zasoby 3D w Blenderze. Blender to darmowy program do pobrania z internetu, a modele 3D — jak wszystko — są w gruncie rzeczy kodem: plikiem na twoim komputerze. Jeśli masz Blendera, wszystko, co przyjdzie ci do głowy, da się zamienić w model 3D.
Nowy czat (Command+N) i proszę: „Mam pomysł na bardzo fajne słuchawki. Boki mają być jak jagody — nauszniki jak jagody. Wyobrażam sobie coś w stylu AirPods Max, tylko z jagodami zamiast muszelek. Wymyśl naprawdę fajny projekt i zbuduj z niego model 3D w Blenderze. Trzy różne wersje. Otwórz Blendera na moim komputerze, żebym mógł obejrzeć je w detalach”. Ufaj mi: wyjdzie z tego coś świetnego. I proszę — Blender otwarty, mamy słuchawki z jagodami, w całości zaprojektowane w Blenderze.
Poprawki dyktuję głosem przez WhisperFlow — wystarczy dwukrotnie wcisnąć klawisz Fn. Mówię: „Te wypolerowane na środku zrób trochę ciemniejsze. Z wersji po lewej zrób dwie — dodaj zupełnie nową, niech się nazywa »Wild Bloom 2«. A z tej trzeciej, która bardzo mi się podoba, zrób odmianę w ciemniejszej zieleni, bez listków. Gałąź zostaw, tylko niech będzie trochę grubsza”. I gotowe — to pliki działające na naszym komputerze. Claude potrafi sterować Blenderem w dosłownym sensie: widzi program, robi zrzuty ekranu i nanosi poprawki na podstawie tego, co na nich zobaczył.
Zauważ przy tym jedno: ani razu nie odpaliłem żadnej komendy. Po prostu mówisz: „Mam zainstalowanego Blendera, podepnij się i zrób to”, i agent to robi. A jeśli coś wymaga konfiguracji, sam ci powie, co najpierw zrobić — i ty go słuchasz, krok po kroku. Masz tu najsilniejsze modele świata z maksymalnymi uprawnieniami: to najkrótsza droga, jaką AI może dostać do twojego komputera. Na ekranie widać, jak agent pracuje w Blenderze i robi zrzuty — oto pięć par słuchawek z dokładnie tymi zmianami, o które prosiłem. Ciemniejsza zieleń, grubsza gałąź, bardziej dopracowane detale. Pierwsze projekty wyszły mu naprawdę dobrze.
5.Montaż wideo
Blender to zresztą dopiero wstęp do kreatywnych zastosowań — nie najbliższy nawet. Piąty powód: Claude Code potrafi w pełni montować twoje filmy. I nie chodzi tylko o to, że może pracować w Premiere Pro albo DaVinci Resolve — filmy mogą powstawać po prostu z kodu. Oto nagranie, które kazałem agentowi zrobić tuż przed tym materiałem; testowałem nowy styl. Powstało z jednego polecenia.
OpenAI wydało zupełnie nowy produkt — a prawie nikt jeszcze nie pojął, jak jest potężny. Nazywa się „dots”. Dot to twój osobisty agent; znajdziesz go tuż pod miejscem, gdzie zaczynasz nowy czat. Możesz o nim myśleć jak o dyrygentze innych agentów. Poprosisz, a odpowie na wszystkie twoje e-maile i wiadomości na Slacku; możesz mu nawet dać kartę płatniczą, żeby zrobił zakupy. Ten agent to mniej asystent, a bardziej pracownik — z dwóch powodów. Po pierwsze, każdy dot dostaje własny komputer w chmurze: własną maszynę i własną przeglądarkę. Poprosisz o coś, co wymaga komputera, a dot użyje swojego. Po drugie, ma najlepszy tryb głosowy na rynku: możesz gadać z Bluey godzinami, a on w trakcie rozmowy załatwia sprawy. A dla programistów: twój dot potrafi tworzyć sesje Codex. Wczoraj rozmawiałem ze swoim dotem — słuchawki w uszach, telefon w kieszeni — poprosiłem o zmiany w mojej firmowej aplikacji, a on odpalił sesję Codex.
Jeden fragment wyszedł mu słabiej, więc wróciłem do Claude Code i przekazałem uwagi: „W części o spacerze jest błąd na osi czasu — przeanalizuj i popraw”. Agent wszedł w kod, który wygenerował film, odtworzył go od nowa, wyrenderował ponownie i odesłał mi wynik. Tak właśnie powstają filmy bezpośrednio w Claude Code.
Poza tym założyłem zupełnie nowy kanał na YouTube, na którym po prostu mówię do kamery — bardzo spontanicznie, bez scenariusza, w przeciwieństwie do tego kanału, który jest o edukacji; tamten jest o moim życiu i surowych przemyśleniach o tych wszystkich narzędziach. I całość — montaż i publikacja — dzieje się w AI. Wrzucam pliki na komputer, a potem rusza workflow: agent bierze moje ostatnie tweety i pobrane materiały, montuje w Descript, przerzuca XML do Premiere Pro, dodaje nakładki, grading kolorystyczny i finalne szlify, żeby wyszedł świetny vlog. Możesz zatrzymać film i doczytać resztę promptu, ale sedno jest inne: Premiere Pro czy DaVinci Resolve operują w gruncie rzeczy plikiem wideo na twoim dysku, a każdą operację montażową da się zapisać jako kod albo akcję, którą AI wykona samodzielnie. Skoro model potrafi przeanalizować każdą klatkę — a dzięki umiejętności korzystającej z Geminiego może wręcz „obejrzeć” film i zdecydować, gdzie ciąć, albo transkrybować nagranie i ciąć według transkrypcji — montaż nie stanowi dla Claude Code problemu.
Na mojej stronie, agentnative.ink — niczego tu nie sprzedaję — wejdź w zakładkę „agentic video editing”: znajdziesz moją bibliotekę grafik animowanych. Skopiuj link i przekaż go swojemu agentowi, a będzie potrafił tworzyć takie animacje. Za każdym razem, gdy montuję film w Claude Code, narzędzie korzysta właśnie z tej biblioteki. Gdybym miał wskazać jedno, czego AI nie robi jeszcze najlepiej w montażu, to projektowanie dźwięku. Poza tym — obiecuję — zaskoczy cię. Polecam po prostu wrzucić porcję surowych nagrań na dysk, otworzyć Claude Code i powiedzieć: „Zamontuj z tego najfajniejszy vlog na świecie, ma wyglądać tak, tak i tak”. Nawet nie mów, jak ma to zrobić. Claude Code sam znajdzie najlepszą drogę, odeśle render, a ty poprosisz o poprawki. To niesamowite, że w ogóle do tego doszliśmy — ale w zwykłym Claude się nie da. Potrzebujesz Claude Code z pełnym dostępem do komputera.
6.Trening pod Claude Projects
Szósty powód: praca w Claude Code znacznie lepiej przygotowuje cię na Claude Projects, gdy funkcja trafi do wszystkich. (Informacja dodatkowa: w chwili nagrania Claude Projects nie były jeszcze ogólnodostępne — stąd uwaga autora o „pełnej publicznej premierze”.) Całą swoją pracę programistyczną prowadzę właśnie tam — na przykład nad narzędziem wewnętrznym Native Note, do którego zaraz wrócę. Claude Projects to orkiestrator agentów: masz głównego agenta projektu — nazwijmy go koordynatorem — a koordynator tworzy wątki. To cały mechanizm: koordynator i wątki.
Mówię więc: „Zrób aktualizację strony My Mind: zagęść trochę siatkę i popraw style w tym widoku”. To zwykła aplikacja — nie musisz wiedzieć, o czym mówię — i właśnie ten projekt nią zarządza. Agent nie próbuje nic robić w bieżącym czacie; widać, że wysłał zadanie do wątku „My Mind grid update”. Klikam i patrzę: agent na modelu Opus 5.5, działający lokalnie na moim komputerze.
Wczoraj poprosiłem Claude Projects o widok kanban ułożony od lewej do prawej. Projekty odpaliły sesję Claude Code i po pięciu minutach kanban działał w aplikacji — przewijam w poziomie wszystkie filmy do nakręcenia. I szczerze uważam, że Claude Projects to najlepszy sposób pracy z Claude Code. Bo Claude Code nie tylko działa na twoim komputerze — można też uruchamiać sesje w chmurze. Jak wejziemy w wątki projektu, zobaczymy ich całą listę; te z ikonką komputera to sesje lokalne, pozostałe lecą w chmurze — w tym projekcie, poza Native Note, chyba wszystkie są chmurowe. Mogę więc siedzieć z telefonem w ręku, otworzyć Claude Projects i powiedzieć: „odpal nową sesję Claude Code na moim MacBooku Pro” — a jeśli laptop jest otwarty, agent po prostu na nim popracuje. Wspominam o tym, bo Projekty to moim zdaniem najprzydatniejszy sposób budowania aplikacji i robienia czegokolwiek z Claude Code — a biegłość w samym Claude Code jest do tego kluczowa. Mam osobny film poświęcony Projektom, jeśli chcesz wejść głębiej.
7.Wszystko, co robił Claude Cowork — i więcej
Siódmy powód: Claude Code robi dziś wszystko, co potrafił Claude Cowork, łatwo łączy się z każdym narzędziem, którego używasz, i tworzy każdy typ dokumentu i innego artefaktu. (Informacja dodatkowa: Claude Cowork to wcześniejsza odmiana Claude, nastawiona na pracę z dokumentami, prezentacjami i integracje biurowe.) Dwa miesiące temu wyglądało to tak: prezentacje i dokumenty robiło się w Coworku, a Claude Code służył do zadań programistycznych. Już nie — Claude Code przejął wszystko.
Wchodzę w dostosowywanie, potem w wtyczki, wpisuję „Google” — Docs, Drive — i po chwili mam podpięte wszystko, co dało się skonfigurować w Coworku. Canva, Adobe, wykresy Mermaid, TL Draw, Miro, Figma — w zasadzie każdą usługę, z którą łączył się Claude. A wszystko, co stworzysz w Claude Code, trafia na stronę artefaktów. Przewijam w dół: oto cała historia moich wytworów, mogę otworzyć każdy. Na przykład prezentacja — popatrzcie na poziom tych slajdów, są po prostu oszałamiające. Gdy jakiś artefakt ci się spodoba, wystarczy go wskazać: „chcę artefakt dokładnie taki jak ten” — i powstanie kolejny. Jest też typ „dokument”: zwykły, edytowalny plik.
Do tego Claude przejrzy twoją pocztę i Slacka. Nowy czat: „Przejdź przez moje e-maile i wiadomości na Slacku. Powiedz, na co muszę odpowiedzieć, i od razu przygotuj szkice najważniejszych odpowiedzi”. Uruchamiam to bardzo często — sporo zacieniam, bo to dane wrażliwe, ale agent ogarnia pocztę i Slack dokładnie tak samo jak Claude czy Cowork.
8.Własne narzędzia i firmowa superaplikacja
A teraz to, co lubię najbardziej: możesz budować narzędzia wewnętrzne dla swojej firmy. Cała ta prezentacja powstała na przykład na mojej własnej wersji Excalidraw. Wróćmy do Claude Projects i projektu Native Note — to moje oprogramowanie wewnętrzne. Popatrzcie, ile w nim pracy: budujemy je od 23 września, po drodze mnóstwo sesji; korzysta z mojego komputera i samo odpala sesje Claude Code. To narzędzie powstało wyłącznie dlatego, że o nie poprosiłem. Mam osobny film o tym, jak to zrobić; przydadzą się podstawy GitHuba oraz Convexa (albo innego dostawcy bazy danych) — ale to znowu wtyczki, którymi Claude Code zarządza sam. Wrócę do tematu w przyszłości.
I nie chodzi tylko o narzędzia wewnętrzne. Mam też aplikację desktopową stworzoną z AI w Claude Code. Wszystkie obrazki, które widzicie na tablicy, dodaję właśnie przez nią: szybko usuwam tło z grafiki, kopiuję ją i wklejam na tablicę. Mogę też coś wyszukać — wpisuję „Sam Altman”, przeglądam zdjęcia, jednym ruchem scinam tło, robię z niego naklejkę i dodaję do tablicy. Tak błyskawicznie zbieram grafiki do materiałów. A zrobiłem tę aplikację w jakieś piętnaście minut. W Claude Code zbudujesz aplikację desktopową, webową, na iOSa — bez znaczenia.
I nie potrzebujesz doświadczenia na start: uczysz się w trakcie. Pytasz: „Chcę aplikację desktopową, która robi to, to i to. Ile z tego ogarniesz? W czym muszę pomóc?”. W większości przypadków zrobi wszystko od początku do końca — i będziesz się ciągle dziwić, ile się da. W efekcie mam cały pakiet narzędzi: widok kalendarza, widok kanban, strumień wszystkiego, co dzieje się w mojej firmie, tablicę pomysłów na treści, przypięcia, automatycznie odświeżane zakładki z X, widok listy, Excalidraw z tablicami wszystkich moich biznesów, tweetowanie prosto z aplikacji, listy tematów i całą analitykę YouTube. Mieszanka dziewięciu narzędzi SaaS zamknięta w jednej firmowej superaplikacji. Bez linijki kodu napisanej przeze mnie. Nauczyłem się Claude Projects, trochę GitHuba, trochę Convexa — a potem zapytałem Codexa: „Gdybyś to zarządzał, zabezpieczył i prowadził dla zespołu — co byś zrobił? No to zrób. Ustaw wszystko i stwórz automatyzacje, żeby tak pozostało”. I tyle. Rozmawiając z Claude Code, zbudowałem wewnętrzną superaplikację, której używam codziennie, praktycznie przez cały dzień. (Informacja dodatkowa: Codex to agent programistyczny OpenAI — autor zlecił mu audyt bezpieczeństwa własnego narzędzia.)
Na koniec: żargon, który możesz zignorować
To były osiem powodów, dla których warto pominąć Claude i od razu przejść na Claude Code. Dasz radę — to nie jest ani w połowie tak onieśmielające, jak to przedstawiają. Kiedy ludzie mówią „prompting”, chodzi po prostu o poproszenie o to, czego chcesz. „Skills”? Gdy agent zrobi coś naprawdę użytecznego, powiedz: „zapisz to jako skill, może zechcę powtórzyć”. Tyle. „Serwery MCP”? Tak, kiedyś warto je poznać — ale nie musisz wiedzieć, czym są, żeby zacząć. Komendy? Ile ich użyliśmy w całym filmie? Ani jednej. Jedyna przydatna: gdy czat urasta do gigantycznych rozmiarów, /compact zagęszcza rozmowę — ale narzędzia robią to dziś coraz częściej automatycznie, więc nawet o to nie musisz dbać. Pamięć jest wbudowana: możesz pytać Claude Code o przebieg wcześniejszych sesji i to po prostu działa coraz lepiej, bez twojej konfiguracji.
Poziomy staranności modelu (tzw. effort)? Jedni mówią: „tu dam medium, tam high”. Ustaw wysoki — albo średni — i zostaw. Nie masz czasu na testowanie, kiedy który poziom się przyda, a różnica i tak nie będzie wielka. Znacznie bardziej liczy się samo polecenie, czyli umiejętność jasnego powiedzenia, czego chcesz. A skoro to agent działający na twoim komputerze z pełnym dostępem, może zrobić wszystko.
Zostawiam cię z tym: po prostu używaj Claude Code. Wierzę w ciebie. Będzie tu znacznie więcej materiałów o tym narzędziu — konkretne tutoriale i omówienia nowych funkcji, ilekroć się pojawią. Dzięki za obejrzenie i do zobaczenia w następnym.