O czym jest ten film
- Punkt wyjścia: dwóch przedsiębiorców — Damian Sołkowski (Senuto) i Szymon Negacz (Wise Group) — na pytanie, co wdrożyliby w pierwszej kolejności, gdyby mieli zacząć wdrażanie AI od zera, wskazało to samo: uporządkowany zbiór firmowego kontekstu, czyli „drugi mózg”.
- Definicja „na chłopski rozum”: drugi mózg to po prostu pliki i foldery z kontekstem — od zwykłego katalogu na komputerze po rozbudowane systemy.
- Cztery poziomy zaawansowania: (1) pliki i foldery, (2) wewnętrzne linkowanie między plikami, (3) stopniowe oddanie zarządzania AI (AGENTS.md, index, log, automatyzacje), (4) RAG z wyszukiwaniem semantycznym.
- Zasada nadrzędna: właściciel musi rozumieć, co dzieje się w jego bazie — dlatego kopiowanie cudzych szablonów (np. systemu Andreja Karpaty’ego) kończy się porażką.
- Trzynastokrokowy plan budowy od zera: lokalny folder, narzędzia typu Codex lub Claude Code, głosowy zrzut myśli, dyskusja nad strukturą, a potem iteracyjne dokładanie kontekstu.
- Po opanowaniu podstaw: linkowanie wewnętrzne weryfikowane w Obsidianie, pliki AGENTS.md, index.md i log.md oraz skrzynka „raw” na surowe materiały, z których AI dopiero destyluje wiedzę.
- Dwie automatyzacje: cykliczne zaciąganie danych z zewnętrznych serwisów (YouTube, Facebook, MailerLite, Slack, Gmail) i regularna „higiena” bazy — puste pliki, martwe linki, duplikaty.
- RAG jest opcjonalny i trudny w utrzymaniu; zespół twórcy Claude Code zrezygnował z niego na rzecz zwykłego przeszukiwania tekstu.
- Katalog typowych błędów: budowa w Notion lub Google Drive, brak stałego dostępu do folderu, brak kopii zapasowej, wrzucanie surowców „jak leci”, upiększanie faktów, budowanie zamiast używania.
- Nie istnieje jedyny słuszny schemat — liczy się dopasowanie struktury do sposobu myślenia właściciela.
10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania
1.Drugi mózg zaczyna się od jednego folderu z plikami tekstowymi
Na czym polega: Pierwszy poziom zaawansowania to zwykły katalog z dokumentami niosącymi kontekst — strategię, cele, dane osobiste. Jeśli choć raz kazałeś AI „zapisać, że to mój cel”, masz już drugi mózg.
Jak stosować: Utwórz folder, wrzuć do niego kilka plików z najważniejszym kontekstem i podpinaj go do rozmów z AI. Nie czekaj na idealny system — ma działać od pierwszego dnia.
Na co uważać: Pokazywane w internecie siatki połączeń w Obsidianie, świecące jak choinka, na start są zbędne i łatwo zniechęcają do budowy własnej bazy.
2.Najważniejsza zasada: musisz rozumieć własny drugi mózg
Na czym polega: Struktura ma być czytelna dla właściciela, nie dla widzów. Baza, której nie rozumiesz, przestaje być narzędziem, a staje się balastem.
Jak stosować: Każdą propozycję struktury od Claude czy Codexa przedyskutuj — pytaj o uzasadnienia i o to, jak układ zniesie wzrost bazy. Jeśli propozycja ci nie pasuje, stwórz pliki sam i każ AI je wypełnić.
Na co uważać: Po wdrożeniu automatyzacji łatwo przestać wiedzieć, co gdzie leży. Co jakiś czas otwórz bazę w Obsidianie i sprawdź, czy wciąż ogarniasz całość.
3.Buduj lokalnie, nie w Notion ani Google Drive
Na czym polega: Drugi mózg działa najlepiej jako folder na dysku, obsługiwany przez narzędzia typu Codex lub Claude Code. W Notion czy Drive AI za każdym razem musi wołać konektor, żeby cokolwiek przeczytać czy edytować — to wyraźnie spowalnia pracę.
Jak stosować: Utwórz katalog na komputerze i otwórz go jako przestrzeń roboczą w jednym z tych narzędzi.
Na co uważać: Dostęp do bazy „z każdej rozmowy” załatw raczej prywatnym repozytorium na GitHubie niż chmurą dokumentów.
4.Zacznij od głosowego zrzutu myśli
Na czym polega: Zamiast projektować strukturę od zera, nagrywaj długą, swobodną wypowiedź o wszystkim: kontekście osobistym, celach, strategii firmowej, content, który tworzysz.
Jak stosować: Włącz dyktowanie (np. Whisper Flow) i mów bez troski o składnię i pauzy. Potem prześlij zrzut AI z prośbą o propozycję minimalnej struktury folderów — stworzonej dopiero po twojej wyraźnej akceptacji.
Na co uważać: Pierwsza propozycja rzadko jest idealna. Pytaj, dlaczego AI zaproponowało akurat taki układ i jak widzi jego rozwój.
5.Po pierwszym etapie zamknij projekt
Na czym polega: Pokusa zbudowania od razu „genialnego” mózgu — z pełnym kontekstem, automatyzacjami i wszystkimi dodatkami — kończy się spuchniętą bazą i zniechęceniem.
Jak stosować: Gdy dodałeś podstawowy kontekst i masz strukturę, którą rozumiesz, przerwij na dziś. Zrób sobie choć kwadrans przerwy i zajmij się czymś innym.
Na co uważać: Wracaj punktowo — zawsze wtedy, gdy podczas pracy z AI stwierdzisz „głupio, że tego o mnie nie wiedział”. Właśnie tak należy dokarmiać bazę.
6.Łącz pliki linkami wewnętrznymi
Na czym polega: Drugi poziom to relacje między plikami: w notatce o konkurencie odnośnik do rywala z podobną ofertą, do wspólnego znajomego z LinkedInu, do strategii sprzedaży, którą sami testowaliśmy. Dzięki temu AI znajduje związki, których sami byśmy nie dostrzegli albo o których zapomnieli.
Jak stosować: Poproś AI (ręcznie robi się to ciężko) o wprowadzenie linkowania, tak by konkretne frazy odsyłały do powiązanych plików — a potem otwórz folder w Obsidianie i przeklikaj powstałą sieć.
Na co uważać: Puste linki, wiodące donikąd, zamiast pomagać, zaśmiecają bazę — warto je wyłapywać od razu.
7.Wprowadź AGENTS.md, index.md i log.md — plus skrzynkę „raw”
Na czym polega: Trzeci poziom to oddawanie zarządzania AI: plik instrukcji, gdzie co dodawać; mapa bazy pokazująca, co gdzie znaleźć; rejestr zmian; a opcjonalnie folder na surowe materiały, z których AI dopiero wyciąga wnioski.
Jak stosować: Dodaj te pliki, gdy już regularnie korzystasz z bazy. W AGENTS.md zapisz obowiązek aktualizowania index.md przy każdej zmianie; surowce trzymaj w „raw” i pozwól AI robić z nich krótsze, uporządkowane zapisy z odniesieniem do źródła.
Na co uważać: To poziom dla osób, które opanowały wcześniejsze etapy. Zbyt wczesne wdrożenie utrudnia zrozumienie własnej struktury.
8.Zautomatyzuj zasilanie danymi i porządki
Na czym polega: Dwie automatyzacje: cykliczne ściąganie danych (YouTube Studio, MailerLite, reklamy na Facebooku, Slack, Gmail) z katalogowaniem w bazie oraz np. cotygodniowa higiena — wykrywanie pustych plików, martwych połączeń i duplikatów.
Jak stosować: Nie wiesz, jak zacząć? Po prostu opisz zadanie Claude lub Codexowi i pozwól im to zbudować. Przy większej potrzebie kontroli nad automatyzacjami przydaje się n8n, hostowane np. na własnym VPS.
Na co uważać: Automatyzacje nie zwalniają z nadzoru — po ich uruchomieniu tym bardziej sprawdzaj, co faktycznie trafia do bazy.
9.RAG traktuj jako opcję, nie obowiązkowy etap
Na czym polega: Czwarty poziom to wyszukiwanie semantyczne: fragmenty plików zamieniane na liczby (wektory), pozwalające szukać po znaczeniu w ogromnych zbiorach — np. dziesiątkach tysięcy notatek o klientach, które nie zmieściłyby się w oknie kontekstowym.
Jak stosować: Wdrażaj tylko przy wąskiej klasie problemów — gdy klasyczne wyszukiwanie i okno kontekstu przestają wystarczać.
Na co uważać: Trudne w utrzymaniu, bywa kosztowne i mało czytelne dla mniej technicznych osób. Zespół twórcy Claude Code zrezygnował z RAG-u na rzecz zwykłego przeszukiwania tekstu — nowsze modele dają sobie radę bez niego.
10.Nie upiększaj faktów i usuwaj chwasty
Na czym polega: Baza działa tylko wtedy, gdy zawiera prawdę o tobie i twojej firmie. Zmyślone wyniki czy cele inne niż faktyczne „brudzą” kontekst i psują odpowiedzi.
Jak stosować: Gdy zauważysz, że jakiś zapis źle wpływa na reakcje AI — np. styl odpowiedzi cię irytuje, mimo że prosiłeś o tłumaczenie „na chłopski rozum” — usuń go lub popraw od razu. I korzystaj z bazy od pierwszego dnia, zamiast tylko ją rozbudowywać.
Na co uważać: Nie zapomnij o kopii zapasowej (GitHub, iCloud, Time Machine) i o tym, by folder był dostępny w każdej rozmowie z AI.
Redakcyjne tłumaczenie
Skąd pomysł na ten odcinek
Ostatnio miałem przyjemność rozmawiać z Damianem Sołkowskim, założycielem i prezesem Senuto, oraz Szymonem Negaczem, właścicielem Wise Group. Obu zadałem to samo pytanie: gdyby musieli wdrażać AI w swoich firmach od zera, co wdrożyliby jako rzecz numer jeden? Ku mojemu zdziwieniu odpowiedzieli identycznie: zbiór firmowego kontekstu, czyli tak zwany firmowy drugi mózg. Pełne rozmowy z Damianem i Szymonem opublikuję w najbliższych tygodniach, a dziś — właśnie pod ich wpływem — nagrywam odcinek o tej konstrukcji. Wyjaśniam w nim, czym drugi mózg jest „na chłopski rozum”, jak sensownie zabrać się za jego budowanie i jakich najczęstszych błędów unikać.
Czym jest drugi mózg — cztery poziomy zaawansowania
Żeby pokazać, że temat wcale nie jest tak skomplikowany, jak może wyglądać, podzieliłem go na cztery poziomy.
Poziom 1: zwykły folder z plikami. Drugim mózgiem jest już najzwyklejszy katalog na twoim komputerze, z dowolnymi plikami, które niosą jakąkolwiek treść i kontekst. Prościej mówiąc: jeśli choć raz powiedziałeś AI „zapisz, że to moja strategia”, „zapisz, że to mój cel”, „zapisz, że taki jest mój kontekst osobisty” — do plików tekstowych — to masz już swój drugi mózg. To znakomity punkt wyjścia dla każdego. Bo nie oszukujmy się: oglądanie filmów na YouTube z oszałamiającymi siatkami połączeń w Obsidianie, z grafami świecącymi jak choinka i podpisami „to jest mój drugi mózg”, tylko zniechęca do zbudowania własnego. Warto więc zapamiętać jedną uniwersalną radę, która przewija się przez cały materiał: drugi mózg to po prostu zbiór plików i odpowiednich folderów. A najważniejsza zasada, którą kieruję się sam i którą będę powtarzał każdemu: przede wszystkim ty musisz rozumieć, co w tym drugim mózgu się dzieje. To twoja baza — musisz stale wiedzieć, co w niej jest i po co. Ściąganie skomplikowanych szablonów i kopiowanie cudzych struktur mija się z celem, ale o tym jeszcze będzie mowa.
Poziom 2: powiązania między plikami. Jeśli chcemy wejść na kolejny szczebel i ułatwić sobie oraz AI poruszanie się po bazie, warto wprowadzić między plikami wewnętrzne powiązania. Nie mamy już wtedy jedynie folderu z osobnymi dokumentami — między plikami zachodzą realne relacje. To zresztą moment, w którym zaczynają powstawać owe wielkie siatki połączeń, o których wspominałem, ale dziś nie o nich.
Konkretny przykład: folder „Konkurencja”, a w nim pliki „Konkurent 1”, „Konkurent 2”, „Konkurent 3”. Wchodzimy w plik drugiego konkurenta i — oprócz opisu firmy oraz jej strony internetowej — znajdujemy odnośnik do pierwszego konkurenta, bo mieli lub wciąż mają bardzo zbliżoną ofertę. To jedno powiązanie. Innym może być informacja, że pracuje tam ktoś, z kim kiedyś rozmawialiśmy na LinkedInie. Kolejnym — opis ich strategii sprzedaży, łączący się z tym, co sami kiedyś testowaliśmy. To zwykłe połączenia, dzięki którym powstaje siatka i dzięki którym AI potrafi znajdować związki, których my sami byśmy nie wyłapali albo o których dawno zapomnieli.
Poziom 3: stopniowe oddawanie zarządzania AI. Na tym etapie mamy już kontrolę nad bazą i wiemy, co gdzie znaleźć; większość materiałów dodawaliśmy sami, co najwyżej z lekkim wsparciem AI. Teraz chcemy to skalować — sprawić, żeby AI samo zarządzało i rozwijało nasz drugi mózg. W najprostszej wersji składa się na to cztery rzeczy:
- dodanie do struktury folderów i plików zwykłego pliku tekstowego AGENTS.md z instrukcją dla AI, gdzie jakie pliki tworzyć i dodawać;
- plik typu index — mapa pokazująca, gdzie dokładnie znaleźć każdy dokument;
- (bonusowo) log.md, czyli rejestr wszystkich zmian przeprowadzonych w bazie;
- automatyzacje.
(Informacja dodatkowa: AGENTS.md to umowny plik z instrukcjami dla agentów AI — umieszczony w folderze projektu, mówi narzędziom takim jak Codex czy Claude Code, jak mają pracować z plikami w tym katalogu.)
Automatyzacje to dwa rodzaje zadań. Po pierwsze, AI ma samo zaciągać dane, które nas interesują — u mnie na przykład dane z YouTube’a czy z reklam na Facebooku — i odpowiednio katalogować je wewnątrz drugiego mózgu. Po drugie, raz na jakiś czas ma samo sprawdzać, czy baza jest higieniczna: czy nie ma pustych plików, pustych połączeń, duplikatów. Krótko mówiąc — porządek.
Poziom 3 a podejście Karpaty’ego. Ten poziom — jak być może rozpoznali niektórzy — przypomina sposób spopularyzowany przez Andreja Karpaty’ego wraz z jego LLM wiki. Link do opisu, jak to działa, zostawiam w opisie filmu. Ale jeszcze raz podkreślę (i jeszcze do tego wrócę): nie warto kopiować cudzych szablonów. Buduj od zera.
(Informacja dodatkowa: Andrej Karpathy, współzałożyciel OpenAI i były szef AI w Tesli, opisał publicznie własną bazę wiedzy dla modeli językowych opartą na plikach markdown — wraz ze szczegółowym artykułem o tym, jak ją zbudował.)
Poziom 4: RAG i wyszukiwanie semantyczne. Zanim tam przejdziemy — mam nadzieję, że po drodze nie zapomnieliśmy dwóch prawd: drugi mózg to nadal po prostu pliki i foldery, a my zawsze musimy mieć nad nimi kontrolę. Od razu zaznaczę: sam z czwartego poziomu nie korzystam, bo samouzupełniająca się baza wiedzy jest dla mnie w zupełności wystarczająca. Poziom czwarty jest opcjonalny — chcę raczej otworzyć wam oczy, że coś takiego w ogóle jest możliwe.
Mowa o czymś, co pewnie obiło wam się o uszy: RAG. Do struktury folderów, podfolderów i plików dodajemy warstwę wyszukiwania semantycznego — nie szukamy już tylko po słowach i wewnętrznym linkowaniu, ale też po znaczeniu. Wyobraźmy sobie dziesiątki tysięcy plików o naszych klientach. Tradycyjne podejście, czyli po prostu wklejanie tego wszystkiego do rozmowy, byłoby praktycznie niemożliwe — tyle informacji nie zmieści się w oknie kontekstowym. I właśnie w takiej sytuacji z pomocą przychodzi wyszukiwanie semantyczne, możliwe dzięki RAG-owi. W telegraficznym skrócie: bierzemy te dziesiątki tysięcy plików, każdy dzielimy na mniejsze fragmenty, a każdy fragment zamieniamy na ciąg liczb umieszczany na wielowymiarowym wykresie obok fragmentów zbliżonych znaczeniowo. Jeśli teraz zapytamy nasz drugi mózg, którzy klienci mogą od nas odejść, wyszukiwarka wyciągnie z dokumentów te fragmenty opisów, w których pojawiły się frazy takie jak „dawno nieopłacona faktura”, „chcemy zmniejszyć zespół”, „tniemy koszty” albo sygnały niezadowolenia.
Tak w uproszczeniu to działa; można wdrożyć wyszukiwanie semantyczne do wybranych folderów — na przykład tej bazy dziesiątków tysięcy zapisów — albo do całego drugiego mózgu. W teorii, jeśli moje wyjaśnienie do was dotarło, nie brzmi to specjalnie skomplikowanie. W praktyce jest jednak trudne w utrzymaniu, bywa kosztowne i mało czytelne dla osób mniej technicznych. Coraz więcej głosów mówi też, że to gra nie warta świeczki — sam twórca Claude Code, Boris Cherny, wspominał, że mieli u siebie taki system, ale zrezygnowali z niego na rzecz zwykłego wyszukiwania w tekście, bo dzisiejsze modele (jak Opus 5.5) robią to wystarczająco dobrze i RAG jest zbędny. Dlatego poziom czwarty traktowałbym jako rozwiązanie dla wąskiej kategorii problemów, a nie obowiązkowy kolejny etap.
Fragment sponsorowany: n8n i Hostinger
(Poniżej skrót sponsorowanej części odcinka.)
Jeśli chcecie mieć nad automatyzacjami większą kontrolę, niż dają te dostępne bezpośrednio w Claude, bardzo pomóc może wam n8n — a n8n można hostować za darmo na własnym serwerze VPS i nie płacić za subskrypcję. Tu wchodzi Hostinger, sponsor tej części odcinka. Obowiązuje promocja black friday: ceny na VPS-y i hosting są wyjątkowo korzystne, a dodatkowe 10% zniżki daje kod „Mikolaj10” wpisany w koszyku; im dłuższy wykupiony okres, tym taniej. Do hostowania n8n wystarczy plan KVM1, ale uniwersalny będzie KVM2 — dwa rdzenie vCPU i 8 GB RAM. Hostinger daje 30-dniową gwarancję zwrotu pieniędzy, a dzięki MCP Hostingera można zarządzać wszystkim z poziomu czatu w Claude. Z własnego doświadczenia powiem, że to rozwiązanie bezobsługowe i bezstresowe: interfejs jest prosty, a serwis dba o bezpieczeństwo i szybkie rozwiązywanie problemów.
(Informacja dodatkowa: n8n to popularne narzędzie do budowy automatyzacji; wersję self-hosted można uruchomić bezpłatnie na własnym serwerze.)
Jak zbudować drugi mózg — trzynaście kroków
Skoro koncepcyjnie wiemy już, czym drugi mózg jest i jak bardzo — albo czy w ogóle — warto go rozbudowywać, przechodzimy do tematu najważniejszego: jak go zbudować. I tu ostrzeżenie: nie bądźcie jak ja. Nie wchodźcie do opisu pod tym filmem, nie kopiujcie całego artykułu Andreja Karpaty’ego o tym, jak on zbudował swój drugi mózg, nie wklejajcie go do Claude z poleceniem: „na podstawie tego artykułu i tego, co o mnie wiecie, zbudujcie mi drugi mózg”. Jeśli to wasze pierwsze podejście do tematu, to w stu procentach po dwóch, trzech godzinach pracy porzucicie projekt, zostanie jeden wielki chaos i bałagan, a wy zniechęcicie się do tematu na dobre. Dlaczego? Bo — powtórzę kluczową zasadę — to wy przede wszystkim musicie rozumieć, co dzieje się w waszej bazie.
Dlatego przygotowałem prosty, trzynastokrokowy plan budowy od zera. Całą checklistsę z ładnie poukładanymi krokami i gotowymi promptami można pobrać za darmo — link w opisie filmu.
Krok 1: pobierz Codex albo Claude Code na komputer. Nie ma sensu budować tego w przeglądarce — folder z plikami musi być u ciebie lokalnie. Przez Google Drive czy Notion technicznie może i zadziała, ale jest za dużo zabawy.
Krok 2: stwórz folder na komputerze. Nazwa jest obojętna — może być po prostu „second-brain”.
Krok 3: otwórz Codex lub Claude w tym folderze — wskaż go jako przestrzeń roboczą — i wyślij mniej więcej taki komunikat:
„Chcę zbudować swój drugi mózg. Zacznijmy od minimalnej liczby plików i folderów, w których znajdą się tylko najważniejsze informacje o mnie. Zacznę od zrzutu myśli: będę dyktować w formie notatki głosowej wszystko, co ma się tam znaleźć, a ty na tej podstawie przygotujesz propozycję struktury folderów i plików — i stworzysz ją dopiero, gdy wyraźnie zaakceptuję.”
Przerwa na promocję: Agents Club. W Agents Club znajdziecie pełne kursy Codexa i Claude Code dla początkujących, nieprogramujących osób. Do 10 listopada trwa promocyjna cena za dostęp do obu kursów — można też kupić sam kurs z Codexa. Przygotowuję ponadto odnowioną wersję kursu Claude Code, która wejdzie w skład pakietu Agent Starter. Wiem, że to naprawdę jakościowe materiały — a jeśli coś ci się nie spodoba, obowiązuje 14-dniowa gwarancja zwrotu pieniędzy. Wracamy do filmu.
Krok 4: włącz dyktowanie głosowe (na przykład przez Whisper Flow) i mów, póki starczy ci weny. Nie przejmuj się składnią ani długimi pauzami — mów o wszystkim: jak sobie wyobrażasz ten drugi mózg, co ma się w nim znaleźć, twój kontekst osobisty i zawodowy, cele, strategię firmową, jeśli prowadzisz firmę, content, jeśli tworzysz. Nie przejmuj się, jeśli będziesz się za długo zastanawiał. Po prostu mów, mów, mów i jeszcze raz mów.
Krok 5: nie akceptuj od razu. Gdy wyślesz zrzut myśli, nie zgadzaj się na pierwszą propozycję struktury — chyba że naprawdę będzie dokładnie taka, jakiej oczekujesz. Przedyskutuj ją: zapytaj Claude lub Codex, dlaczego zaproponował akurat taki układ i jak widzi jego działanie, gdy baza urośnie — czy obecny podział się obroni. Trzeba to po prostu przemyśleć, bo — po raz kolejny — najważniejsze, żebyś to ty rozumiał, co się tam dzieje. A jeśli propozycje są zupełnie od czapy, stwórz odpowiednie pliki i foldery sam i powiedz wtedy: „Dodaj to do plików i folderów, które sam stworzyłem”.
Krok 6: zamknij projekt. Ten krok bywa mało intuicyjny. Jeśli sumiennie wykonałeś kroki od pierwszego do piątego, na dziś wystarczy. Z własnego doświadczenia wiem, że ktoś, kto chce od razu stworzyć genialny drugi mózg — z pełnym kontekstem, automatyzacjami i wszystkim do kompletu — po prostu tego nie osiągnie. Zniechęci się do projektu, baza spuchnie i całość straci sens. Jeśli dodałeś podstawowy kontekst i masz strukturę, którą rozumiesz, na dziś starczy. Albo co najmniej zrób sobie piętnaście minut albo godzinę przerwy. Nie jest to oczywiście obowiązkowe, ale nie mówcie później, że nie ostrzegałem.
Krok 7: zajmij się czymś innym. Rób z AI inne rzeczy, a gdy tylko coś ci się przypomni — „ojej, głupio, że AI nie wiedziało tego o mnie” — wracaj do tej rozmowy, do tego folderu i dodawaj brakujący kontekst. O to właśnie chodzi: na początku pielęgnujesz drugi mózg w trochę zamkniętym środowisku, żeby później móc z niego w pełni korzystać.
Krok 8: wprowadź linkowanie wewnętrzne. Skoro wiesz już, co jest w bazie, wróć do rozmowy i zleć to AI (ręcznie robi się to raczej ciężko): „Wprowadź wewnętrzne linkowanie, tak aby konkretne frazy odsyłały do powiązanych plików. Upewnij się, że nie ma zbyt wielu pustych linków i że wszystko jakoś się ze sobą łączy”.
Krok 9: upewnij się, że nadal masz kontrolę. To bardziej przypomnienie. Po wprowadzeniu linkowania pobierz na przykład Obsidiana, otwórz w nim folder second brain i sprawdź, czy wszystko ładnie się linkuje, czy da się poklikać, czy sieć rzeczywiście się tworzy — i czy wciąż rozumiesz, co się dzieje.
Krok 10: dodaj trzy pliki. Gdy zaczniesz już regularnie korzystać z bazy w swoich projektach, wprowadź AGENTS.md (instrukcje dla AI, gdzie co dodawać), index.md (mapę pokazującą, gdzie dokładnie znaleźć każdy plik) — a w AGENTS.md dodatkowo instrukcję, by przy każdej zmianie dokładano wpis w indexie. Nieobowiązkowo także log.md, czyli zapis zmian i aktualizacji w projekcie. Bonusem — zrozumiałym dla tych, którzy czytali artykuł Karpaty’ego — może być folder „raw”, czyli surowe materiały: skrzynka, do której wrzucasz wszystkie nieokrzesane dane, a dopiero z nich AI wyciąga wnioski i wtedy dodaje je do właściwej encyklopedii, do drugiego mózgu. W razie niespójności zawsze można wrócić do surowych wersji. To jednak dodatek nieco bardziej zaawansowany.
Krok 11: znów — kontrola. Po wprowadzeniu AGENTS.md, index.md, log.md i być może skrzynki na surowce upewnij się, że nadal wiesz, co jest grane: że możesz sobie wszystko wyświetlić i wiesz, gdzie co znaleźć.
Krok 12: dodaj dwie automatyzacje. Pierwsza: automatyczne ściąganie danych — z YouTube Studio, MailerLite, reklam na Facebooku i wielu innych miejsc. Nie wiesz, jak to zrobić? Po prostu powiedz to Claude: „Chcę stworzyć taką a taką automatyzację — chcę, żebyś raz dziennie ściągał mi dane ze Slacka, z Gmaila, skądkolwiek zechcę, i dodawał je do second braina”. Sam sobie poradzi. To też dobry moment, żeby wgrać bazę na GitHuba — oczywiście jako prywatne repozytorium — żeby mogła działać w chmurze. Druga automatyzacja: automatyczne porządkowanie, na przykład raz w tygodniu — sprawdzanie, czy second brain jest higieniczny, schludny i pachnący. Przykładowe prompty do obu automatyzacji znajdziecie w ćwiczeniówce, o której wspominałem.
Krok 13: pilnuj, kontroluj i korzystaj. Powyżej wszystkiego — regularnie używaj drugiego mózgu, żeby realnie pomagał ci w pracy z AI. Regularnie dodawaj, sprawdzaj, czy wszystko jest w porządku, i naprawdę z niego korzystaj.
Najczęstsze błędy — lista
Na koniec kilka rad, które być może oszczędzą wam potencjalnych wpadek.
- Utrata kontroli. Wiem, że się powtarzam, ale: nie trać kontroli nad drugim mózgiem. Zawsze musisz wiedzieć, co się w nim dzieje.
- Budowa w Notion albo Google Drive. Nie ma to większego sensu — AI musiałoby za każdym razem wywoływać konektor, żeby coś przeczytać, edytować czy pobrać. To po prostu bolączka. Lepiej stworzyć bazę lokalnie, na komputerze.
- Brak dostępu do folderu. Jeśli nie zapewnisz dostępu do folderu z second brainem, nie będziesz mógł go używać w każdej rozmowie. Upewnij się, że baza jest zawsze pod ręką — choćby przez wspomnianego GitHuba.
- Brak kopii zapasowej. To tłumaczy się samo. GitHub, iCloud, Time Machine — sposób obojętny, byle kopia była. Włożyłeś w tę bazę mnóstwo pracy.
- Wrzucanie wszystkiego jak leci. Nie ma sensu wklejać całego surowego artykułu czy raportu. Lepiej trafić go do skrzynki „raw” i kazać AI wyciągnąć wnioski oraz zapisać krótsze streszczenie z bezpośrednim odniesieniem do źródła. Inaczej okno kontekstowe zapełnia się za szybko i trudno wyciągnąć sensowne wnioski z całej bazy.
- Ograniczanie się. Odwrotność poprzedniego: nie bój się wrzucać do drugiego mózgu wszystkiego, czego chcesz. Stare rozmowy z Claude, transkrypcje filmów, wiadomości ze Slacka, maile — co chcesz, o ile tylko jest to zgodne z prawem. Nie ma co się ciasnąć, jeśli chcemy w pełni skorzystać z takiej bazy.
- Upiększanie rzeczywistości. To twój drugi mózg — nie ma co pisać, że masz wyniki, których nie masz, albo że twój cel jest inny, niż jest faktycznie. Takie naciągane fakty będą brudzić kontekst.
- Nieusuwanie chwastów. Jeśli podczas pracy z bazą widzisz, że niektóre zapisy zabarwiają kontekst i sprawiają, że odpowiedzi są inne, niżbyśmy chcieli — na przykład zażyczyłeś sobie tłumaczenia „na chłopski rozum”, wprost i bez owijania, a styl, w jaki Claude do ciebie pisze, cię irytuje — usuwaj albo zmieniaj to od razu. Nie ma co się cackać: trzeba po prostu przyjąć do wiadomości, że elementy kontekstu wpływają na odpowiedzi.
- Budowanie zamiast używania. Nie ma co tylko budować, żeby kolekcjonować i zbierać. Z drugiego mózgu trzeba korzystać od pierwszego dnia — naprawdę daje sporo korzyści.
- Wiara w jedyny słuszny schemat. Nie istnieje jeden poprawny szablon budowy drugiego mózgu. Najważniejsze, żeby układ był dopasowany do sposobu działania twojego „pierwszego mózgu” — żebyś to ty rozumiał, co się w nim dzieje.
Zakończenie
To by było tyle na dzisiaj. Zapraszam do newslettera, do subskrypcji, do łapki w górę, do podzielenia się filmem oraz do Agents Club. Dziękuję bardzo za uwagę — do zobaczenia.