Jak się uczyć, żeby być najlepszym na Uniwersytecie Cambridge

2026-08-09 erin meryl mcgurk Rozwój i komunikacja tutorial waga 3/5 9 min czytania

Studentka, która zdobyła najlepszy wynik na roku na Cambridge, opisuje system nauki oparty na odtwarzaniu wiedzy z pamięci zamiast konsumpcji materiałów. Konkretny plan sesji i całego roku dla studentów i maturzystów.

Robocza publikacja redakcyjna na podstawie publicznego transkryptu YouTube. Źródło: YouTube.

Oryginalny tytuł filmu

how I studied to come top at Cambridge University

O czym jest ten film

  1. Główna teza: uczenie się to wytwarzanie wiedzy z pamięci, a nie przyjmowanie jej — czytanie podręcznika czy oglądanie nagrań to jedynie zapoznanie się z treścią.
  2. Autorka była najlepsza na roku na ekonomii i prawie w Cambridge, mając przed egzaminami tylko około dwa tygodnie powtórek — całą resztę pracy rozłożyła na rok akademicki.
  3. Metoda opiera się na krzywej zapominania: po dobie znika około połowa nowej wiedzy, a każda powtórka sprawia, że kolejne zapominanie przebiega wolniej.
  4. Reguła „godzina za godzinę”: na każdą godzinę wykładu przypada godzina własnej pracy z materiałem w ciągu pierwszej doby.
  5. Sesja nauki ma cztery kroki: odtworzenie wiedzy z pamięci, porównanie z notatkami, ćwiczenie zastosowania oraz iteracja i planowanie.
  6. Formę egzaminacyjną — eseje, zadania, arkusze — trzeba ćwiczyć od początku roku, a nie odkładać na ostatnie tygodnie.
  7. Pytania ćwiczeniowe można tworzyć samodzielnie, generować je sztuczną inteligencją albo pisać nawzajem ze znajomymi.
  8. Samodzielne ocenianie własnych prac trenuje rozpoznawanie, co w danym przedmiocie jest nagradzane punktami.
  9. Plan nauki ma być realistyczny: około trzy godziny dziennie, codziennie, od początku semestru do egzaminów.
  10. Ostatnie dwa tygodnie przed egzaminami autorka przeznacza wyłącznie na arkusze z poprzednich lat.

10 najważniejszych takeaways — z kontekstem zastosowania

1.Nauka to wytwarzanie, a nie przyjmowanie treści

Na czym polega: Autorka ostro rozdziela zapoznanie się z materiałem (czytanie, oglądanie nagrań, notowanie w trakcie lektury) od faktycznej nauki, która zachodzi dopiero wtedy, gdy wiedzę wyjmuje się z pamięci i buduje z niej coś nowego: wypracowanie, rozwiązanie zadania, wyjaśnienie komuś zagadnienia.

Jak stosować: Przy planowaniu dnia oddzielić czas na lekturę od czasu na naukę właściwą i zadbać, żeby ta druga część dominowała. Prosty test: jeśli w trakcie sesji niczego nie produkujesz, nie jest to sesja nauki.

Na co uważać: Znajomość tekstu daje złudzenie rozumienia — materiał wydaje się „znany”, bo przed chwilą się go czytało, a na egzaminie liczy się odtworzenie go bez podglądu.

2.Sesję zaczynaj od odtwarzania z pamięci, nigdy od powtórki

Na czym polega: Sięganie na początku sesji do notatek lub podręcznika sprawdza wyłącznie pamięć krótkotrwałą. Zamiast tego autorka przez dziesięć do piętnastu minut zapisuje na czystej kartce wszystko, co pamięta o danym zagadnieniu — to technika zwana „blurting”, czyli dosłownie wyrzucenie wiedzy na papier.

Jak stosować: W środku kartki wpisać temat, nastawić minutnik i wypisywać wszystko bez zaglądania do źródeł. Dopiero po upływie czasu porównać wynik z notatkami.

Na co uważać: Pierwsze takie kartki bywają ubogie — i to dobrze, bo pokazują rzeczywisty stan wiedzy, a nie ten sugerowany przez świeżą lekturę.

3.Na każdą godzinę wykładu przeznacz godzinę pracy w ciągu 24 godzin

Na czym polega: Według krzywej zapominania po dobie znika mniej więcej połowa nowo poznanych treści. Wczesna powtórka spłaszcza tę krzywą: po pierwszym powrocie do zagadnienia zejście do połowy wiedzy ma zająć nie dobę, lecz na przykład trzy tygodnie.

Jak stosować: Tego samego dnia, najpóźniej następnego, uporządkować notatki z zajęć własnymi słowami — to z nimi będzie się później porównywać wiedzę odtworzoną z pamięci.

Na co uważać: Opuszczanie wykładów oznacza, że fazę zapoznania trzeba później nadrobić samodzielnie — w systemie autorki obecność na zajęciach robi tę robotę za studenta.

4.Poprawki i braki zaznaczaj innym kolorem i archiwizuj kartki

Na czym polega: Porównanie odtworzonej mapy z notatkami służy dwóm celom: poprawieniu błędów i dopisaniu luk. Odmienny kolor sprawia, że to, czego nie było w pamięci, od razu rzuca się w oczy.

Jak stosować: Zbierać robocze kartki w segregatorze — tuż przed egzaminem stanowią gotowy przegląd tego, co się wiedziało, a co wymagało douczenia.

Na co uważać: Pokusa ładnego przepisywania. Te arkusze mają być chaotyczne i szczere; ich wartość polega właśnie na bezlitosnym pokazywaniu dziur.

5.Formę egzaminu ćwicz od pierwszego miesiąca roku

Na czym polega: Zrozumienie treści to dopiero połowa drogi. Punkty daje umiejętność użycia wiedzy w formie wymaganej na egzaminie — eseju, zadaniu obliczeniowym, arkuszu — a tej nie nabywa się przez samo czytanie.

Jak stosować: Od początku semestru, nawet gdy egzaminy dopiero w lipcu, regularnie pisać pełne odpowiedzi i rozwiązywać zadania, a nie tylko streszczać przeczytane treści.

Na co uważać: Najczęstszy błąd to odkładanie ćwiczenia zastosowania na ostatnie tygodnie, kiedy czasu jest najmniej, a presja największa.

6.Pytania ćwiczeniowe twórz sam, z pomocą AI albo znajomych

Na czym polega: Autorka uznaje generowanie pytań przez sztuczną inteligencję za nieszkodliwe i bardzo praktyczne zastosowanie tych narzędzi. Alternatywą są pytania pisane własnoręcznie albo wymieniane się nimi ze znajomymi.

Jak stosować: Po przerobieniu zagadnienia przygotować zestaw pytań i potraktować go jak fragment egzaminu. Wymiana pytań w grupie to według autorki jedna z niewielu sensownych form wspólnej nauki — sama na ogół ją odradza, bo rozmawia wtedy więcej, niż się uczy.

Na co uważać: AI ma dostarczać pytań, a nie odpowiedzi. Sednem metody pozostaje samodzielne odtwarzanie i stosowanie wiedzy.

7.Oceniaj własne prace jak egzaminator

Na czym polega: Samodzielne sprawdzanie rozwiązań trenuje wyczucie, za co w danym przedmiocie przyznaje się punkty — umiejętność równie fundamentalna jak samo rozumienie treści.

Jak stosować: Po każdym wypracowaniu czy zadaniu przejrzeć pracę krytycznie i wypisać, czego zabrakło oraz co konkretnie poprawić w następnym podejściu.

Na co uważać: Przy samoocenie łatwo sobie pobłażać. Jeżeli dostępne są wzorcowe odpowiedzi albo schematy punktowania, warto się nimi wspierać.

8.Każdą sesję kończ zapisem wniosków i terminem w kalendarzu

Na czym polega: Po sprawdzeniu pracy autorka notuje, co poprawić: dokładność, uważniejsze czytanie poleceń, powrót do słabszych zagadnień, a może dodatkowe wykłady lub lektura — i od razu wpisuje te działania do kalendarza z zaplanowanymi sesjami.

Jak stosować: Na końcu bloku nauki spisać dwa–trzy konkretne wnioski i nadać im daty realizacji. Wniosek bez terminu zwykle trafia do lamusa.

Na co uważać: Lista poprawek nie może się rozrastać w nieskończoność — ma zawierać to, co realnie da się wykonać przed kolejną sesją.

9.Planuj mniej, ale codziennie

Na czym polega: Realny rozmiar dnia nauki autorki to około trzy godziny — utrzymywane codziennie od początku semestru aż do egzaminów. Przesadnie ambitny plan kończy się niewykonaniem, frustracją i mniejszą chęcią do dalszej pracy.

Jak stosować: Oszacować, ile godzin dziennie da się rzeczywiście utrzymać przez miesiące, i trzymać się tej liczby. Systematyczność okazuje się ważniejsza niż zrywy.

Na co uważać: Błędne koło nierealnych planów: każda niewykonana obietnica obniża motywację, a spadek motywacji utrudnia kolejne podejście.

10.Ostatnie dwa tygodnie przed egzaminem — wyłącznie arkusze

Na czym polega: Ponieważ wiedza i zrozumienie zostały zbudowane wcześniej, finałowy sprint służy tylko doszlifowaniu zastosowania: jeden arkusz egzaminacyjny za drugim, bez uczenia się nowych treści.

Jak stosować: Traktować ostatnie dwa tygodnie jako trening formy egzaminacyjnej, a nie jako naukę materiału.

Na co uważać: Jeżeli na tym etapie wciąż trzeba przyswajać nowe zagadnienia, to sygnał, że wcześniej zabrakło odtwarzania z pamięci i ćwiczenia zastosowania.

Omówienie materiału

Erin Meryl McGurk otwiera film deklaracją, która mogłaby brzmieć jak chwyt reklamowy: była najlepsza na roku na ekonomii i prawie w Cambridge, mając przed egzaminami ledwie dwa tygodnie powtórek. Cała reszta materiału to odpowiedź na pytanie, co robiła przez pozostałą część roku akademickiego, żeby ten krótki okres wystarczył. Nie dostajemy zbioru trików do zapamiętania, tylko spójny system oparty na jednym rozróżnieniu.

Fundamentem jest zmiana myślenia o samej nauce. Zdaniem autorki większość ludzi sądzi, że uczy się w chwili przyjmowania informacji — gdy czyta podręcznik, ogląda nagranie albo robi notatki na marginesie. W jej ujęciu to wszystko jest jedynie zapoznawaniem się z treścią. Uczyć się człowiek zaczyna dopiero wtedy, gdy musi wyciągnąć wiedzę z pamięci i zbudować z niej coś własnego: wypracowanie, rozwiązanie zadania, wyjaśnienie zagadnienia koledze. Ta różnica między znajomością materiału a umiejętnością jego użycia rozstrzyga o tym, czy na egzaminie uda się zdobyć punkty.

Z tej tezy autorka wyprowadza bezpośrednie konsekwencje. Skoro lektura nie jest nauką, nie powinna też otwierać sesji nauki — powtórka na początku sprawdza wyłącznie pamięć krótkotrwałą, bo zamiast pytania „czy to wiem” zadaje pytanie „czy pamiętam to sprzed pięciu minut”. Po drugie, warto chodzić na wykłady: to one załatwiają fazę zapoznania, więc po zajęciach nie trzeba już czytać ani oglądać tak dużo. Po trzecie, pracę z materiałem trzeba zaplanować blisko samego wykładu. Autorka stosuje prostą regułę: na każdą godzinę zajęć przypada godzina własnej pracy w ciągu pierwszej doby. (Informacja dodatkowa: przywoływana przez nią „krzywa zapominania” to klasyczny model Hermanna Ebbinghausa z końca XIX wieku.) Jej logika jest następująca: po dwudziestu czterech godzinach znika około połowa nowej wiedzy, ale każda powtórka spłaszcza krzywą — po pierwszym powrocie do zagadnienia zejście do połowy wiedzy ma zająć nie dobę, lecz na przykład trzy tygodnie. Warunkiem jest to, aby te kolejne powroty nie polegały na ponownym czytaniu.

Sama sesja nauki ma cztery kroki. Pierwszym jest odtworzenie z pamięci: przez dziesięć do piętnastu minut autorka zapisuje na czystej kartce wszystko, co pamięta o danym zagadnieniu, w formie rozchodzącej się od środka mapy. (Informacja dodatkowa: technika „blurting” zdobyła popularność w internetowych społecznościach poświęconych metodom nauki.) Drugi krok to porównanie takiej mapy z notatkami pisanymi własnymi słowami w ciągu doby po wykładzie. Błędy trzeba poprawić, braki dopisać w innym kolorze, a same kartki — choć bardzo nieporządne — zachować, bo tuż przed egzaminem stanowią gotowy przegląd stanu własnej wiedzy.

Trzeci krok, zastosowanie, autorka nazywa miejscem, w którym większość się zatrzymuje — i właśnie dlatego nie osiąga dobrych wyników mimo poczucia, że wszystko rozumie. Skoro egzaminy polegają między innymi na pisaniu esejów czy rozwiązywaniu zadań, tę konkretną umiejętność trzeba ćwiczyć od pierwszego miesiąca roku. Źródłem pytań mogą być arkusze z poprzednich lat, własne przewidywania, pytania pisane przez znajomych albo generowane przez sztuczną inteligencję. Ten ostatni wątek zasługuje na uwagę: autorka, rozpisująca się o neurobiologii nauki, w AI widzi głównie generator materiału ćwiczeniowego, a nie substytut własnego myślenia.

Czwarty krok — iteracja i planowanie — zostaje przedstawiony jako najważniejszy. Rozwiązane zadania autorka ocenia samodzielnie, odpowiadając przy tym na naturalny opór widza: „przecież nie jestem egzaminatorem”. Właśnie w tym tkwi trening — ucząc się oceniać własną pracę, człowiek poznaje, co w danym przedmiocie jest nagradzane. Sesję kończy krótka lista wniosków i natychmiastowe wpisanie poprawek do kalendarza. Plany mają być przy tym skromne: realne trzy godziny dziennie od początku semestru do egzaminów, bo przeceniony harmonogram prowadzi do niewykonania, frustracji i spadku motywacji. Ostatnie dwa tygodnie pozostają wtedy wyłącznie na arkusze — treść jest opanowana, szlifuje się samo zastosowanie.

Z redakcyjnego punktu widzenia warto odnotować ograniczenia tego materiału. To świadectwo jednej osoby, a nie badanie: nie wiadomo, ile autorka zawdzięcza opisanej metodzie, a ile uzdolnieniom czy specyfice studiów, na których egzaminom towarzyszy forma eseju dobrze pasująca do treningu produkcji tekstu. Skuteczność samodzielnego oceniania zależy zresztą od dostępu do wzorcowych odpowiedzi i schematów punktowania, których film nie omawia. System wymaga też dyscypliny trudnej do utrzymania bez regularnego trybu zajęć.

Mimo tych zastrzeżeń szkielet jest przenośny: dla studenta, maturzysty czy osoby przygotowującej się do egzaminu zawodowego najcenniejsze jest przesunięcie nacisku z liczby godzin na jakość procesu — z lektury na odtwarzanie, ze zrozumienia na zastosowanie i z dobrych postanowień na zaplanowane poprawki. Nie trzeba być na Cambridge, żeby ten układ zastosować.